Z Sebastianem, moim Mężem i cichym współautorem tego bloga,
poznaliśmy się w podstawówce - a dokładnie mówiąc: w trzeciej klasie, do której razem chodziliśmy. I całe szczęście, że takich krzeseł w niej nie było,
bo pewnie posiedzielibyśmy trochę dłużej niż do ósmej klasy - w zamierzchłych czasach podstawówka miała bowiem osiem klas :)
Nie jest to słynny Fauteuil de Grand Repos, ale to krzesło ma w sobie coś, czego tamtemu nieco brakuje. Krzesło Standard Chair Jeana Prouve’a jest kolejnym bohaterem w naszym cyklu Projekt Krzesła.
Jest bardzo proste w odbiorze: albo się podoba, albo nie. Mi się podoba. Nam się podoba. Trochę szkolnie mi się kojarzy, ale wyraźnie zaznaczone tylne nogi zdecydowanie od szkolnego je odróżniają.
I tak, jak zapowiadałam w artykule o artystycznym wnętrzu apartamentu hiszpańskiej malarki i to krzesło pojawia się także u nas.
Tylne nogi, o kształcie trapezu, są tak wytrzymałe, że przejmują cały ciężar siedzącego. Siedzisko wykonano ze sklejki dębowej. Przednie nogi to "po prostu" stalowe rurki. Pomimo, że zostało zaprojektowane w 1934 nieustannie pozostaje modne.
Jean Prouve, znany francuski designer, swoją przygodę zaczął od nauki ślusarstwa i kowalstwa artystycznego.
W projekcie z 1934 roku nabyte, w trakcie tej nauki, umiejętności z całą pewnością wykorzystał. Jak podaje Wikipedia, uważany jest za jednego z najwybitniejszych konstruktorów XX wieku.
Dlaczego zatem nie jest o nim dostatecznie głośno? Nie musi być. Nie trzeba krzyczeć, by dostrzec wyjątkowość formy i treści Standard Chair. Krzesło to i bez tego nieustannie zaliczane jest do topowej klasyki designu. Sam projektant uważał się natomiast bardziej za rzemieślnika niż za artystę. Jean Prouve powtarzał: "lubię logikę, równowagę i klarowność" - i jego słowa w 100% znajdują odzwierciedlenie w tym właśnie krześle.
Być może nie ma wielu znanych i rozpowszechnianych aranżacji z tym krzesłem w roli głównej, jak chociażby popularne krzesła Tolix, czy jakiekolwiek krzesło małżeństwa Eamesów lub Bertoi, ale tam, gdzie się pojawia, pojawia się również artyzm. To swoiste dzieło sztuki, które grając często w drugoplanowej roli, powinno zostać nominowane do Oskara. Krzesłowego oczywiście.
To krzesło o wielu twarzach. Zmieniając kolorystykę, zmieniamy jego odbiór, a we wnętrzach, których się pojawia, odbywa się często swoisty koncert barw. Tak jak, we wnętrzu apartamentu, który pojawił się na naszym blogu i z którego pochodzi to zdjęcie. Dzieje się kolorowo i energetycznie. Standard Chair z żółtymi nogami znakomicie wpisuje się również w tematykę wczorajszego postu o żółtych krzesłach we wnętrzach.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to różne krzesła, tak bardzo kolor może zmieniać nasz odbiór mebla. Poniżej ascetycznie, ale energetycznie.
Kolekcję krzeseł, na pozór nie mających ze sobą nic wspólnego niezmiennie cenię. Uwielbiam takie połączenia, charakterystyczne dla wnętrz eklektycznych, często ocierających się o artyzm. Standard Chair świetnie współgra z każdym z krzeseł, znajdujących się na poniższej aranżacji.
Nie jest to słynny Fauteuil de Grand Repos, ale to krzesło ma w sobie coś, czego tamtemu nieco brakuje. Krzesło Standard Chair Jeana Prouve’a jest kolejnym bohaterem w naszym cyklu Projekt Krzesła.
Jest bardzo proste w odbiorze: albo się podoba, albo nie. Mi się podoba. Nam się podoba. Trochę szkolnie mi się kojarzy, ale wyraźnie zaznaczone tylne nogi zdecydowanie od szkolnego je odróżniają.
I tak, jak zapowiadałam w artykule o artystycznym wnętrzu apartamentu hiszpańskiej malarki i to krzesło pojawia się także u nas.
![]() | |||
| Standard Chair projektu Jean Prouve |
Tylne nogi, o kształcie trapezu, są tak wytrzymałe, że przejmują cały ciężar siedzącego. Siedzisko wykonano ze sklejki dębowej. Przednie nogi to "po prostu" stalowe rurki. Pomimo, że zostało zaprojektowane w 1934 nieustannie pozostaje modne.
Jean Prouve, znany francuski designer, swoją przygodę zaczął od nauki ślusarstwa i kowalstwa artystycznego.
W projekcie z 1934 roku nabyte, w trakcie tej nauki, umiejętności z całą pewnością wykorzystał. Jak podaje Wikipedia, uważany jest za jednego z najwybitniejszych konstruktorów XX wieku.
Dlaczego zatem nie jest o nim dostatecznie głośno? Nie musi być. Nie trzeba krzyczeć, by dostrzec wyjątkowość formy i treści Standard Chair. Krzesło to i bez tego nieustannie zaliczane jest do topowej klasyki designu. Sam projektant uważał się natomiast bardziej za rzemieślnika niż za artystę. Jean Prouve powtarzał: "lubię logikę, równowagę i klarowność" - i jego słowa w 100% znajdują odzwierciedlenie w tym właśnie krześle.
Być może nie ma wielu znanych i rozpowszechnianych aranżacji z tym krzesłem w roli głównej, jak chociażby popularne krzesła Tolix, czy jakiekolwiek krzesło małżeństwa Eamesów lub Bertoi, ale tam, gdzie się pojawia, pojawia się również artyzm. To swoiste dzieło sztuki, które grając często w drugoplanowej roli, powinno zostać nominowane do Oskara. Krzesłowego oczywiście.
To krzesło o wielu twarzach. Zmieniając kolorystykę, zmieniamy jego odbiór, a we wnętrzach, których się pojawia, odbywa się często swoisty koncert barw. Tak jak, we wnętrzu apartamentu, który pojawił się na naszym blogu i z którego pochodzi to zdjęcie. Dzieje się kolorowo i energetycznie. Standard Chair z żółtymi nogami znakomicie wpisuje się również w tematykę wczorajszego postu o żółtych krzesłach we wnętrzach.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to różne krzesła, tak bardzo kolor może zmieniać nasz odbiór mebla. Poniżej ascetycznie, ale energetycznie.
Tutaj Standard Chair we wnętrzu, w którym dominuje biel. Biel jest zawsze doskonałym tłem dla kolorów, a w tej aranżacji czerwone nogi Standard Chair dodają potrzebnej energii. Oryginalne grafiki w prostych ramach, designerskie taborety, stół Jeana Prouve i krzesło, które zyskało rangę nowoczesnego klasyka.
Kolekcję krzeseł, na pozór nie mających ze sobą nic wspólnego niezmiennie cenię. Uwielbiam takie połączenia, charakterystyczne dla wnętrz eklektycznych, często ocierających się o artyzm. Standard Chair świetnie współgra z każdym z krzeseł, znajdujących się na poniższej aranżacji.
I o co tyle zachodu, skoro to "tylko" kilka elementów? A o to, że te kilka elementów w rękach Jeana Prouve stało się krzesłem wyjątkowym, niepowtarzalnym i nie do podrobienia :)
Współcześnie krzesło odświeża znana firma Vitra, projekty odświeżone, jakby odkurzone i równie interesujące. Ale o tym być może kiedyś.....
To niesamowite, że tak szybko znów jest poniedziałek.
Czas mknie jak zwariowany
Tym bardziej życzę Wam czasu wyjątkowego w tym tygodniu :)
Uściski dla Was
Magda
źródło: pinterest i jeanprouve.com (zdjęcie nr 2 i 3)



.jpg)









.jpg)
.png)
.png)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)



.jpg)





.jpg)


.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
