wtorek, 9 grudnia 2014

Wolff - ianka

Przekonana będąc, że Małgosię większość z Was zna, że znacie Wolffiankę naszą, która prowadzi blog Home by Wolff i która ma swój wymarzony warsztat i pracownię, w której projektuje i wykonuje dekoracje z drewna i nie tylko, od razu do rzeczy przechodzę, czyli do rozmowy :) Do rozmowy z Małgosią, którą poznałam rok temu, a której energia mnie zachwyciła i przyciągnęła jak magnes. Na rozmowę, na którą z niecierpliwością czekałam trzy miesiące :D Doczekałam się i Zapraszam :)






Magda: Małgosiu Ty mi na samym początku powiedz, co Ty teraz robisz, że jesteś tak silnie zajętą kobietą, że nawet przez internet Cię trudno złapać?

Małgosia: Wszystko się zgadza. Wiem, że zaniedbuję „świat wirtualny”. Po pierwsze od kilku miesięcy prowadzę działalność, a początki są trudne i intensywne. Po drugie: aby dalej rozwijać swoje pasje, uczęszczam do szkoły florystycznej. Po trzecie: działalność z dziećmi. To są zajęcia zawodowo-społeczne, a ja mam jeszcze obowiązki jakie ma Matka Polka. Obecnie szykuję się do świąt ;) i nie myślę tu o porządkach świątecznych ;) na nie jeszcze nie pora i po prostu brak czasu. Więc szykuję się do świąt robiąc świąteczne dekoracje i prezenty. Grudzień to bardzo pracowity okres prawda ? ;)

Magda: Oj bardzo gorący. W tym roku wyjątkowo – ja zamiast już zabierać się za porządki świąteczne, tylko patrzę, jak bałagan rośnie, a z dekorowaniem jestem na etapie planowania. A już by się chciało ozdabiać, pierniczki piec, dekorować na całego.
Jak się zaczęła Twoja przygoda z tworzeniem dekoracji? 

Małgosia: Gdy byłam dzieckiem, moja mama wspierała moją „artystyczną” działalność: każdy bukiecik z łąki znalazł się w pięknym wazoniku, laurki, rysunki do dnia dzisiejszego są przechowywane w „wiekowej” torbie. To była dobra baza do dalszych poczynań, hihihi. Potem przyszły przeprowadzki, dalekie i bliskie, w dużych ilościach. Aż trudno w to uwierzyć, ale mam za sobą 17 przeprowadzek! Z każdą przeprowadzką wiązała się silna potrzeba stworzenia swojej przestrzeni, przestrzeni w której mogłabym sobie zaśpiewać pod nosem „mój jest ten kawałek podłogi” ;)
Początek przygody z tworzeniem dekoracji to robótki na własne potrzeby, potem przyszły potrzeby bliskich, bliższych, zapytania dalszych o prace, pomysły… a potem przyszły tego poważniejsze konsekwencje życiowo-zawodowe …


Magda: Kiedyś rozmawiałyśmy o Twojej ucieczce z korporacji. Dlaczego dałaś nogę z miejsca, które jakie by nie było, gwarantowało pewny, stały dochód i podjęłaś ryzyko założenia własnego biznesu? 

Małgosia: Szaleństwo :) Przyszedł taki moment, że potrzebowałam zmian. Mogłam zmienić pracę, ale znowu byłaby to praca biurowa. Zmiana jednego biurka po to, by pracować w innej firmie, niczego by nie zmieniła. Zresztą sama wiesz jak to jest ;-) rozmawiałyśmy o systemie pracy w korporacji. Pamiętasz? Pomyślałam, że może to jest moment, by spróbować czegoś nowego, innego, czegoś o czym marzyłam, o czym tyle myślałam… i zaryzykowałam …
Pomysł by założyć swoją działalność kiełkował dwa lata. Jak to zrobić? Zaplanować? Był strach przed nowym. Nigdy nie prowadziłam wcześniej działalności. Nie żałuję… chyba, że tylko stałego dochodu hihihi. Tak, stały dochód to tak naprawdę był jedyny mocny argument by trwać w korporacji. A Ty? Magda przecież Ty też zaryzykowałaś! „ Siostro” ;)

  
Magda: Siostro, siostro :))) Zaryzykowałam, ale też był strach i masę obaw. Jednak ten strach przed nowym i niepewnym był mniejszy niż strach przed tym, że już zawsze będę robić coś, co nie sprawia mi do końca satysfakcji. Jedyne biurko, przy którym dobrze się czuję to moje własne, a jedyny wyścig, w którym mogę brać udział to ewentualny poranny maraton z sypialni do kuchni po kawę, a następnie przez salon do gabinetu, by jak najszybciej włączyć rano komputer i zacząć realizować pomysły, które pojawiły się przed zaśnięciem. Nie jest łatwo ze wszystkim, nie wszystko łatwo zrealizować, ale jestem przekonana, że pomimo rozmaitych trudności warto iść swoją drogą. A u Ciebie Małgosiu wszystko to, co sobie zamarzyłaś, wszystkie plany, szły jak po maśle, czy miałaś jakieś hopki na swojej drodze?

Małgosia: Miałam i to wiele. Przykład? Trochę powalczyłam o spełnienie swoich marzeń. Wniosek o dotację dwukrotnie był odrzucany, bo moja przyszła działalność nie zgadzała się ani z moim wykształceniem, ani z moim doświadczeniem zawodowym, ale ja byłam zdeterminowana i spróbowałam raz jeszcze. Moja kreatywność przydała się na prezentacji - powiedziałam, że moje doświadczenie zgadza się, bo skoro znam techniki sprzedaży i potrafiłam sprzedawać meble, potem tekturę, to swoje produkty również będę potrafiła sprzedać. Opłacało się…, ale owszem przyszedł też i moment zwątpienia w walce o spełnienia swoich marzeń… na szczęście moi Bliscy nie pozwolili mi się poddać. Ledwo udało mi się otworzyć działalność, a tu zdarzył się wypadek samochodowy w drodze do pracy. Ponad miesięczne zwolnienie, rehabilitacja, samochód do kasacji… przygotowane dekoracje wielkanocne w pracowni. To był trudny dla mnie okres, przyznaję.

Magda: Pamiętam ten czas Małgosiu, pamiętam nasze rozmowy, ale muszę pochylić przed Tobą czoło, bo z tą ciężką i trudną sytuacją poradziłaś sobie doskonale. Trudności hartują i wzmacniają. Podobno :) Mówi się, że ten kto prowadzi swoją firmę, nie pracuje tylko wtedy, gdy śpi – jak to jest u Ciebie? Co masz pod powiekami, gdy zasypiasz pod dniu tak pełnym wrażeń, emocji, sukcesów i pracy?

Małgosia: Odnośnie ryzyka, o które pytałaś wcześniej. W moim otoczeniu, w rodzinie, wśród przyjaciół wiele osób prowadzi własną działalność gospodarczą, tak więc wiedziałam czym to pachnie ;) Zatem jeżeli chodzi o poświęcany czas, zaangażowanie w pracę… tu nie mam żadnych rozczarowań, spodziewałam się tego. Znasz takie stwierdzenie-powiedzenie: u siebie dla siebie pracuje się 8 h: od 8 rano do 8 wieczorem ? ;) 

Magda: :)))) ktoś trafnie to podsumował ;)

Małgosia: Ja je teraz poznałam na własnej skórze, ale póki co - nie narzekam. Moja praca daje mi tyle satysfakcji i przyjemności, że trudno mi nazwać ją pracą. Choć fizyczne zmęczenie przychodzi, plecy bolą, ręce…,  ale ja lubię tego typu zmęczenie :) Chyba jestem masochistką! Jak tak się zmęczę w pracy, to śpię dobrze! Na następny dzień wstaję rano i cieszę się, że idę do pracy. Bo oprócz tego, że wykonuję ciekawą pracę to jeszcze w wyjątkowym miejscu!

Magda: Wiem, bo widziałam, że Twoja pracownia znajduje się w cudnym miejscu  – skąd pomysł, aby zaokrętować się w porcie? To jakieś klimaty szczególnie bliskie Twojemu sercu?

Małgosia:  Tak - cudne miejsce!! Mój Syn chodził na zbiórki na przystań do Harcerskiego Ośrodka Morskiego, tam poznawał tajniki żeglarstwa. Kapitan w tym czasie poszukiwał społecznika do prowadzenia drużyny zuchowej… obudziły się moje wspomnienia, nostalgia… przyznałam się, że kiedyś dawno temu, przez cała szkołę podstawową „bawiłam się" w harcerstwo, że miałam drużynę… i cóż... zostałam pochłonięta przez organizację na nowo ;) I na tej właśnie przystani znalazłam miejsce na własny warsztat. Więc pracuję w pięknych okolicznościach przyrody i do tego niepowtarzalnych. Latem otwieram drzwi, robię 23 kroki i w przerwie z kawą moczę sobie nogi w wodzie ;) Kto również pracuje w tak luksusowych warunkach?



Magda: Małgosia, jak ja Ci tego zazdroszczę! Jak oglądam Twoje zdjęcia z tego portu, to mało mi brakuje do tego, by znów wszystko rzucić, zabrać męża, futra, komputer i do Szczecina się przeprowadzić. Poszukać miejsca na gabinet w Twoim porcie i codziennie robić 23 kroki z ulubionym kubkiem w ręce, aby w przerwie doładowywać baterie tymi widokami, zapachem, tą energią. Mi do pełni szczęścia brakuje właśnie miejsca – a właściwie tego, by okna mojego gabinetu wychodziły na jakiś piękny krajobraz, najlepiej na Karkonosze :)
A powiedz mi, co Ty robisz w tej swojej pracowni, gdzie drewno i maszyny królują i gdzie wióry fruwają?
 
Małgosia: Pracuję twórczo :) „Odchodząc” od biurka, ściągając szpilki i zakładając kombinezon - odnalazłam się wśród urządzeń typu szlifierka i wyrzynarka :)

Magda: Co lubisz najbardziej robić?

Małgosia: Bardzo lubię zamówienia dla dzieci, skrzynki, ramki, pudełeczka, zamówienia spersonalizowane, zamawiane z taką czułością, wręcz z namaszczeniem :) to dla mnie taki wdzięczny temat i te pastelowe, moje ulubione kolory… dla mnie to koloroterapia, uspokaja mnie i wycisza ;) Również lubię temat ślubny. Tu moim ulubieńcem jest skrzynka na życzenia ślubne, na wspomnienia z wyjątkowego dnia. Lubię rozmowy głównie z przyszłą panną młodą, która opowiada mi o przygotowaniach do ślubu, o sukience, o kolorach dekoracji. Cieszę się, że i ja w malutkiej części pośrednio uczestniczę w pięknej oprawie cudownego dnia.

Magda: W każdej Twojej pracy zamknięta jest cząstka Ciebie, czy to tylko wyrafinowanie czyli wyczucie rynku i odkrycie pewnej niszy?

Małgosia: Pewnie, że jest, bo to wszystko robione jest z pasji! Poza tym często są to rzeczy zamawiane indywidualnie, dla konkretnej osoby, na konkretną okazję, poznaję przyszłych „posiadających”. Zdarza mi się, że potem zamawiają kolejną, kolejną rzecz… uwielbiam takie powroty, dla mnie to znak, że trafiłam w oczekiwania, że moje propozycje przypadły do gustu, że jakość usług jest zadowalająca ;)

Magda: Słowo "zadowalająca" nijak mi tu nie pasuje :) Skąd czerpiesz inspiracje?

Małgosia: Z głowy - obserwuję, rozglądam się na spacerze, widzę przyrodę i nagle wpada mi pomysł. Mam mnóstwo zapisanych kartek. Potem znajduję je w kalendarzu, w torebce (tu panuje prawdziwy nieład artystyczny), w spodniach…

Magda: Zawodowe plany na przyszłość?

Małgosia: Chciałabym kiedyś, kiedyś mieć sklep, pracownię i miejsce, gdzie prowadziłabym zajęcia w jednym. To byłoby miejsce spotkań ludzi chętnych do poznawania tajników majsterkowania, chętnych do kreatywnych zajęć, którzy chcieliby porozmawiać, wypić kawę.

Magda: Gdzie teraz można kupić Twoje prace?

Małgosia: W sklepie DaWanda, gdzie można kupić polskie rękodzieło i gdzie uczestniczę w akcji pod hasłem: #niezchinzpasji. Oprócz tego na mojej stronie na fb ogłaszam się, gdzie można mnie fizycznie spotkać: na kiermaszach, wystawach itd.



Magda: A prywatnie Małgosiu? Jaka jesteś? Kim jest słynna Wolffianka? Co lubisz robić, gdy zamykasz drzwi pracowni?

Małgosia: Charakteryzuje mnie radosne szaleństwo, nadal… pomimo wieku, ale ja jestem obciążona genetycznie ;) więc co robić ;) Kino, teatr, książka... to lubię, choć ostatnio rzadko sobie na to mogę pozwolić. Spacery nad morzem o każdej porze roku. Spotkania, rozmowy. Ludzi. Lubię towarzystwo ludzi. By potem pobyć sobie sama, bo to dla mnie też wymarzone towarzystwo ;)

Magda: Co sprawia, że jesteś szczęśliwa?

Małgosia: Zdrowie bliskich, swoje.  Dobrzy ludzie.

Magda: Marzę o….. dokończysz?

Małgosia: O tym by moja pasja była moim sposobem na życie zawodowe.

Magda: Warto walczyć o marzenia?

Małgosia: Warto. Ja przekonałam się, że warto być konsekwentną w dążeniu do spełnienia marzeń. Gdyby ktoś miał marzenia, wątpliwości… niech spróbuje. Sama próba to już osobisty sukces i odwaga, a przecież powiedzenie mówi, że tylko do odważnych świat należy!!

Magda: Dziękuję Ci za rozmowę i bardzo, bardzo mocno trzymam kciuki za ten trójpak: za sklep, pracownię i miejsce spotkań w jednym :) I dodatkowo zaznaczam, że jeśli przy okazji Twojej kolejnej wycieczki do Wrocławia, nie napijemy się razem kawy, to nie daruję :)

Małgosia: Magda to ja bardzo dziękuję za rozmowę… nie najpierw za zaproszenie do rozmowy i za rozmowę ;) Bardzo, bardzo mi miło !!! A ja zapraszam do Szczecina!! Koniecznie. I pojedziemy razem nad morze, na spacer i po rybę.

Magda: oj, jak ja dawno takiej ryby nie jadłam! „Mus” jechać :)


                                                                        ***

Dobrze mi było rozmawiać z Małgosią, jakkolwiek prosto to brzmi. Lubię jej energię, jej dystans do siebie, jej poczucie humoru. Piękne wnętrze, piękna dusza, dobre wybory i mądre otoczenie. Spotykać na swojej drodze dobrych, mądrych ludzi to wielkie bogactwo. Jakże się zatem cieszę, że pewnego jesiennego wieczoru weszłam na blog do Małgosi i zobaczyłam jej wianki bożonarodzeniowe. Rok temu to było.... Przez rok u Małgosi sporo się zmieniło, ciekawie było tego posłuchać :) ciekawie i energetycznie, bo niezależnie od poruszanych tematów, to zawsze gdy mam kontakt z Wolffianką, nawet wtedy gdy po prostu widzę jakąś kolejną informację na fb, zawsze, absolutnie zawsze się uśmiecham. Oczami również :)




Zapraszam Was na przegląd prac Małgosi, który jest dość skrócony, bo pomysłów i rozmaitych rzeczy u Małgosi dostatek. A w każdej tej rzeczy zaklęta jest dobra energia, której nie znajdzie się ot tak po prostu wszędzie. Dekoracje, dekoracjami, ale ta dobra aura, która otacza Wolffiankę, przekłada się na wszystko co robi. I gdybyście sobie zamarzyli coś, co może Małgosia w swym wyjątkowym, portowym warsztacie wykonać - serdecznie Was zapraszam do kontaktu z nią: homebywolff@wp.pl lub tu: http://www.facebook.com/homebywolff 
















A na koniec jeszcze wianki i bombki, które mnie tak rok temu urzekły:



Dobrego dnia dla Was :)
Magda

26 komentarzy:

  1. piękne rękodzieło! :) uwielbiam rzeczy powstałe z natury i pasji. A przede wszystkim, bardzo podziwiam takie fajne babki, silne i zdeterminowane, realizujące się w tym co kochają. Miło Cię poznać Małgosiu! :)
    Pozdrawiam!
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję ślicznie w imieniu Małgosi :))))) i serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Madzia ja nigdy nie trafiłam na bloga Małgosi...tym bardziej Ci dziękuję za ten wywiad...fajna energia i jej i Twoja ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Olu - cieszę się, że odkryłaś Home by Wolff, bo Małgosia to naprawdę świetna Dziewczyna i warto do niej zaglądać :))) buziak :*****

      Usuń
  3. Myślę, że naszej Małgosi nikomu nawet nie trzeba przedstawiać :))) Wesoła, entuzjastyczna i bardzo pracowita :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te trzy cechy to wypisz, wymaluj nasza Małgosia :))))) pracuś z niej wyjątkowy, wesołość i entuzjazm to chyba jej drugie imię :))) Buziaki Marysiu :***

      Usuń
  4. Ooooooo ile znowu dobrych , ,miłych słów ;-)))))) Magda bardzo wielkie dzięki !!!!!!
    Cóż dobra energia przyciąga się więc dlatego nas tak do siebie ciągnie ... swój do swojego ;-))))
    Buziaki !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja Ci dziękuję Małgosiu i za rozmowę i za słowo dobre Kochana Wolffianko moja :) Buziak!!!!!

      Usuń
  5. Znów w dobrym momencie te słowa otuchy :) zastanawia mnie tylko, że w tych wszystkich historiach kreatywnych ludzi jest tyle wysiłku, poświęcenia a nawet rudności. Czy naprawde nie może być nam łatwo prowadzić te nasze biznesy? Pozdrowienia Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak już chyba jest najczęściej, że nic co ważne nie przychodzi łatwo. Ale warto się starać, nie poddawać i iść do przodu pomimo trudności i chwilowych rozterek. Łatwe to nie jest niestety... dlatego dobrze jest otaczać się ludźmi z tak dobrą energią i z taką wolą i determinacją :) Pozdrowienia Olu :)))

      Usuń
  6. Wspaniale się czyta i aż serducho rośnie że tak wspaniałych ludzi mamy w gronie Blogerów :)))))))))))))))))))))))

    tule mocno MAdziu i do zobaczenia na blogach po moim powrocie z podróży:)) jupii----lecę:))))) z katarem i kaszlem jeszcze ale lecę :)))może przy tych 34 st C się wygrzeje:))) hihih

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Madziu, to Ty już w podróży poślubnej pewnie. 34 stopnie! Wow!!! Uważaj po powrocie, ale trzymam kciuki by katar i kaszel Ci nie dokuczały :))) Buziaki Kochana :****

      Usuń
  7. Piękna, ciekawa rozmowa !!! Dodaje otuchy, wiary i tzw. kopa:))) Piękne rzeczy tworzy ta kobieta i trzymam mocno za nią kciuki. Trochę jej historia jest podobna do mojej więc rozumiem wszystkie jej rozterki i podziwiam odwagę, determinację i pracowitość !!! Tak trzymać, w nas kobietach jest siła:)))
    Pozdrawiam Cię serdecznie Moja Droga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Agatko - w nas kobietach tkwi ogromna siła. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy jak jest ona duża i na ile nas stać. Stać nas naprawdę na wiele i jeśli tylko chcemy realizować swoje marzenia, to trzeba się na nie odważyć, bo ta nasza siła zaniesie nas bardzo daleko. Dziękuję Ci za te słowa Agatko :)))) Buziak!

      Usuń
  8. prace prześliczne a post bardzo motywujący:) pozdrawiam cieplutko:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Gosiu i również pozdrawiam :)))

      Usuń
  9. Piękny wywiad..bardzo inspirujący..

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzymam za Małgosię kciuki i muszę przyznać, że zapałała we mnie znów iskierka nadziei. Tak mi ona czasami w codziennym biegu przygasa, a gdy posłucham, poczytam, ile szczęścia daje pasja i że jest szansa na robienie tego co nam w duszy gra, to serducho się raduje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, a ja za Ciebie trzymam kciuki :)))) uściski!!!!!

      Usuń
  11. To trochę tak, jakbym czytała o sobie:-) W każdym z nas drzemie dusza wojownika i wystarczą tylko sprzyjające okoliczności by pobudzić go do życia. Ja dopiero raczkuje i z własną działalnością i z nowym hobby, ale po waszych sukcesach widać, że warto walczyć o marzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocno trzymam zatem kciuki!!!!!!!!!! Warto walczyć :)))) pozdrawiam cieplutko :))))

      Usuń
  12. Oj tak, Małgosia jest bardzo wytrwałą osobą! Rozmowa z nią i mi pomogła rozwinąć skrzydła i upewnić się, że idę w dobrym kierunku :) Pracować u siebie , na przekór niedowiarkom, skarbówce i urzędnikom ;) Byle do przodu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byle do przodu Aniu :D byle, tak, jak sobie wymarzymy :D Pozdrawiam ciepło! :)

      Usuń

Za każdy pozostawiony ślad pięknie dziękujemy :) Blog żyje dzięki Waszym komentarzom :)