sobota, 15 listopada 2014

Zakochaj się w Warszawie po zmroku.

A na pewno w Nowym Świecie, Krakowskim Przedmieściu i w Rynku - Kochani! Warszawa jest piękna :) Jest też ogromna, zatem zwiedziliśmy tylko mikroskopijny kawałek. Spacerkiem, niespiesznie, z otwartym sercem.



Warszawa Nowy Świat

Czy może dziwić, że ludzie, którzy kochają spokój, zieleń, góry i bardziej towarzystwo drzew niż budynków, spędzili piękne chwile w największym mieście w Polsce? Ano raczej nie powinno, bo ci ludzie otwarci są na piękno wszelakie i Ci ludzie nie zamykają się na to, co jest inne, niż to, z czym im po drodze :) i tak, jak cudne są chwile na szlakach górskich, tak wspaniale nam było wczoraj wędrować po zmroku po warszawskich ulicach. Ale od początku...


Skąd się wzięliśmy w WARSZAWIE?

Z uwagi na to, że jestem jurorem w konkursie Gumtree, trzeba nam jechać na obrady, w trakcie których będziemy oceniać zgłoszenia i wybierać zwycięzców. Decydujemy się jechać autobusem - dlaczego? Ja jako pilot jestem zawsze tak aktywnym pilotem, że z reguły jestem bardziej zmęczona niż kierowca, a droga z Wrocławia do Warszawy nie jest krótka. Dokładając do tego to, że w trasie po zmroku widzę tyle co kura, co mnie stresuje na tyle mocno, że kilka godzin jazdy jako pilot, kiedy "widzę nic", może skończyć się nagłą i niezupełnie oczekiwaną zmianą koloru włosów na siwy, nie bardzo mi się to uśmiecha. Zatem jedziemy busem - wyjeżdżamy o 6.30. Drogę do Warszawy pokonujemy w całkiem komfortowych warunkach, jest wi-fi, jest sok owocowy i są herbatniki bebe. Na stacji Młociny wysiadamy o 11.40 i zmierzamy w najbliższe okolice Pałacu Kultury. Mamy się spotkać na ulicy Pankiewicza, która jest boczną Alei Jerozolimskich, a która gdyby nie nowoczesna "plomba" wyglądałaby tak, gdyby się czas zatrzymał. Piękne kamieniczki!



Spotykamy się zatem  z organizatorem i z ludźmi odpowiedzialnymi za kontakty z mediami z ramienia  Gumtree i... wiem, że już to znacie :) ale co poradzę, że odkąd prowadzimy blog i odkąd postanowiliśmy dążyć do spełniania marzeń, spotykamy ludzi, którzy aż kipią dobrą energią... i z ogromną przyjemnością zauważamy, że znów mamy okazję spotkać ludzi, którzy sprawiają, że każda minuta ma podwójną wartość :) tu mała dygresja i mała refleksja:


Dygresja:
Gdy pracowałam w "duchocie", gdy marzenia były odsuwane na plan dalszy, bo... trzeba zrobić to, trzeba zrobić tamto....., gdy dominowała obawa i strach, że droga, która się człowiekowi marzy wydaje się być zbyt ryzykowna, to ten człowiek spotykał na swojej drodze ludzi różnych, ale dominowali niestety Ci z ciemnej strony mocy ;) A odkąd ten sam człowiek zdecydował się zaryzykować i podążyć drogą, która ma go poprowadzić do marzeń spełnienia, to spotyka ludzi zgoła innych!? Świat się zmienił? Nie! To człowiek się zmienił. Po prostu. To, co dajemy, to czego oczekujemy od świata, będąc w określonym jego punkcie,  to do nas wraca. Ja wiem, że wtedy, gdy szłam na ileś tam godzin do pracy, też chciałam dać dobro. Ale byłam sfrustrowana. Mimo wszystko, byłam sfrustrowana, więc co mogłam dać dobrego? Mogłam się uśmiechać, ale to była tylko zmarszczka ust. Nie uśmiech. Uśmiech jest w sercu. W oczach. W Was. To nie grymas, który powoduje uniesienie kącików ust do góry. To emocja serca.
 
Więc Kochani! Zanim przejdę do dalszego relacjonowania naszej wycieczki: nie bójcie się! Nie bójcie się tak, żeby Was paraliżowało! Strach jest zdrową emocją, a odwaga to pokonywanie strachu, zatem nie wstydźcie się tego, że się boicie podjąć jakieś ryzyko, by pójść nową drogą. Strach jest zdrowy, bo on pozwala racjonalnie ocenić zagrożenia i szanse. A trzeba wszystko przeanalizować, gdy się ma rozmaite "odpowiedzialności".  Ale żeby Was ten strach nie paraliżował. O to Was proszę :) Bo dobro czeka na każdego z Was, tylko czasem jako śpioch funkcjonuje, bo strach mu się obudzić. Nie dajcie się! :))))

Koniec dygresji :)

OBRADY

Muszę przyznać, że obrady były naprawdę pełne emocji. Nie niezgody - bo emocje i wrażenia wszyscy (jurorzy) mieliśmy podobne.  Emocji dostarczyli nam uczestnicy konkursu - zdecydowana większość zgłoszeń była zgłoszeniami kreatywnymi, dzięki czemu naszym udziałem stały się uśmiech, łzy, radość i smutek też... ale chyba nie da się inaczej, gdy mamy do czynienia z prawdziwym życiem. Nie ze zdjęciami z pinterestu, nie ze zdjęciami z magazynów kolorowych, ale ze zdjęciami z prawdziwych domów i mieszkań, z historiami prawdziwymi, pełnymi doświadczeń nie zawsze kolorowych..... i żal tylko przychodził dlatego, że do dyspozycji mieliśmy tylko trzy miejsca :( ale regulamin jest regulaminem. Decyzje trzy podjęliśmy jednogłośnie. I bardzo się z nich cieszymy i już nie możemy się doczekać ich realizacji. Ale nie mogę uchylić nawet rąbka tajemnicy... zgodnie z regulaminem wyniki zostaną ogłoszone w poniedziałek. Zatem czekamy :) Ale wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie (bo może ktoś z Was czyta ten post) bardzo dziękuję! I wiem, że nie wszyscy wygraliście, bo nie dało się.... skoro nagrody trzy, a zgłoszeń ho ho, to się nie da..... ale Kochani! Jesteście wspaniali, piękni duchem i ja życzę Wam wszystkiego, wszystkiego dobrego! Każda historia mnie poruszyła i na żadną z nich nie pozostałam obojętna....

A poza zgłoszeniami, to muszę zaznaczyć, że z ogromną przyjemnością współpracowałam z organizatorem konkursu i z całym jego wsparciem :) pozytywna energia, pasja, radość i uśmiech :) to w telegraficznym skrócie to, czego doświadczyłam w czwartek dzięki tym osobom :)




PO OBRADACH CZYLI SPACER PO ZMROKU

Po skończonych obradach okazało się, że mamy ponad 3 godziny do odjazdu busu. I co robić? Nie wahaliśmy się - spacer! A że nie znamy Warszawy, czasu mało, postanowiliśmy iść tam, gdzie nas kroki poniosą. Dotarliśmy na Nowy Świat... i uwierzcie lub nie, ale my poczuliśmy się jak w tym starym świecie..... jesteśmy miłośnikami historii Polski, zwłaszcza okresu przedwojennego i okresu II wojny światowej i spacer, który zdarzył nam się wczoraj, był wspaniałym prezentem. Zatem Warszawa okazała się piękna :) Nasz Wrocław też jest piękny, ale jest bardziej kameralny, taki mniejszy po prostu. A tu szliśmy, szliśmy i każda kolejna kamieniczka powodowała szybsze bicie serca. Czy jest na sali kardiolog?? :) Zatem idziemy, idziemy tym Nowym Światem, potem Krakowskim Przedmieściem... i tu daje się we znaki moja zakręcona dusza, bo nagle okazuje się, że "budowla", którą podziwiam, okazuje się Belwederem. Jednak zanim się orientuję przed czym stoję,  swawolnie sobie poczynam, chodząc po belwederowej okolicy, fotografując po prostu. Nagle mój wzrok spotyka się ze wzrokiem zdziwionego żołnierza, który bacznie mnie obserwuje, zdziwiony chyba moją swawolą.... moje szare komórki zaczynają pracować, kojarzyć fakty, z trybu wakacyjnego przechodzą na chwilę (na chwilę tylko!) na tryb typu baczność! I już wiem, że trzeba z powagą, uważnie... :) cykam jeszcze kilka fotek, które i tak nie wychodzą tak, jakbym tego chciała i dostojnie z podniesioną głową odchodzę. A kilka kroków dalej stoi mój kochany mąż i zaśmiewa się do rozpuku. Dostojnie oczywiście. Jak bardzo musiałam być wyluzowana, jak bardzo moje myśli wolne, że nie zastanawiałam się nad dostojnością i wagą budynków, a jedynie podziwiałam ich urok i piękno? Czy wypada tak się nie zorientować? Wypada! Wypada i już! :)))))


Warszawa Belweder


Idziemy dalej. Kolumna Zygmunta... Zamek.... miejsca, które pamiętam z dzieciństwa, wydają się jakieś mniejsze, ale piękniejsze... Człowiek większy, to miejsca mniejsze, ale i starszy, świadomość inna, to piękniejsze :) Taka kolej rzeczy chyba. Z nowości dostrzegam Stadion. Robię kilka fotek, bo jakby można nie zrobić. Czasu do odjazdu autobusu coraz mniej, a ja o połowie hamburgera jestem od rana.... emocje takie, że o jedzeniu się zapomniało, ale żołądek coraz śmielej przypomina o swoim istnieniu. Kierujemy się na Rynek postanawiając, że wchodzimy do pierwszej napotkanej restauracji. Okazuje się nią Polka :))) Śmiać nam się trochę chce, bo mieliśmy ochotę na coś orientalnego, ale słowo się rzekło, wchodzimy.

Restauracja Magda Gessler Polka

Restauracja Magdy Gessler Polka


Jest pięknie i nie żałujemy :) Mamy już tylko godzinę, więc szybko wsuwamy wątróbkę i kaszankę z pieca, rosół i żurek i lecimy dalej. Kelner proponował nam pieczeń z dzika na.... czymś tak wyjątkowym, że zapomniałam, a my: wątróbkę (ja) i kaszankę z pieca (Sebastian) :)))))))))))) Ale za to w jabłkach :)))))))))))) My prości ludzie jesteśmy :)))) a wątróbkę uwielbiam i mogłabym jeść niemal codziennie :) Było pysznie, naprawdę pysznie, ale moja Mama robi najpyszniejszą wątróbkę na świecie. I nie piszę tego, by jej zrobić przyjemność. Magdy Gessler wątróbka była pyszna, ale wątróbka mojej Mamy nie ma sobie równych!!!



Restauracja Polka

Restauracja Polka

Restauracja Polka

Restauracja Polka menu

Wątróbka w gorczycy zapiekana z jabłkami



Przy okazji konsumpcji wątróbki prosto z pateli wychodzi, że nie mam chyba jeszcze duszy blogera, bo zapomniałam zrobić zdjęcia. Szybko naprawiam błąd, pomimo, że na patelni brak kilku kęsów, na zdjęciu chyba tego nie widać. Ale Pan Kelner patrzy się na mnie coraz dziwniej, bo to nie pierwsze zdjęcie, kóre robię, a którego jest świadkiem. Widzę, że szepcze coś na ucho Pani Kelnerce, pokazując ruchem głowy w moją stronę. Ale ja się do nich tak pięknie uśmiecham, jak tylko potrafię, więc oni nie mają wyjścia - uśmiechają się również :)))

Szybka konsumpcja i lecimy jeszcze na Rynek - a tam jakie cudne kamieniczki! Jaki cudny ten Rynek. Mały, ale piękny! Potem powrót wąskimi uliczkami, między innymi Piwną, na której każda kamieniczka to dotyk historii. I już wiem, co będę robić w weekend - muszę się koniecznie dowiedzieć co było w tej, a co w tej, a co w tamtej kamieniczce :)))))


Warszawa Rynek
 
Warszawa Rynek



Mijamy restaurację Kwiaty Polskie i zaglądając do niej postanawiamy, że następnym razem przyjdziemy prosto do niej :) Następnie ulica Piwna, znów Plac Zamkowy i musimy wracać :(

Łapiemy taksówkę i jedziemy na Młociny, a stamtąd busem do Wrocławia. Pod domem jesteśmy przed 2.00 i postanawiamy przejść się chwilę, by rozprostować kości. Po dwóch minutach spaceru dochodzi do nas przerażający tupot z pobliskich chaszczy - przerażeni, dajemy błyskawicznego dyla do furtki na osiedle - aż się tylko kurzyło! I tak z wielkiej stolicy do całkiem niemałego miasta, tam gdzie dziki grasują wróciliśmy. Skórę ocaleliśmy. A że dzik to był, to wiem od Pani z osiedlowego sklepiku :D, a wiadomo, że to jest najlepsze źródło informacji. Przy okazji dzisiejszych zakupów się dowiedziałam.

Zostawiam Was z migawkami warszawskimi - zdjęcia komórkowe, bez obróki, zatem bez szaleństw artystycznych. Ale uwierzcie - pięknie było :) Piękny dzień :)



Warszawa Nowy Świat

Warszawa

Warszawa

Warszawa

Warszawa

Warszawa

Warszawa

Warszawa

Ja w Warszawie

Warszawa

Warszawa

Warszawa

Warszawa

Warszawa

Ja w Warszawie





A na koniec - dziękujemy Wam za wszystkie maile. Te maile dają mi do myślenia i stawiają pytanie - czy ja aby nie powinnam założyć nowego bloga o tematyce filozoficzno-psychologicznej, na którym mogłabym dawać upust filozoficznym zapędom ;) niestety doba ma tylko 24 godziny, więc czasem filozofować będę tutaj :) Każdy Wasz mail jest dla nas na wagę złota, bo jest od Was, bo możemy Wam w czymś pomóc, bo jesteśmy dla Was nie tylko wirtualnie :) Dziękujemy :)

i pięknego weekendu :)
Magda :)

28 komentarzy:

  1. Fajne fotki. Wawa po zmroku musi być piękna! Może w przyszłym roku uda mi się wybrać. Miłego weekendu Madziu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam się bardzo podobała :) Dobrej niedzieli :)))

      Usuń
  2. Ostatnio miałam przyjemność być w Warszawie na wyborach nowego Przewodniczącego ParrlamentuStudentów RP. Warszawa jest przepiękna. Jedyne co mi się nie podoba to kolorowy Pałac Kultury i " neon " na Libeskindzie ale reszta jest cudna! Pozdrawiam serdecznie i życzę miłej soboty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Pałac Kultury bardzo lubię i byłoby świetnie, gdyby go wyczyścili, doprowadzając kamień do pierwotnej kolorystyki. Pozdrawiam ciepło i dobrej niedzieli :)))

      Usuń
  3. Madzia siedzisz w mojej głowie czy jak ??? z ust i myśli mi wyjmujesz ,aż mi się raźniej zrobiło bo i ja gonię za marzeniami i zamki na piasku buduję :))) i słyszę nieraz żeśmy chyba oszaleli ...więc mi tak mów i pisz jak najczęściej ...a ulicami tymi latem spacerowałam :) buziole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Goń Aguś, goń za marzeniami - trzeba! Nie odpuszczaj, takie szaleństwa jak Wasze doprowadzają do przekuwania marzeń w rzeczywistość :) Ja kciuki trzymam :) Latem też mu być pięknie w Warszawie. Buziaki Aguś :****

      Usuń
  4. Super! Ja pracuje na Nowym Świecie...dla mnie to codzienność :) ...cieszę się, że wizyta się udała i pozwiedzałaś troszkę. :) zachęcam odwiedzić Nowy Świat w i Krakowskie w okresie prze świątecznym. Jest wtedy duuużo magii, która poprzez świecidełka i choinki nastraja przed świętami :) A jeszcze jak śnieg sypnie....ajjj....też lubię wtedy spacerować tą częścią Warszawy :) Pozdrawienia więc z Warszawy ślę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w pięknym miejscu pracujesz - niezwykłe są te kamieniczki, ulica taka szeroka, piękna :) Ja już widziałam akcenty świąteczne, ale domyślam się, że to dopiero przedsmak. A potem jeszcze śnieg i macie bajkę w tej Waszej Warszawie :))))) pięknie :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Jeszcze nie spacerowałam po Warszawie nocą...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie też podoba się Warszawa i w dzień i po zmroku :) Dawno w niej nie byłam, może w przyszłym roku mi się uda. A Twoja Warszawa po zmroku jest magiczna. Miłego weekendu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze muszę się wybrać co najmniej kilka razy, kolejną wycieczkę mamy już niemal opracowaną, co prawda jedynie w zarysie, ale na szczegóły przyjdzie pora :) Dobrej niedzieli Aniu :)

      Usuń
  7. Piękne zdjęcia :) - jedno szczególnie mi bliskie - pamiętam jeszcze jak biegałam Krakowskim Przedmieściem na UW :)), a to już
    trochę czasu temu było :)!
    Pozdrawiam Marta :)
    PS. w wolnej chwili zapraszam na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenia na konkurs - już dołączyłam, cudne nagrody :) Ja na swój uniwersytet tak pięknej drogi nie miałam, ale uniwersyteckie czasy to zawsze piękne wspomnienia :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Tak więc podróż była niezwykle owocna i ciekawa!!! Super. Ja osobiście znam te wszystkie zakątki Warszawy, ponieważ jestem jej częstą bywalczynią, ponieważ mieszkam zaledwie 20 km od Warszawy:)))
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo blisko. Ja w Warszawie do tej pory bywałam przelotem, na chwilę, a na dłużej to gdy dzieckiem byłam. Fajnie było się tak przespacerować :) Pozdrawiam Agatko :)

      Usuń
  9. Co ja widzę? Moje miasto:) Mam nadzieje, że widzieliście świętokrzyską, bo po przebudowie człowiek czuje się tam jak w bajce :) Pozdrawiam i zapraszam ponownie to polecę pare świetnych miejsc i knajpek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie widzieliśmy, nie wiem, gdzie jest, to chyba nie. Jak będziemy jechać następnym razem to z chęcią zgłosimy się po przewodnik kulturalno-turystyczno-gastronomiczny :) Ja tylko żałuję, że nie dane było nam do teatru pójść, bo tyle plakatów widziałam, że aż żal :( u nas we Wrocławiu niestety ta sfera troszkę kuleje w porównaniu do Warszawy.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Piękna fotorelacja :) Szczerze, to nie zwiedziłam nigdy Warszawy tak na spokojnie .....zawsze tylko lotnisko ......czy coś w ten deseń.....szybko szybko i już .....ale chyba mnie skusiłaś ......Szczególnie opcją po zmroku .....
    Ps. Madziu mam kupca w końcu !!!! Aaaaaa jestem na krawędzi spełnienia marzenia .....i tu milion wątpliwości się pojawia .....mega adrenalina ,plusy ....minusy.....pytania.... no mówię Ci nie wiem co się dzieje ???!!!!
    Całusy :********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SUUUUPEEER!!!! Ale się cieszę Olu! Ach, to będzie się działo wreszcie, wreszcie wszystko będzie możliwe już :) pięknie! Buziaki Kochana! :********************

      Usuń
  11. Widzę, że Warszawa bardzo się zmieniła od momentu mojej ostatniej wizyty ! Piękne miasto :) Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My chyba odkryliśmy ją na nowo :) pozdrowienia :)))

      Usuń
  12. Uwielbiam Cię czytać Madzia i dosłownie czuję jakby wraz z Tobą w tej Warszawie była!:)))))) Cudne zdjęcia! Buziaki wielkie dla Ciebie:))

    OdpowiedzUsuń
  13. śliczne zdjęcia ze stolicy!:)

    OdpowiedzUsuń

Za każdy pozostawiony ślad pięknie dziękujemy :) Blog żyje dzięki Waszym komentarzom :)