środa, 30 kwietnia 2014

Balkonowe pomysły. Wiszące ławki, hamaki na balkonie versus krzesła. Balcon Ideas.

Cóż może robić zapracowany człowiek, który o 1.00 w nocy siedzi przed komputerem. Ano może grać w kulki na fb, może rujnować domowy budżet zakupami w empiku, a może tez przeglądać platformy zakupowe i polować na okazję w nadziei na wyjątkową aranżację balkonu :)

Wiosna jest, cieplejsze dni coraz bliżej, trzeba nam zatem organizować balkon, na którym to spędzamy te pół roku niemal. W tym roku wymyśliłam sobie białą ławkę i hamak. 

 I taka mam koncepcję, by ta ławka była zawieszona tak jak tu:

Wisząca ławka na balkonie, aranżacja balkonu


Czy myślicie, że taką ławkę, lub taki hamak, jak poniżej można przymocować do balkonu sąsiadów powyżej? Nie wyrwie im się żadna dziura? Z przyzwoitości pominę wagę naszej Rodziny i osobno i w komplecie. Czy Ktoś z Was ma może takie Coś na balkonie?

Fotel hamakowy Roin Duet I znaleziony tutaj (na Westwing ofkors)



Balkon nasz nie jest ogromny, nie jest nawet bardzo duży. Ma 5 m2, ale taki fajny kształt, że jest na nim masę miejsca! A ile osób tam się może zmieścić razem z dwoma futrami, stolikiem, krzesłami, parasolem i masą kwiatów! 5 m2 to całkiem sporo. Przez pół roku mamy tam ogródek, a wieczorami nawet ogródek piwny :)

A może wystarczą zwykłe krzesła, też wyglądają pięknie. Tylko co z wygodą i ze stuprocentowym relaksem, gdy brak poręczy, do której można by przytulić zmęczoną, całym dniem, głowę :) Kiedyś mieliśmy takie krzesła, nie były za wygodne do dłuższych posiedzeń. Jednak trzeba im przyznać, że wyglądają bardzo klimatycznie :)







Leżaki mogą okazać się całkiem wygodne :)





A tu proszę: zwykłe skrzynki: myślicie, że wytrzymają ciężar człowieka, czy to tylko tak dla dekoracji?




Tu z kolei mam pytanie: co to jest? Wygląda naprawdę bardzo przytulnie i nic tylko się rzucić z książką :) Ale z czego właściwie to jest? Zwróćcie też uwagę na podłogę na tym balkonie: marzenie :) jak na prawdziwej werandzie!





A to coś dla naszych Futer :) Piękna oaza zieleni i chyba całkiem wygodne fotele :) 
Podłoga obłędna!







I takie mam marzenie, że gdy już zamocuję ten hamak lub tę ławkę, lub nawet gdy poustawiam nasze zwykłe, stare krzesła, zapalę lampiony, to przydałby się taki oto donosiciel:



A jak u Was? Macie już jakieś plany na aranżację balkonów i werand w tym roku?



buziaki :*
I Dobra Energią się tradycyjnie z Wami dzisiaj dzielę :)
Magda

źródło: Westwing, Pinterest

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Dekoracyjne detale - zawieszka Miś Vintage w naszej sypialni. Design Wnętrz w nostalgicznym klimacie.

Jak ja się za Wami stęskniłam! :) Nie było nas tydzień, a wydaje mi się, że minęło ho ho i jeszcze trochę. Nie było nas wirtualnie, bo w rzeczywistości jak najbardziej. Rzeczywistości twardej jak kamień, ale zaskakującej również pozytywnie. I chociaż dzieje się różnie u nas na froncie, to idziemy to przodu w kierunku jak najbardziej właściwym.

I mam nadzieję, że wybaczycie nam chwilową nieobecność tutaj i na naszym fanpagu, ale uwierzcie, że ani szpilki nie mogłam wcisnąć w tym czasie, pomiędzy różne zadania i sprawy do załatwienia. O tyle dobrego, że wszystkie te zadania i sprawy sprawiają mi niesamowitą radość i pomimo, że czasu mało, że dni umykają, a poczucie jaki mamy dzisiaj dzień stało mi się obce, to każdej chwili jestem szczęśliwa. 

I być może dlatego na rozmaite przeciwności losu, na rozmaite niespodziewane sytuacje, które kiedyś potraktowałabym jako tragedię, teraz patrzę inaczej. Z wiarą w oczach i z nadzieją w sercu. Dobra energia mnie niesie po prostu, Dobra Energia przez duże D i duże E :) Niejednokrotnie o niej piszę, więc już wiecie, że w nią wierzę i że jest ona dla mnie ważna.

A Dobrą Energię otrzymałam od Osób, które poznałam niedawno, które poznałam dzięki blogowaniu, dzięki temu, że weszłam do tego niesamowitego wirtualnego świata. To była jedna z lepszych decyzji w moim życiu.

Natomiast Drewniany Miś, o którym tytuł stanowi, zawitał do nas całkiem niedawno i podbił moje serce w jednej sekundzie. 

Dekoracyjnych detali, którymi budujemy klimat we wnętrzach, w sypialni jest mnóstwo i wszystko ma znaczenie: od dywanika przy łóżku, poprzez gałki szafki nocnej, po drobiazgi poustawiane na komodach, na szafkach, czy też, jak w przypadku zawieszek, zawieszone tu i ówdzie. To ówdzie w naszym przypadku to gałeczka drzwi szafy sypialnianej, którą planuję zmienić na turkusową, ale muszę powiększyć otwór w drzwiach. A że czas ostatnio mija mi na przygotowaniach do realizacji Marzenia nr 1, to wiercenie musi troszkę poczekać.

Udało mi się na razie zmienić gałki tylko w szafkach nocnych na gałki o barwie ni to błękit, ni to delikatna mięta - ale cudne są :) Gałki do mebli to temat rzeka, jest tyle pięknych wzorów, które dają niezliczone możliwości dekoracyjne i niezliczone możliwości odmienienia niemal jednym ruchem naszego mebla. Ale nie o gałkach dzisiaj będzie, chociaż gałki stały się niejako moim konikiem, podobnie jak krzesła.

Zatem na razie gałka, a raczej uchwyt jest czarny, szafa biała, miś w delikatnych pastelowych barwach ze słodkim serduszkiem na brzuszku. Jak się nie zakochać?


Dzisiaj o Misiu. Moim Drewnianym Misiu, który zaczarował nam sypialnię. Nieważne że Trójka z przodu i nieuchronnie zbliża się czas zmiany kodu na Czwórkę. Miś jest cudny i tyle.

Przedstawiam Wam zatem naszego Misia Vintage :) 

Prezentuję go w towarzystwie  drewnianego domku, który dostaliśmy w rocznicowym prezencie od Ewy z SeeHome, bo czyż nie dobrana z nich para? :) Tylko błagam, patrzcie  pobłażliwym okiem na jakość zdjęć :) naukę fotografowania i zakup lustrzanki mam zaplanowany dopiero na rok 2015.






Taki to oto nasz Miś jest :)

Wspomniałam o Marzeniu nr 1 - to już niedługo. Udało mi się połączyć pasję z pracą. Wspaniałe uczucie, wspaniała rzecz, którą polecam każdemu. Mam jeszcze Marzenie nr 2 i Marzenie nr 3. Marzenie nr 2 to nasz domek, mały, biały domek...  w którym, mam nadzieję, kiedyś zamieszkamy. Na Marzenie nr 3 nie wiem, czy się kiedyś odważę....  może przyjdzie czas, odwaga.... zobaczymy :)

Tymczasem pozdrawiam Was bardzo serdecznie
i Dobrą Energię ślę :))))
Magda

piątek, 18 kwietnia 2014

Radosnych i Rodzinnych :)

Ostatnio jest nas na blogu trochę mniej, ale szykujemy się na maj, który dla nas ważnym miesiącem będzie i który już tuż, tuż. Czas pędzi i chyba nas trochę wyprzedza, bo oto "niespodziewanie" nadeszła Wielkanoc, którą uwielbiam chociażby z tego względu, że dzieje się wiosną. Ale w tym roku, wyjątkowo późno zabiorę się za porządki, dekorowanie mieszkania - dopiero jutro. W związku z tym pewnie nas już na blogu do poniedziałku nie będzie. Sebastian ma również wyznaczone zadania na swoim odcinku :)


Kochani, życzymy Wam już dzisiaj Wspaniałych Świąt Wielkiej Nocy, aby był to czas rodzinny i radosny, pełen uśmiechu i dobrej energii. Życzymy Wam też, aby, gdziekolwiek jesteście, świeciło Wam słońce, które zapraszać będzie na spacer. My w te święta mówimy stanowczo nie telewizorom, telewizji i zamierzamy spacerować, ile tylko najedzone brzuchy pozwolą :) I do tego Was również gorąco zachęcamy. Nie do najedzonych brzuchów rzecz jasna, ale do spacerów, spacerów i jeszcze raz spacerów.

Pozdrówcie od Nas Rodziny, Najbliższych, podrapcie za uchem wszelakie swoje ukochane Futrzaki i Sierściuchy (Koty dodatkowo proszę podrapać pod bródką) i Bezsierściuchy też :) Bądźcie w te Święta razem jak najwięcej :)

Za ilustrację naszych życzeń niech posłuży, znalezione wczoraj zdjęcie, które tak mnie urzekło swoją naturalnością i delikatnością, że wczoraj na naszym fanpagu, a dzisiaj tutaj się z Wami nim dzielę. Ola Zebra nazwała je u nas Świteziankami i myślę, że jest to w 100% trafne skojarzenie. Less is more i tym razem.

Radosnych Świąt Kochani!

Pisanki wielkanocne less is more

źródło zdjęcia: pinterest

środa, 16 kwietnia 2014

Candy! Candy! One_white&One_black. Szczęśliwe cyfry :)

Jak obiecaliśmy tydzień temu, tak czynimy i startujemy z nowym konkursem, który zowie się One_White&One_Black. Tytuł tajemniczy, ale już spieszymy z wyjaśnieniem :)

Jako, że moim ulubionym meblem jest krzesło, a Sebastiana ulubionym dodatkiem poduszka :) postanowiliśmy połączyć nasze wnętrzarskie pasje i przygotowaliśmy dla Was poduszkę z krzesłem:)  I w tej nagrodzie zawiera się słowo Black :)

A ponieważ nie chcemy Wam narzucać naszych wnętrzarskich upodobań, zwycięzca naszego konkursu będzie mógł wybrać nagrodę.

Pomimo, że ostatnio pogoda nas nie rozpieszcza i sowicie nagradza deszczowymi dniami za słoneczną zimę, jako drugą nagrodę wybraliśmy dla Was coś, co przyda się podczas wiosennych i letnich spotkań z przyjaciółmi. Kieliszki, które w blasku lampionów, które rozpalamy w letnie i wiosenne wieczory, wyglądają tak cudnie, że każdy napój smakuje w nich jak ambrozja :) A ponieważ naszą cyfrą tego roku jest szóstka, co już zapewne wiecie, zatem i 6 takich kieliszków mamy dla Was. A jako, że są szkłem przeźroczystym, to tutaj lokujemy słowo White :)

Maj będzie dla nas bardzo ważnym miesiącem, będzie początkiem tego, do czego, od pewnego czasu, dążymy każdego dnia.  Dlatego zabawa będzie trwała do 9 maja 2014. Dlaczego ta data? Bo 9 + 5 + 2 + 1+ 4 = 21, a 2+1= 3 :) a Trójka to Nasza Szczęśliwa Cyfra.

Jesteśmy ciekawi, które cyfry dla was są szczęśliwe i dlatego też zabawa nosi podtytuł: Szczęśliwe Cyfry.


Candy na blogu wnętrzarskim


 Zatem Zwycięzca wybierze jedną spośród poniższych nagród:

1. Poduszkę Chair Black wykonaną z wysokiej jakości bawełny (z grubej bawełny), z wkładem wyjątkowo mięsistym i grubym :) Uwierzcie mi: poduszka jest naprawdę wyjątkowa.
Poduszka francuska Chair Black
lub
2. 6 kieliszków najstarszej francuskiej huty szkła La Rochere z kolekcji Lyonnais w wersji przeźroczystej- elegancja :) luksus :) wyjątkowość :) Kieliszki są ciężkie, czuć w dłoni ich wagę.

Kieliszki francuskie La Rochere Lyonnais

 Macie już swojego  faworyta?

Oto zasady naszego candy:
1. Zabawa trwa od 16.04.2014 do 09.05.2014 r. do godziny 13.13 (tradycyjnie już).
2. Sponsorem nagrody jesteśmy My: Magdalena i Sebastian Dudzic.
 3. Zwycięzca wybierze swoją nagrodę spośród dwóch wskazanych wyżej propozycji: poduszkę Chair Black lub Sześć Kieliszków La Rochere z kolekcji Lyonnais.

3. Aby wziąć udział, wystarczy spełnić warunki a. b. i c. czyli:

a.   zgłosić swój udział w zabawie w komentarzu pod niniejszym postem, ze wskazaniem na wybraną nagrodę,

b.  w komentarzu wskazać również swoją szczęśliwą  lub ulubioną po prostu cyfrę, może być z uzasadnieniem dlaczego akurat ona miano tej szczęśliwej / ulubionej zyskuje :)  Forma odpowiedzi całkowicie dowolna i każda cyfra dozwolona :)))))

c. umieścić na swoim blogu baner (pierwsze zdjęcie) z linkiem do tego posta - brak bloga nie jest żadną przeszkodą w udziale w zabawie :) Zapraszamy wszystkich :)
4. Będzie nam również bardzo miło, jeśli zaobserwujecie nasz blog i dołączycie do nas na Facebooku oraz udostępnicie na swoim profilu informację o konkursie.

 5. Zwycięzcę wylosujemy 10 maja 2014 r.
- metodą taką samą w w poprzednim candy.

6.  Niniejszy Konkurs nie jest grą losową, zakładem wzajemnym ani loterią promocyjną w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach losowych i zakładach wzajemnych.



Zapraszamy wszystkich :) Anonimowe osoby prosimy, aby w zgłoszeniach nie podawały adresu e-mail. Gdy będziemy ogłaszać wyniki candy, w przypadku wygranej poprosimy Was o kontakt z nami, a tymczasem nie ma co żywić automatycznych zbieraczy adresów @



 A na koniec kilka zdjęć produktów huty szkła La Rochere -
czy to szkło nie jest wyjątkowe?



Kochani :)
Będzie nam Bardzo miło, gdy weźmiecie udział w naszej zabawie, Każdy ma równe szanse i Każdy z Was jest dla nas bardzo Ważny. Nie jesteście tylko kolejną cyferką, ale Kimś, dzięki Komu chce nam się pisać i tworzyć i działać. Dziękujemy Wam za to z całego serducha.



Życząc Szczególnie Miłego Dnia :)
Pozdrawiamy Was bardzo serdecznie
Magda (w imieniu również Sebastiana)
:)

sobota, 12 kwietnia 2014

Metamorfoza drzwi wejściowych - czarodziejska farba tablicowa. Tydzień niespodzianek wnętrzarskich i Liebster Blog.

Naprawdę dawno nie miałam takiego tygodnia, jaki mi się przydarzył właśnie teraz. Przez ostatnie dwa dni, czyli czwartek i piątek, odnosiłam wrażenie, graniczące momentami z pewnością, że gram w Dniu Świstaka. I żeby nie było, że jakieś przykrości same lub problemy. Nie - to był tydzień, w którym dobre wiadomości i miłe niespodzianki, przeplatały się z wydarzeniami tak zaskakującymi, że nie miałam do tej pory w głowie takiej szufladki, do której owe wydarzenia mogłabym, celem porządków, upchnąć. Wepchnęłam je zatem tymczasowo do tej z napisem: dziwne łamane przez niezrozumiałe łamane przez anegdoty do ubarwiania towarzyskich spotkań.

Ale i z tych zdarzeń zamierzam wyciągnąć dla siebie Dobro, usilnie wypatrywane przeze mnie nawet w chwilach i zdarzeniach, które na pierwszy rzut oka go nie mają. Ale ono jest. Tylko czasem potrzeba dystansu, aby móc je wychwycić i zagarnąć :) Ja ten dystans złapałam wczoraj wieczorem, wietrząc umysł na niespodziewanym spotkaniu z Dobrymi Znajomymi. Wieczór, spędzony w ich towarzystwie, na fajnej rozmowie, na ożywczym śmiechu, pozwolił na głęboki oddech i krok do tyłu. Ten metaforyczny krok do tyłu był bardzo potrzebny, aby to wszystko ogarnąć. Bo z oddali ogarnia się szerszą perspektywą. Zatem: ogarnęłam, odsapnęłam i znów do przodu. Dzisiaj nowa energia pozwoliła mi spojrzeć na ten tydzień zupełnie inaczej. Bo to był również tydzień niespodzianek wnętrzarskich:

1. Przyszła do mnie wygrana miseczka od Małgosi z My Cats & Interior Ideas - była tak cudnie opakowana, że naszym zachwytom nie było końca.
2. Przyszedł dłuuuuuugo wyczekiwany taboret, który kupiłam tutaj - jest idealny, jest taki, jakim go sobie wyobrażałam. To mój pierwszy metalowy taboret, więc postawiłam go sobie tymczasowo przed biurkiem i po prostu się zachwycam.
3. Wygrałam na blogu Po pracy z pasją cudnego, materiałowego królika - wiadomość o tym, odebrałam w czwartek wieczorem, po tak zwanym Dniu Świstaka.


METAMORFOZA DRZWI

I aby ten tydzień jakoś miło zakończyć, pomyślałam, że zaprezentuję, obiecywaną już od jakiegoś czasu, metamorfozę naszych drzwi. Pomimo, że nie są jeszcze skończone (dlaczego czas nie jest z gumy?), zatem nie możemy ich na razie potraktować kredą - pokazuję Wam nasze nowe / stare drzwi wejściowe.

Grafitowy kolor farby tablicowej został dobrany przez Sebastiana idealnie. Nie czarny tylko grafit. Idealnie bowiem pasuje on do naszego fotela, do poduszek od Karoli, a nawet do naszego Morfusiowego futra. A dla potwierdzenia kolorystycznego strzału w przysłowiową dziesiątkę, pokazuję Wam drzwi z perspektywy salonu.

Drzwi pomalowane farbą tablicową, szary fotel uszatek, biała podłoga z wylewki, żółte tulipany w ocynkownaym wiadrze

A te drzwi, pomimo krótkiego stażu, przeszły już niejedną metamorfozę: gdy się wprowadzaliśmy były koloru a'la orzech amerykański, z widocznymi słojami i sękami - wyglądały ładnie. Ponieważ jednak całe mieszkanie malowaliśmy na biało, dostało się również i drzwiom.

Białe drzwi wyglądały super, ale w okresie grudniowych świąt w 2012, kiedy to wpadliśmy w pułapkę świątecznych barw, zapragnęliśmy mocnego akcentu skandynawskiej czerwieni. Nie wystarczyła nam komoda do salonu. Kupioną w ikei bejcą pomalowaliśmy drzwi... Efekt był.... dziwny :)  Podłamani rezultatem, nie mieliśmy ani sił, ani ochoty ich kończyć. Zatem takie dziwne i nietypowe, wręcz straszące niedokończeniem drzwi czerwone, mieliśmy do 29 marca tego roku. 

W tym to właśnie dniu, Sebastian złapał za wałek, uprzednio zakupiwszy farbę tablicową i zrobił te nasze drzwi na grafitowo. I teraz jestem w nich absolutnie zakochana :) I nie tylko w kolorystyce, ale również i w tym,  że ta zmiana, zmiana tylko jednego elementu, wpłynęła na odbiór całego mieszkania. Po prostu stało się one bardziej spójne, ciekawsze. I już nie mogę się doczekać malowania kredą. 


Nigdy nie robiłam tak zwanych tutorialów, nie mam o tym ani bladego, ani nawet zielonego pojęcia, zatem prezentuję Wam tę metamorfozę kolażem zdjęć po prostu :)



Farba tablicowa Benjamina Moora i papier ścierny


Tablicowa farba Benjamina Moora - okazała się baaaardzo wydajna. Wystarczy jeszcze na położenie trzeciej warstwy, na pomalowanie wielkiego obrazu, z którego planuję zrobić wielką tablicę do gabinetu, na pomalowanie kilku słoików, puszek i być może blatu dziecięcego stolika u Sąsiadów.

Co ważne: farba nie ma zapachu, który by przeszkadzał, który nakazywałby wietrzyć mieszkanie. Sebastian malował pół nocy, więc obawiałam się, że będziemy spać w toksycznych oparach i być może po przebudzeniu Futra nas nie poznają, ale nic podobnego. Zatem odbiór farby pod względem zapachu  w 100% celujący.

Kolejne kroki, poczynione przez Męża mego:
1. Odtłuszczenie powierzchni drzwi.
2. Oklejenie taśmą zabezpieczającą futryny, klamki, zamka.
3. Wyjęcie wizjera.
4. Przetarcie papierem ściernym, bardzo delikatnie ziarnistym.
5. Odpylenie przez odkurzenie :)
6. Zagruntowanie powierzchni.
7. Odczekanie 2 godzin.
8. Położenie pierwszej warstwy farby tablicowej zwykłym wałkiem z gąbeczki.
9. Odczekanie 4 godziny.
10. Położenie drugiej warstwy farby - pomiędzy kolejnymi malowaniami farbą tablicową, wałek i kuwetka były z tej farby myte, a następnie osuszane.


Ważna wskazówka, dla chętnych przejścia przez ten cały rytuał: po położeniu ostatniej warstwy farby należy odczekać 3 dni - wtedy powłoka nabiera ostatecznie swej mocy.

I kolejna bardzo ważna rzecz: zanim zaczniemy przygodę z pisaniem i rysowaniem, należy przeprowadzić gruntowanie powierzchni kredą - to znaczy pokryć całą powierzchnię białą kredą, po czym zmazać tę kredę gąbeczką. I teraz możemy szaleć do woli :)



Malowanie drzwi farbą tablicową, farba tablicowa na drzwiach wejściowych

Po widocznych przejściach farby, które widać  na mokro, po wyschnięciu nie ma śladu.

Na ostatnim zdjęciu w powyższym kolażu widać na podłodze gąbkę zwaną magiczną, którą pewnie większość z Was zna. Nie jeden raz wybawiała nas z opresji i świetnie sprawdziła się i tym razem, gdy okazało się, że farba nieco narozrabiała na podłodze. Wielkie oczy, jakie zrobiłam widząc małe, czarne kropeczki na naszej białej podłodze,  na szczęście dość szybko wróciły do normalnego rozmiaru :)



I tak to właśnie przebiegała metamorfoza naszych drzwi. A co my na tych drzwiach napiszemy? Co narysujemy? Sporo inspiracji pokazałam Wam w poście: Szaleństwo farby tablicowej, ale ostatecznego pomysłu jeszcze nie mamy. Poza tym chcemy również bardziej zagospodarować ten wejściowy/wyjściowy kącik: brakuje nam wieszaka na ścianie i konsolki, na której można by było położyć klucze, torebkę i tym podobne akcesoria :) Mam kilka pomysłów, ale nie spieszę się z tym. Powoli, powoli będziemy te nasze metry dopieszczać :) i cieszyć się każdym nowym drobiazgiem i każdą zmianą :)


Jak już zauważyliście na pierwszym kolażu, na moim ulubionym fotelu (i jedynym zresztą), pyszni się poduszka z cyfrą 6, która jest rocznicowym prezentem dla Sebastiana ode mnie, a którą wykonała  Karolina z Thousand Reasons, na bardzo specjalnie zamówienie :)

Bie ściany i grafitowe drzwi, szary fotel, białe wnętrze, żółte tulipany w ocynkowanym wiadrze




LIEBSTER AWARD

A na zakończenie, chcę bardzo podziękować za nominacje naszego blogu w akcji Liebster Blog, którą otrzymaliśmy dwukrotnie: od Agi z Passion shake - Aga bardzo dziękujemy :)))))) i od Kasi z Baśniowego Domu - Kasiu Tobie również bardzo dziękujemy za wyróżnienie :))))))
Oba wyróżnienia sprawiły nam ogromną przyjemność i dodały wiatru w żagle. Ktoś nas lubi, zauważa - to bardzo, bardzo  buduje :) 



I spełniając w związku z wyróżnieniami prośbę odpowiedzi na wskazane pytania, odpowiadam poniżej. Przepraszam jednak za to, że my żadnych blogów nie nominujemy. Wiem, że nie na tym polega ta akcja, ale po prostu nie mogę. Jest wiele blogów, które lubię, uwielbiam, na które zaglądam, ale nie mam pewności, czy blog, który nominuję, tej nominacji by chciał - zatem tutaj staję trochę w poprzek, ale inaczej nie potrafię.

Kasia zadała tylko jedno pytanie: Marzę o ......
Odpowiadam :) - Marzeń mam wiele, ale takie najważniejsze to to, by Sebastianowi i mi dane było jak najwięcej czasu cieszyć się sobą, by nam go starczyło na realizację naszych pasji, marzeń, z których kilka odłożonych jest na tak zwane kiedyś tam....

Aga zadała pytań 10, na które niniejszym odpowiadam:

1.Wymarzona praca? - pisarz....


2. Jak opisałabyś swój styl wnętrzarski? - raczej eklektyzm ze wskazaniem na rzeczy z duszą, z przeszłością, niejednokrotnie takie, którym ofiarowano nowe życie. Jasne wnętrza, w którym style mieszają się, przeplatają, tworząc nową jakość :)

3. Styl fotograficzny: Mroczny/ciemny czy lekki/jasny? - chyba mroczny do mnie bardziej przemawia, jeśli tak można by było nazwać styl fotografii czarno-białej. Ale generalnie to od nastroju zależy.

4. Ulubiony wzór? (np. kropki) - nie wiem czy wzór, ale motyw: gwiazdki :)

5. Jedna rzecz której ludzie o Tobie nie wiedzą? - że marzę o napisaniu książki.... już teraz wiedzą :)

6. Pierwsza rzecz którą robisz rano, zaraz po przebudzeniu? - Patrzę głęboko w oburzone oczy mojego Morfeusza, wpatrzone we mnie przed samym moim nosem, z niemym pytaniem: Dlaczego miseczka jest pusta?! Codziennie, niezmiennie ten sam rytuał :)


7. Jakie jest Twoje ulubione miejsce, które odwiedziłaś i dlaczego? - Karkonosze ze wskazaniem na Samotnię i na Wilczą Porębę w Karpaczu. Odwiedzam wciąż. A dlaczego? Bo zapach, bo szum strumyka, bo widoki, bo cisza, bo oddech głęboki, bo reset i dystans....

8. Ulubiona książka ostatnio? - od miesiąca nie mam kompletnie czasu na czytanie, ale ostatnia ulubiona przeczytana książka to Rock Mann Wojciecha Manna.


9. Jeden zabawny/szalony moment z Twojego życia, którym chciałabyś się podzielić? - momentów zabawnych, szalonych w moim życiu było mnóstwo. Mam jakieś takie dziwne skłonności do przypadkowego czynienia rzeczy niemożliwych z punktu widzenia procentowych szans na możliwość zaistnienia danego zdarzenia. Do dzielenia się mam zatem mnóstwo takich momentów, ale chyba zostawię je na kiedyś tam... może na opowiadania :)


10. Ulubiony drink? -  woda + świeża mięta + cytryna  
11. Gdybyś mogła, jaką supermoc byś wybrała? - uzdrawianie

The End.

Szafirki w słoiku i fiołek biały w czarnej doniczce


Życzę Wam udanego sobotniego wieczoru i spokojnej, wolnej, powolnej wręcz niedzieli :)
Pozdrawiam :)
Magda

wtorek, 8 kwietnia 2014

Wyniki Candy :)

Losowanie przeprowadziliśmy wczoraj i jak obiecaliśmy spieszymy do Was z wynikami :) 

Ale zanim polecicie z postem niżej, przyjmijcie nasze podziękowania za udział w zabawie, za życzenia wszelkie, za dobrą energię, za radość i za uśmiech. Naprawdę nie spodziewaliśmy się, że aż tyle osób będzie chciało z nami się bawić. Domyślamy się, że to głównie zasługa domków, wykonanych przez Ewę z SeeHome, bo są naprawdę wyjątkowe i te domysły są potwierdzeniem, że dobrego wyboru dokonaliśmy, z czego się ogromnie cieszymy  :)))

To, że zaglądacie do nas coraz liczniej i coraz częściej zostawiacie ślad w postaci komentarza, dodaje skrzydeł i jeszcze bardziej mobilizuje do pisania. Gdy piszę kolejne posty, już wiem, że z Wami rozmawiam, że nie są to monologi, co niezmiernie moje serce raduje.

Wczorajszy wieczór był zatem pełen radości, bo gdy składałam każdy kolejny numerek, to wiedziałam, że za nim stoi konkretna osoba, a nie tylko cyferka. Losowanie wyglądało natomiast tak:
1. Spisałam na kartce kolejno wszystkie zgłoszenia.
2. Wydrukowałam kartki z numerami. 
3. Sebastian kartki pociął nożyczkami, aby uwolnić numerki :)
4. Ja składałam numerki.
5. Włożyliśmy je do woreczka od Ewy, wymieszaliśmy, po czym wrzuciliśmy do osłonki, która stała się również nagrodą w naszym candy za drugie i trzecie miejsce.
6. Wymieszaliśmy ponownie.
7. Wyciągaliśmy na zmianę trzy karteczki: Ja - Sebastian - Ja.

I znaliśmy już zwycięzców :) I kolejny raz sprawdziła się moja wiara w cyferki szczęśliwe. Chociaż zastanawiające jest to, że do tej pory w totka nie wygraliśmy, skoro często skreślamy właśnie naszą cyfrę szczęśliwą. 

 

Pierwszą cyfrą, którą wyciągnęliśmy, a przez którą omal z krzesła nie spadłam, była cyfra:


A pod nią kryje się 


Olu! Serdecznie gratulujemy!!!! Cudne domki wędrują do Ciebie :)




Zostały jeszcze osłonki:



Kolejną cyfrą okazała się:
 

 A ten komentarz zostawiła
 ana_lea
Przyjmij nasze serdeczne gratulacje!!! Osłonka leci do Ciebie :)



 I jako ostatnią wylosowaliśmy:



Czyli druga osłonka wędruje do:





Dziewczyny z całego serca gratulujemy! i bardzo prosimy o kontakt @ aby ustalić na jaki adres mamy wysłać Wasze nagrody :) magdalena @ milemaison.pl


Jeszcze raz dziękujemy Wam wszystkim za udział, wysyłamy Wam moc dobrej energii, którą dostaliśmy od Was, a która skumulowała się do bomby energetycznej, którą się z Wami niniejszym dzielimy :))) I dziękujemy Wam również kwiatami, których całe wiadro dla Was mamy:



Mamy również niespodziankę: już za tydzień startujemy z nowym konkursem, na który już dzisiaj Was zapraszamy. Mamy nadzieję, że i tym razem uda nam się trafić z nagrodą :)

Tymczasem życzymy Wam Pięknego dnia :)
Pozdrawiamy
Magdalena i Sebastian

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Papierowa torba, cyklamen w roli magnolii i szczypta wyobraźni. A w naszym candy dodajemy dwie nagrody.

Kolejny tydzień się zaczyna. Mam nadzieję, że Wasz weekend był równie cudowny i równie relaksujący. Z werwą wracam do pracy, przy czym owa werwa to nie lokowanie produktu popularnej stacji benzynowej a mieszanka radości, którą przynosi mi coraz bardziej moja praca, zapału związanego z nowymi wyzwaniami i odpoczynku, jaki mi się w ten weekend zdarzył.

Słońce wędruje już coraz śmielej po niebie, błękit jest coraz bardziej oszałamiający, a pomarańczowe płytki budyneczków na naszym osiedlu, wspaniale z tymi przejawami wiosny współgrają, tworząc mieszankę pełną energii. Energia ta dociera do mnie zza okna w olbrzymiej dawce, ładując baterie tak mocno, że kawa wydaje się niepotrzebna.

Zatem z tą energią i radością witam Was w nowym tygodniu :)))) A pokazać Wam chcę dzisiaj roślinę, która "robi" u nas za magnolię :) 

Drzewko magnolii, to jedno z moich botanicznych marzeń, które ze względu na brak ogrodu, nie może być na razie spełnione i zrealizowane. Przez chwilę nawet zamierzaliśmy, zakupić takie drzewko w donicy i postawić je na balkonie, ale ze względu na ryzyko, że mu tam nie będzie dobrze i po prostu nam zmarnieje, zamiar został oddalony. I teraz widok takiego drzewka u kogoś innego, przyprawia mnie nie tylko o doznania czysto estetyczne, ale również o zazdrość paskudną. Jednak od czego wyobraźnia? Ano właśnie od tego, żeby sobie tę własną, prywatną magnolię wykombinować.

Udałam się zatem do ogrodniczego, na poszukiwania zastępstwa. Znalazłam! Pastelowy cyklamen, który został przeze mnie wypatrzony, zamieszkał na naszym parapecie. I mam swoją magnolię, którą dzisiaj chcę Wam przedstawić :) 

Początkowo umieściłam ją w ocynkowanej osłonce, ale pomimo, że pastelowy z ocynkiem wyglądał pięknie, to nie do końca mi to grało. Doszłam do wniosku, że przyczyną były, bardzo widoczne liście cyklamenu, które zbytnio mi się nie podobają, i które moją koncepcję magnoliową nieco burzyły.

I tutaj do gry wkroczyła zwykła papierowa torba, którą Sebastian przyniósł, z kupionym w zielarskim sklepie mikrooorganicznym mydłem. Z mydła się ucieszyłam, bo poprzednie już się  kończyło, ale na widok papierowej torby, nieomal krzyknęłam z zachwytu, bowiem oto znalazłam rozwiązanie. Mydło błyskawicznie powędrowało do łazienki, a do torby powędrował cyklamen ze swoją ocynkowaną osłonką. Liście co prawda widać dalej, ale już mniej, więc łatwiej mi w nich zobaczyć liście drzewka. 

Początkowo postawiłam ją (tę magnolię) na parapecie kuchennym, ale ostatecznie zamieszkała na parapecie w gabinecie, gdzie spędzam bądź, co bądź najwięcej czasu, zatem raduje moje oczy bez ustanku. Jedno ze zdjęć (w pierwszym kolażu) prezentuje ją właśnie w gabinecie.

Zatem przedstawiam Wam moją prywatną Magnolię - przyjrzyjcie się kwiatom, one naprawdę wyglądają jak rozwijające się kwiaty magnolii :)

pees.: okna zamiaruję umyć dopiero jutro, więc za prezentację brudnych szyb bardzo przepraszam, ale już nie mogłam czekać do jutra, aby ją Wam pokazać  :)


Pastelowy cyklamen w papierowej torbie w roli magnolii

Pastelowy cyklamen w papierowej torbie w roli magnolii

Pastelowy cyklamen w papierowej torbie w roli magnolii






Pastelowy cyklamen w papierowej torbie w roli magnolii


Przypominam Wam jeszcze o naszej zabawie, która wciąż trwa i do godziny 13.13 w dniu dzisiejszym, można do nas dołączyć :)  Potem przeprowadzimy losowanie.

A ponieważ jest Was tyle, co nas wprawia w ogromną radość, podjęliśmy decyzję o przyznaniu dwóch kolejnych nagród, aby zwycięskich miejsc były 3 (trójka jest naszą szczęśliwą cyfrą).


Nagrodami dla osób, których cyfry wylosujemy w kolejności drugiej i trzeciej, będą wiosenne osłonki na doniczki:

Nagroda za 2 i 3 miejsce w naszej zabawie


 Zatem zapraszamy do zabawy, do której można dołączyć tutaj: Candy u Mile Maison



Dobrego tygodnia Wam życzę :))))
Pełnego energii i słońca!
Pozdrawiam,
Magda

sobota, 5 kwietnia 2014

Metalowe taborety industrialne i industrialne perełki.

Za oknem pada, więc z porannego spaceru nici. Przyznam, że odkąd brak czasu na wszystko, to i prognozy pogody zapominam oglądać. Ma to swoje zalety, każdego ranka mam meteorologiczną niespodziankę. Ma to i swoje wady również, gdy poczynionym dzień wcześniej planom, nie jest zbytnio po drodze z tym, co za oknem się dzieje.

I dzisiaj jest właśnie tak dzień - zaplanowany poranny spacer, powrót na śniadanie na balkonie i wyjazd na łono. Z tych trzech elementów zostaje tylko śniadanie. I niestety nie na balkonie.

A że śniadanie przygotowuje właśnie Sebastian, to ja postanawiam sprawdzić, kiedy ma zamiar do mnie przyjechać mój pierwszy metalowy taboret - Dallas, o którym pisałam w poście o metalowych taboretach, i którego oczekuję z niecierpliwością, tym bardziej, że wskazany w zamówieniu termin wysyłki, właśnie nadchodzi. Chciałam poszukać białej ławki na balkon, ale tym mogę zająć się jutro.

Sprawdzam stan realizacji zamówienia i dowiaduję się, że zamówienie jest w realizacji :) Cierpliwie zatem czekam. Oczywiście zanim zamykam stronę, przeglądam aktualne kampanie. Czynię to z radością i ciekawością, przyznaję bowiem, że w tym tygodniu wyjątkowo nie miałam czasu, aby śledzić oferty (o zgrozo: ile fajnych rzeczy mogło przepaść!). Sprawne oko, które z reguły koncentruje się na tej stronie na klimacie industrialnym i shabby, natychmiast wyławia kampanię Industrialny Loft, (pomimo, że ona już na samym dole, bo jutro się kończy), a w nich cudne....  metalowe taborety i takie krzesło, że dech mi zapiera. Uwielbiam meble industrialne.

Sebastian jeszcze nie woła, wręcz zakazuje wstępu do kuchni, ogłaszając, że dzisiejsze śniadanie ma być niespodzianką. Niespodziankę nieco zdradzają cudne zapachy, które tu do mnie docierają, Dzisiejszy kucharz chyba się czegoś domyśla, bo podchodzi i zamyka drzwi, wydając uprzednio polecenie: otwórz okno. To otwieram to okno i teraz już zamiast zapachów śniadaniowych, czuję piękny zapach iglaków, dzięki thujom, którymi wysadzona jest alejka od strony gabinetu. Deszcz pada, zapach cudny.

Mam jeszcze trochę czasu, zatem wąchając wiosnę, przeglądam niespiesznie kampanię, zachwycam się i dzielę się z Wami taboretowymi znaleziskami.

Trzy pierwsze propozycje to metalowe taborety Bass, które według mnie są prawdziwymi perełkami wśród industrialnych taboretów. Wyjątkowy kształt, kolory, stylowe przetarcia - zobaczcie:


Metalowy taboret żółty, industrialny taboret
Taboret Bass żółty



metalowy taboret niebieski
Taboret Bass niebieski

Zielony metalowy taboret
Taboret Bass zielony


Kolejne industrialne propozycje:




Metalowe taborety, industrialne taborety, niebieski metalowy taboret, czerwony metalowy taboret


 A ten znajduję na innej kampanii, też cudny!








A teraz prawdziwa perełka, którą zostawiłam na koniec :) Czy to krzesło nie jest wyjątkowe?


Krzesło obrotowe industrialne, krzesło do biurka w lofcie
Krzesło obrotowe Base z regulacją wysokości, wykonane z żelaza i drewna.






Kuchmistrz ogłasza, że za 5 minut śniadanie na stole, zatem powoli kończę. Za oknem dalej pada, a mnie nachodzi bunt metereologiczny i postanawiam, że po śniadaniu wsuwamy kalosze, wkładamy kurtki przeciwdeszczowe i na krótki spacer idziemy. Deszcz nie jest przeszkodą i dochodzę do wniosku, że nawet zaletą okazuje się! Powietrze czystsze, wszelkie pyłki kwitnące i kurz leżą na ziemi,  przygniecione kroplami, zatem radować się trzeba i iść płuca dotleniać. Do czego i Was zachęcam :)

5 minut minęło. Uciekam, sprawdzić co podano :)
A Wam życzę dnia kolorowego, pięknego: odpoczywajcie i ładujcie baterie.
Pozdrawiam :)
Magda


źródło zdjęć: Westwing

czwartek, 3 kwietnia 2014

Szaleństwo farby tablicowej. Chalkboard walls, doors, details i czego dusza zapragnie.

Szaleństwo na całego! Chyba nie ma takiej rzeczy, której nie można by było potraktować farbą tablicową. Tym bardziej, że teraz można ją nabyć nie tylko w puszce, czy słoiczkach, ale również w sprayu, co znacznie ułatwia pokrywanie nią mniejszych przedmiotów, lub przedmiotów o skomplikowanych kształtach.

Produkt, nad którymi moje zachwyty nie mają końca, daje niezliczone możliwości zastosowania, a tym samym udekorowania mieszkania. Najczęściej maluje się nią ściany, dzięki czemu uzyskujemy fantastyczną powierzchnię do radosnej twórczości naszej i naszych bliskich. Kredy kolorowej teraz Ci u nas dostatek, zatem ogranicza nas tylko wyobraźnia. Możemy rysować i pisać. Gdy dodatkowo użyjemy podkładu, który ma właściwości magnetyczne, możemy również szaleć z dekoracyjnymi magnesami.

I co ciekawe: ta farba doskonale odnajdzie się w każdym wnętrzu, w każdym stylu: od wnętrz, urządzonych w stylu minimalistycznym, przez aranżacje pełne rustykalnego ciepła, nostalgiczne shabby schic, eleganckie i stylowe made in France, rojalistyczne, po industrialne, nie mówiąc o eklektycznych, które według mnie, są najbardziej twórcze i dają najwięcej możliwości dekoracyjnych.

Ale nie tylko ściany: coraz częściej malowane są drzwi, meble (i to nie tylko fronty, ale także blaty), szklane słoiczki, butelki, nawet torby! Czego tylko dusza chyba zapragnie! Gdy zaczęłam przeszukiwać internet w poszukiwaniu inspiracji, co by wymalować na naszej tablicy, oniemiałam! Podkładki pod talerze, krzesła (!), słoiczki  z przyprawami, butelki...... odpadłam przy pisankach. I oczywiście natychmiast postanowiłam w tym roku takie mieć. Postanowiłam również zacząć zbierać butelki po winach, zakupić puszki z groszkiem zielonym (w najbliższej przyszłości czeka nas chyba sporo kremu z groszku), odwiedzić piwniczkę Rodziców Sebastiana i opróżnić ją z pustych słoiczków. Umysł zaczął gorączkowo pracować nad tym, co ja mogę tą farbą pomalować: jedno skrzydło drzwi w gabinecie, kawałek ściany w pomieszczeniu gospodarczym, kawałek ściany obok regału metalowego w gabinecie... może by też tak kawałek ściany na balkonie.... ale nie, bo tam jest struktura, to by nie wyglądało to za ciekawie... ale drewnianą skrzynkę, której aktualnie poszukuję do dekoracji balkonu, to już mogę pomalować.

Opamiętanie przyszło, gdy zaczęłam spisywać wszystko na kartce, aby broń... żadnego elementu nie pominąć. Przy 19 punkcie wywiesiłam białą flagę - no bo kiedy miałabym to wszystko zrobić? Dzień wciąż ma za mało godzin, pomimo przesuniętej godziny. Zatem na razie zostanę przy kilku punktach, a reszta wędruje do kajetu z wnętrzarskimi planami.

Jeśli do nas zaglądacie, wiecie już, że nasze wejściowe drzwi przeszły metamorfozę: pożegnaliśmy się z mazami koloru skandynawskiej czerwieni, uczynionymi bejcą rodem z Ikea, a przywitaliśmy się z grafitowym Benjaminem Moorem.

Jednak zanim pokażę Wam nasze drzwi, musimy je dokończyć. Trzeba położyć jeszcze jedną warstwę, potem trzy dni kwarantanny i: do kredy! chciałoby się zakrzyknąć :)  kolorową kredę mamy, jeszcze tylko musimy zakupić gąbkę - i to wszystko :) do wody jesteśmy podłączeni na stałe, zatem będziemy mogli szaleć: pisać, rysować, mazać.... :) Czysta woda jest tu bardzo ważna.

Z czasów szkolno-podstawówkowych pamiętam szalejącego z rozpaczy Pana od Matematyki, kiedy w sali 38 nie mógł nikogo odpytywać przy tablicy z arcytrudnych zadań, ponieważ nasza Pani Woźna umyła tablicę wodą z płynem do naczyń :) Ach jak kreda się wspaniale ślizgała - a my szczęśliwi w tych ławkach, jak trusie siedzieliśmy, by mu do głowy nie wpadło, że mamy jeszcze kartki, na których można pisać sprawdzająco  :) Nie wpadło :)

Pomna tych wspomnień - naszej tablicy, w którą przeobraził drzwi wejściowe Sebastian, wodą z takowym płynem nie potraktuję :)

Zatem, zanim przyjdzie czas na nasze drzwi, chcę się z Wami podzielić inspirującymi rozmaitościami, którymi dowodzi farba tablicowa :)

Pierwsza inspiracja mnie urzekła w ułamku sekundy,
również pięknymi nożycami oraz książkami oczywiście.
 
Nożyce ze srebrnym uchwytem, pudełko pomalowane farbą tablicową, farba tablicowa




Dekoracje pomalowane farbą tablicową, farba tablicowa inspiracje
Aby uzyskać taki efekt możemy albo zanurzyć naczynie, element w farbie tablicowej, albo też użyć farby tablicowej w sprayu. Na białych miseczkach wystarczyło maznąć pędzlem.




A co ze ścianami?

Nowoczesne rozwiązanie, jakim farba tablicowa na ścianach wciąż jest, połączone z kuchnią w klimacie vintage: stylowa porcelana, waga vintage, metalowa misa na owoce, metalowa lampa i otrzymujemy wnętrze eklektyczne, aż miło popatrzeć :)

Farba tablicowa na ścianie w kuchni




Decydując się na takie rozwiązanie: czyli ściana przy której stoi łóżko pomalowana farbą tablicową - pamiętajmy o tym, że kreda się trochę sypie, zatem najprawdopodobniej będzie ona dekorować nie tylko ścianą, ale również część pościeli. Jednak ściana wygląda świetnie.

Farba tablicowa na ścianie w sypialni




Stare drzwi, pokryte farbą tablicową, dekorują łazienkę - prosto i efektownie:

Farba tablicowa w łazience




Ta ściana została oprócz rysunków kredą, została ozdobiona dodatkami, które można do tablicy: przykleić taśmą, przymocować na stałe lub zawiesić za pomocą magnesów, pod warunkiem, że wcześniej zadbaliśmy o specjalny magnetyczny podkład. Czerwona litera E, wygląda tu fantastycznie. Bardzo podoba mi się również pomysł obrysowania kredą noży.

Farba tablicowa na ścianie w kuchni




Takie rysunki i napisy wymagają już talentu, umiejętności pisania ładną czcionką, staranności lub uważnego odrysowywania - dla chcącego nic trudnego :) Warto się tak postarać, bo efekt piorunujący:

Rysunki i napisy na ścianie z farbą tablicową, farba tablicowa na ścianie




Zobaczcie, że efektu, jaki otrzymujemy dzięki farbie tablicowej, nie umniejsza nawet fakt kredowych śladów, które pozostawia gąbka - nawet rzekłabym, że dodają one uroku :)))

Farba tablicowa na ścianie w kuchni



W kuchni idealnie sprawdzają się rysunki pozostające w klimacie właśnie kuchennym, ale nie tylko oczywiście:

Farba tablicowa na ścianie w kuchni, miętowe hokery metalowe




Poniżej lista z zakupami została chyba spisana dla czystego efektu dekoracyjnego - bo jak ją zabrać ze sobą? Chyba, że pomysłem jest spisywanie na bieżąco tego, czego brakuje, aby potem przenieść to na kartkę. 

Ja zawsze robiłam takie kartki, z zamiarem zabrania jej ze sobą, wychodziłam na zakupy, kartka leżała grzecznie na stole i czekała, aż wrócę i porównawczo stwierdzę, że brakuje x, y, z, za to mam a, b, c - i niestety z powrotem do sklepu... Rekordem moim było pięciokrotna taka wyprawa. Pani za ladą, o mało nie pękła ze śmiechu (co mi przypomina historię Dzieci z Bullerbyn - czytaliście?). Teraz częściej robię takie listy w telefonie - i odwiedziny w sklepie kończą się na jednej wizycie. Chyba,  że zapomnę telefonu, co też się zdarza.





Nieco mroczno, ale efektownie: narysowana kredą kolumna wygląda świetnie:

Farba tablicowa na ścianie, rysunki i inspiracje na farbie tablicowej




A tu sporo się na ścianie dzieje: rysunki, zasady, odliczanie, inspirujące cytaty:

Farba tablicowa na ścianie, rysunki i inspiracje na farbie tablicowej




Cała ściana za szafkami i meblami kuchennymi, została pomalowana farbą tablicową. Zapisano i zamalowano kredą tak, że prawie nie ma wolnego miejsca. Pasuje do loftowego klimatu kuchni i wygląda świetnie. Zwróćcie uwagę na stół:

Farba tablicowa na ścianie w kuchni, rysunki i inspiracje na farbie tablicowej




Książki najlepsze są te prawdziwe, których nic nie zastąpi, ale pomysł uważam za rewelacyjny: taka rysunkowa biblioteczka wygląda świetnie:

Farba tablicowa na ścianie, rysunki i inspiracje na farbie tablicowej, biblioteczka namalowana na ścianie z farbą tablicową




 Farba tablicowa na meblach? Dlaczego nie :)

Farba tablicowa na komodzie, meble pomalowane farbą tablicową

Farba tablicowa na komodzie, meble pomalowane farbą tablicową

Farba tablicowa na stoliku






Pomysł na nietypowy kalendarz lub notatnik:

Farba tablicowa inspiracje wykorzystania


Kalendarz i farba tablicowa na starych drzwiach




Poniżej zobaczcie, jak fantastycznie taka tablica wygląda, zamknięta w ciekawej ramie. Możemy zamalować stary obraz, który zamiast dekorować ścianę, leżałby w szafie, lub po prostu do kawałka dykty, deski przymocować ramy - oryginalna tablica gotowa.  Chociaż obrazów może nie ruszajmy, bo nigdy nie wiadomo, czy znów do nas nie przemówią, tak, jak moja Dziewczyna czytająca książkę, o której pisałam w poście o poszukiwaniach drewnianego stołu.


 







 A oto inspiracja wielkanocna, która mnie tak urzekła:

Farba tablicowa na pisankach, pisanki z farby tablicowej
Pisanki malowane farbą tablicową




A tu uprzejmie zapytuję: Kto mu to zrobił? ;)

Globus pomalowany farbą tablicową


Inspiracje z czarną farbą, u nas cały dzień na naszym facebookowym profilu tutaj, serdecznie zapraszamy, może wpadnie Wam w oko jakiś ciekawy pomysł :)


a dnia życzę Wam kolorowego, w barwach kolorowej kredy do tablicy :)
Pozdrowienia :)
Magda

źródło zdjęć: pinterest