środa, 31 grudnia 2014

Ostatni.

Dzisiaj ostatni dzień roku i ostatni na czas jakiś post...

Od jakiegoś czasu u nas czas podsumowań, wyciągania wniosków i planów, zatem ołówek i kartka u nas ostatnio cały czas w ruchu. I również "głowa". Nieustające próby pogodzenia dla nas spraw ważnych i istotnych. Poszukiwania kompromisów i "czasu". Niestety pomimo moich postulatów doba ma jedynie 24 godziny. I w 2015 też pewnie będzie tyle tylko ich miała. Zatem czas wyborów. Wyborów na podstawie ułożonych planów, wyciągniętych wniosków, ale przede wszystkim założeń, które poczyniliśmy z racji tego, że Nowy Rok to idealny moment na Postanowienia Ważne i Życiowe.

Wiecie, że uwielbiam pisać, że pisanie to moja pasja, a pisanie do Was tutaj, daje mi wyjątkową energię. I od Was tyle pięknej energii na łamach tego bloga otrzymaliśmy. Ale żeby pogodzić wszystkie zajęcia, plany i żeby nie mieć tego poczucia "niedoczasu", które mi towarzyszyło od jakiegoś miesiąca (ponad), to muszę na chwilę zaciągnąć hamulec w blogowaniu. Rok 2015 to rok, w którym czeka nas mnóstwo wyzwań i jeszcze więcej pracy. A nie umiem siebie dawać po kawałku. Jak jestem, to jestem na 100%, a przez ostatni miesiąc cały czas miałam jeden wyrzut sumienia, że nie mam czasu by napisać o tym, by napisać o tamtym. Bo chciałam i ogromną czułam potrzebę pisania właśnie tutaj. Czas kompletnie mi na to nie pozwalał, co przekładało się na ów wspomniany wyrzut. Potrzebuję mieć jasno postawione pewne sprawy. Może czasem zamknięte w punktach, spisane gdzieś na kartce czy ujęte w postanowienia, ale potrzebuję je jasno określić.

Biorąc pod uwagę ten "spis", te postanowienia, zaciągam przysłowiowy hamulec tutaj. Na czas jakiś. Nie na zawsze. Oj będzie mi tego brakowało, będzie mi Was brakowało.... jednak wszystkiego pogodzić nie mam możliwości. Pogodzić tak, aby nic nie było czynione na pół gwizdka.

Całkowicie hamulca w pisaniu nie zaciągam, bo dla mnie to by było nieszczęście po prostu. Zatem jeśli lubicie mnie czytać, zapraszam na łamy magazynu Ilobahie Creative, gdzie będziecie mogli znaleźć moje artykuły. W wolnym czasie chcę również kontynuować moje pisanie o Em.... może za rok, własnym nakładem wydam jakiegoś chociaż e-booka. Marzenia się spełniają, ale trzeba im pomóc. Trzeba odważyć się iść za nimi. Czasem jest to droga wyboru, rezygnacji z pewnych aktywności. Na czas jakiś. Nie na zawsze.... Na chwilę....


 

Kochani moi, Kochani nasi! 

Z głębi serducha życzymy Wam wszystkiego co najlepsze i co po prostu dobre w roku 2015. 
Aby był to dla Was, dla Waszych bliskich po prostu Dobry Czas. Normalny. Szczęśliwy. 
Zdrowia Wam życzymy! 
I odwagi w spełnianiu marzeń i wiary, że wszystko jest możliwe. 
I abyście na swojej drodze spotykali mądrych i dobrych ludzi. 
Dobrych myśli Wam życzymy. 
Dobrej Energii. 
Dobra wszelakiego, jakkolwiek rozumianego.

I miliona gwiazd na Waszym niebie, jak na naszym świątecznym obrusie w tym roku.

Dziękujemy Wam za cudowny rok 2014!!!
i do "zobaczenia" w roku 2015 :)
Magda i Sebastian

sobota, 20 grudnia 2014

Parterowy dom energooszczędny z miejscem na super pralnię :)

Mieszkanie częściowo już posprzątane, dekoracje przygotowane do wykonania i nasze wnętrza wreszcie będą gotowe na święta. W sobotni poranek, kiedy jest spokojnie, leniwie, mogę sprzez chwilę oddać się temu co lubię najbardziej czyli: czytaniu lub marzeniom o domku i poszukiwaniom projektu. Mam nawet nową książkę, którą kupiłam z myślą o drugim dniu świąt o jednakże mało świątecznym tytule: "Grób w górach" (Michael Hjorth i Hans Rosenfeldt). Kolejna część cyklu kryminalnego z Sebastianem Bergmanem - czytaliście? Długo czekałam na ich kolejną książkę i już nie mogę się doczekać, gdy w drugi dzień świąt... pod kocykiem, z herbatą świąteczną, przyciszoną muzyką przy zapalonej choince będę ją czytać. Do pełni szczęścia będzie brakować tylko śniegu za oknem.

Czyli zostają mi poszukiwania domku lub inspiracji do podrasowania naszego pomieszczenia gospodarczego. I chyba skoncentrowanie się w ostatnich dniach na tym pomieszczeniu, odbiło się również w moich poszukiwaniach. Postanowiłam bowiem znaleźć tym razem coś większego, tak, żeby można było urządzić domową pralnię z prawdziwego zdarzenia, większą, jak na inspiracjach, które pokazałam Wam w ostatnim poście Laundry Black and White

No i zaszalałam na całe 140 m2 :)))  sporo ich jest, ale funkcjonalna pralnia ma swoje wymagania :) Znalazłam parterowy dom energooszczędny Ex 11 G2  Dom nowoczesny o ciekawej bryle z tak imponującymi przeszkleniami, że niemal zaciera się granica między ogrodem a domem. Pięknie doświetlone wnętrza, rewelacyjny podział funkcjonalny i nowość w naszych poszukiwaniach: idealne pomieszczenie na pralnię. 

Projekt domu EX 11 G2


Tak sobie myślę teraz, że z budową domu warto czasem poczekać, aż pozna się wszystkie swoje potrzeby, pragnienia, przyzwyczajenia, żeby był on uszyty na naszą miarę i spełniał wszystkie nasze oczekiwania. Ja na przykład teraz wiem, że bardzo, ale to bardzo chciałabym mieć taką pralnię, jak w tym projekcie. Zobaczcie sami:

czwartek, 18 grudnia 2014

Laundry Room Black and white i czemu służy prawo serii.

Środek dnia, powinnam zatem pracować, ale czy to zbliżające się święta + świadomość nieprawodpodobnego opóźnienia + ulga i nadzieja, że być może, zgodnie z prawem serii, problemy i kłopoty na razie nam odpuszczą, czy coś jeszcze innego - w każdym razie zrobiłam sobie nietypową przerwę w ciągu dnia.

I już dwie godziny śmigam po internecie w poszukiwaniu inspiracji, jak odmienić czy też jak podrasować nasze pomieszczenie gospodarcze. Czyli temat zupełnie nie-świąteczny. Ale jak tylko skończę post, biorę moje kartki z listami i planami porządków i dekorowania i zabieram się wreszcie do przygotowywania domu na święta :) Jutro i pojutrze będę kończyć. I jak dobrze pójdzie, to w niedzielę lub poniedziałek podzielę się z Wami naszym świątecznym wnętrzem.

A dlaczego na kilka dni przed świętami, zamiast szukać inspiracji dekoracji świątecznych, ja poszukuję black i white inspiracji dla naszej mini-pralni? Z prawa serii to wynika i chyba też z tego, że czerń uwodzi mnie w tym roku niezwykle mocno.

 

Nasze prawo serii

Każdy z nas zna chyba prawo serii, być może Wy również mieliście osobisty kontakt z tą niezrozumiałą dla mnie regułą, że jak się coś psuje to pociąga za sobą wiele z tego, co się zepsuć może. I można narzekać i wypowiadać pod nosem straszne słowa i czuć żal i złość, że owo prawo dopadło i nas i dlaczego właśnie teraz. A jak już te słowa się z siebie wyrzuci, żal trochę minie, złość się wyzłości, to być może pojawi się pytanie: czemu to prawo serii służy? Kołatało mi się po głowie to pytanie kilka dni i jak już się wszystko rozwiązało, to odpowiedź przyszła sama. Rozwiązało się dopiero wczoraj. Prawo serii służy chyba temu, żeby człowiek docenił to, co ma, żeby się cieszył banalnymi sprawami, które jak się okazuje nie wydają się banalne.

I ten człowiek po dwóch tygodniach bez ogrzewania (chwała zimie za to, że taka łaskawa), bo się kocioł gazowy zepsuł, po dwóch tygodniach mycia jak za czasów powodzi w 1997 roku (czyli podgrzewanie w garnkach wody) tak się strasznie cieszy, że już może prysznic normalnie wziąć, że ciepło w domu, że wszystkie inne, nawet mocno ważne problemy, schodzą na dalszy plan.


A od czego się zaczęło? Jakiś czas temu złamałam rurę od odkurzacza (swoją drogą też czarnego) - po prostu pękła. Złamałam ją przy samej rączce, więc nie można było odkurzać. Tydzień bez odkurzacza, w domu, gdzie są dwa futra - dość męczący. W dniu kiedy kurier przyniósł nową rurę, zepsuł nam się kocioł. Aby go naprawić musieliśmy trochę poczekać na jakąś tam część, więc trwało to długo. W dniu kiedy kocioł został naprawiony, zepsuła się pralka. I to zepsuła się tak, że koszt naprawy to ponad 800 zł. Doszliśmy do wniosku, że naprawiać się nie opłaca, tym bardziej, że od serwisanta usłyszeliśmy, że na tę część dają jedynie rok gwarancji - postanowiliśmy zatem kupić nową. I już tylko pralkę, chociaż mieliśmy pralko-suszarkę, ale albo funkcja suszenia była, kolokwialnie mówiąc, do bani, albo ja nie umiałam z niej korzystać - w każdym razie po zniszczeniu na samym początku kilku rzeczy, odpuściłam temat suszenia za pomocą urządzenia, którego marki nie wspomnę, chociaż miałabym ochotę, bo jak to możliwe, żeby po zaledwie 4 latach użytkowania pralka tak fatalnie się zepsuła.

Dwa tygodnie bez pralki, w okresie przedświątecznym - chwile tak bezcenne, bym  w dniu, w którym znów usłyszałam odgłos piorącego się prania w pralce (wczoraj dopiero) - poczuła wszechogarniające szczęście.

I teraz mam dwa wyjścia: czekać, aż coś kolejnego się zepsuje albo spokojnie cieszyć się tak zwykłymi sprawami, jak możliwość zrobienia w pralce prania, odkurzenia mieszkania czy możliwość wzięcia zwykłego prysznica z prysznica, a nie z butelki. Zdecydowanie wybieram wyjście drugie. A jak się cieszyć to aktywnie - zrobić też to, co się uwielbia, czyli przeprowadzić małą metamorfozę w mieszkaniu, tym razem pomieszczenia najzwyklejszego, ale też ważnego. W końcu każdy kąt w domu jest ważny i człowiek w estetycznych i ciekawie zaaranżowanych wnętrzach czuje się po prostu lepiej.


Uwodzicielska czerń i laundry room

Czerń uwodzi mnie w tym roku tak mocno, że w tym roku nasze świąteczne wnętrza będą z owym czarnym akcentem. I tak mnie ta black idea pochłonęła, że nowa pralka jest też czarna. Nigdy wcześniej bym nie pomyślała, że wybiorę czarną pralkę. Pewnie gdyby stara się zepsuła w okresie wiosennym czy letnim, teraz w naszym pomieszczeniu stałby jakiś kolejny biały sprzęt. A stoi tak czarny, że musiałam jechać do ikei po czarny kosz na pranie, by pralka nie czuła się samotna :)

Szukając dzisiaj różnych rozwiązań, propozycji organizacji takiego pomieszczenia i dobrania dodatków, które wpiszą się kolorystycznie, znalazłam kilka fajnych inspiracji black and white :)

Popatrzcie:









A to nasza czarna zdobycz :)






Poprzednia pralko-suszarka miała dość wysoką szufladę na dole, więc była wyższa. Ta jest standardowych rozmiarów, więc nad nią zmieści się jeszcze jedna półka - z czego bardzo się cieszę, bo w pomieszczeniu o takiej funkcji, półek nigdy dość :) No i mam kolejne pomieszczenie, które przy okazji przystrajania domu na święta, trochę "podrasuję" :)

A teraz zamykam komputer, wyciągam swoje listy zadań i zmykam do porządków i dekoracji :)))

Dobrego czwartku dla Was i bardzo serdecznie pozdrowienia :)
Magda


źródło zdjęć: pinterest, ostatnie - archiwum własne.

sobota, 13 grudnia 2014

Energooszczędny dom parterowy

Zaplanowaliśmy sobie na czwartek dzień bez komputera. Żeby złapać oddech, żeby odpocząć i: przygotować się do świątecznych porządków, przygotować menu świąteczne, zrobić listę świątecznych zakupów. Wszystko się udało, listy zrobione, czas na "pierniczenie", gotowanie, porządkowanie i dekorowanie zaplanowany. Co zrobić z pozostałym czasem? Spacer - był, książka - była. Czasu zostało, zatem oddaliśmy się naszym ulubionym poszukiwaniom. Na poszukiwania udaliśmy się oczywiście do internetu i na tym nasz dzień bez komputera się zakończył. Znaleźliśmy natomiast fajny projekt, który urzekł nas doskonałym niemal podziałem funkcjonalnym. Znaleźliśmy parterowy dom Iwo G1. Swoją drogą muszę kiedyś przeprowadzić śledztwo, które da mi odpowiedź na pytanie, kto decyduje o nazwach projektów i dlaczego one są z reguły takie techniczne. 

Dzisiaj zatem w naszym cyklu Projekt Dom przedstawiamy Wam projekt domu Iwo G1, który tradycyjnie "przerobimy" trochę pod nas, pod nasze potrzeby.

parterowy dom energooszczędny


Bryła dość klasyczna, jednak nowoczesne zadaszenie i panele, które zostały zamontowane na elewacji, dodają jej nowoczesnego wyglądu. Nowoczesność przytulna - bo drewno, bo wielkie okna, które wspaniale doświetlają naturalnym światłem wnętrza. Do tego niesamowity taras, który z powodzeniem można podzielić na kilka stref: wypoczynkową, towarzyską i "jadalnianą". 

To projekt o wielkim potencjale, bo wystarczy płyty zamienić na pionowe lub poziome odeskowanie, dach na łupek, wiór osikowy czy inny tradycyjny, zadaszenie tarasu odeskować - i wygląd robi się rustykalny :))))

Większość warunków, które stawiamy naszemu przyszłemu domkowi, jest spełniona: jest parterowy, zatem nie trzeba się będzie tłuc na starość po schodach z ciężkim odkurzaczem w ręku. Ma duże okna :))) i ma świetny podział funkcjonalny. Zresztą zobaczcie sami:

wtorek, 9 grudnia 2014

Wolff - ianka

Przekonana będąc, że Małgosię większość z Was zna, że znacie Wolffiankę naszą, która prowadzi blog Home by Wolff i która ma swój wymarzony warsztat i pracownię, w której projektuje i wykonuje dekoracje z drewna i nie tylko, od razu do rzeczy przechodzę, czyli do rozmowy :) Do rozmowy z Małgosią, którą poznałam rok temu, a której energia mnie zachwyciła i przyciągnęła jak magnes. Na rozmowę, na którą z niecierpliwością czekałam trzy miesiące :D Doczekałam się i Zapraszam :)






Magda: Małgosiu Ty mi na samym początku powiedz, co Ty teraz robisz, że jesteś tak silnie zajętą kobietą, że nawet przez internet Cię trudno złapać?

Małgosia: Wszystko się zgadza. Wiem, że zaniedbuję „świat wirtualny”. Po pierwsze od kilku miesięcy prowadzę działalność, a początki są trudne i intensywne. Po drugie: aby dalej rozwijać swoje pasje, uczęszczam do szkoły florystycznej. Po trzecie: działalność z dziećmi. To są zajęcia zawodowo-społeczne, a ja mam jeszcze obowiązki jakie ma Matka Polka. Obecnie szykuję się do świąt ;) i nie myślę tu o porządkach świątecznych ;) na nie jeszcze nie pora i po prostu brak czasu. Więc szykuję się do świąt robiąc świąteczne dekoracje i prezenty. Grudzień to bardzo pracowity okres prawda ? ;)

Magda: Oj bardzo gorący. W tym roku wyjątkowo – ja zamiast już zabierać się za porządki świąteczne, tylko patrzę, jak bałagan rośnie, a z dekorowaniem jestem na etapie planowania. A już by się chciało ozdabiać, pierniczki piec, dekorować na całego.
Jak się zaczęła Twoja przygoda z tworzeniem dekoracji? 

Małgosia: Gdy byłam dzieckiem, moja mama wspierała moją „artystyczną” działalność: każdy bukiecik z łąki znalazł się w pięknym wazoniku, laurki, rysunki do dnia dzisiejszego są przechowywane w „wiekowej” torbie. To była dobra baza do dalszych poczynań, hihihi. Potem przyszły przeprowadzki, dalekie i bliskie, w dużych ilościach. Aż trudno w to uwierzyć, ale mam za sobą 17 przeprowadzek! Z każdą przeprowadzką wiązała się silna potrzeba stworzenia swojej przestrzeni, przestrzeni w której mogłabym sobie zaśpiewać pod nosem „mój jest ten kawałek podłogi” ;)
Początek przygody z tworzeniem dekoracji to robótki na własne potrzeby, potem przyszły potrzeby bliskich, bliższych, zapytania dalszych o prace, pomysły… a potem przyszły tego poważniejsze konsekwencje życiowo-zawodowe …

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Dekorowanie mam dopiero w planach i czarno to widzę :)

To już 8 dzień grudnia, a dopiero mój pierwszy post w tym miesiącu. I nawet nie jest zaplanowany, ale spontaniczny, pisany pod wpływem emocji, wynikających z poszukiwań inspiracji do aranżacji naszej świątecznej przestrzeni. Czas pędzi jak szalony. Pędzi nieubłaganie i nie mam już żadnej wymówki, by odkładać przygotowania do tych najpiękniejszych dni w roku. Pomimo napiętego grafiku zajęć i na mnie przyszedł już czas, by zwolnić i pomyśleć, w jakich wnętrzach chciałabym spędzić tegoroczne Boże Narodzenie.

Przygotowania do świąt zaczynam w tym roku dość późno, sporo pracy, dużo się dzieje, dużo wyzwań i jakoś się to wszystko przesunęło. Rok temu o tej porze miałam już częściowo udekorowane mieszkanie, a w tym roku nie zrobiłam nawet jeszcze świątecznych porządków. Dopiero od kilku dni szukam dla nas dekoracji, pomysłów, inspiracji. Przeglądam wnętrzarskie blogi, na których znajduję wiele podpowiedzi. Mam ogromne zaległości w lekturze ulubionych blogów, więc są one dla mnie teraz po prostu bombą inspiracji.

I już wiem, że w tym roku nasze święta będą inne. Będą miały zupełnie inną oprawę. Będzie biało jak zawsze, będzie czerwono (bo trochę musi być, no i przecież komodę mamy czerwoną) i będzie czarno. Inaczej zatem niż do tej pory, bo zawsze królowały czerwień, beż i złoto. Tradycyjnie było. W tym roku inspiruje mnie jednak czerń, którą oczywiście zamierzam stosować w dodatkach, oszczędnie, ale wyraziście. Wreszcie nasz czarny Morfi przestanie być rodzynkiem.

Już nie mogę się doczekać przyszłego weekendu, bo na te dwa dni zaplanowałam sobie właśnie porządki i dekorowanie. Mam nadzieję, że plany uda się zrealizować. Wczoraj miałam piec pierniczki i nic z tego nie wyszło, bo oddałam się lekturze najnowszego numeru Ilobahie, a potem sprintem do internetu w poszukiwaniu inspiracji. I tak całe popołudnie minęło. Szczyptą ciekawych dekoracji i pomysłów, które znalazłam, chcę się z Wami podzielić, chociaż dzielić już bym się chciała naszymi udekorowanymi wnętrzami. Ale na to przyjdzie czas i pora.

I jeśli kogoś z Was również inspirują w tym roku czarne dodatki, to zapraszam na przegląd tego, co znalazłam w sieci, a co przyczyniło się do wykiełkowania kilku pomysłów. Chociaż Wy to pewnie wszystko już znacie, bo chyba tylko ja w tym roku taka opóźniona jestem. Mimo wszystko zapraszam :)

Ta inspiracja mnie kusi, aby przemalować chociaż z jednej strony swój biały domek drewniany.
Gwiazdki planuję zrobić z masy solnej i albo będą koloru masy, albo je pomaluję na czarno , jeśli tylko znajdę na to czas :)