poniedziałek, 3 listopada 2014

Kolumbem własnego życia być. Czy Kowalem?

Można by było pomyśleć, że temat postu wynika z przemyśleń inspirowanych dniem pierwszego listopada. Wyjątkowo jednak to nie to święto zmusza mnie ostatnio do nieustannego zastanawiania się nad własną drogą, nad wyborami, których dokonuję i nad kierunkiem, w którym dalej chcę iść. Temat postu nie jest również pomyłką - nie, nie miało być "kowalem", chociaż bardziej pasuje :)

Dużo się ostatnio dzieje. Pomimo, że ciągle dążę do życia zgodnie z ideą slow life, to zupełnie mi to nie wychodzi. Każdy dzień to nowe wyzwania, kolejne przemyślenia i często weryfikacja, czy kolejne moje kroki prowadzą mnie tam, gdzie chcę, aby prowadziły. Niemal codziennie wpadam na coś nowego i mam wrażenie, że kolejną Amerykę odkryłam. I wierzcie mi lub nie, mam wrażenie, że ostatnio jestem nieustającym Kolumbem własnego życia. Tak zwanego sloł lajfu doświadczam jedynie podczas naszych wycieczek w góry. Bo każdego innego dnia dzieje się tyle, że do slow nie ma jak tego przyporządkować.

A wszystko było uporządkowane, przewidywalne. Jeszcze rok temu każdy dzień miał swój stały rytm. Były pewne plany, marzenia były zawsze. Ale działo się to wszystko w miarę spokojnie. Co się takiego zatem stało, że teraz siedzę niczym na karuzeli i codziennie odkrywam na nowo świat?

Powołaliśmy do życia nasz blog, założyliśmy sklep wnętrzarski i po uszy wpadłam w świat tematyki wnętrzarskiej. A że naturę mam raczej ciekawską, to ciągle muszę zaglądać głębiej, iść dalej i sięgać wyżej. Nie wiem czy to zaleta czy wada. Jeśli popatrzeć z punktu widzenia potrzeby stabilizacji to wada. Bo ja ostatnio ciągle muszę robić coś nowego. Chociaż pokrętnie można to ująć również i w takie ramy: jeśli to, że ciągle robię coś nowego i podejmuję nowe wyzwania, staje się pewną stałą w moim życiu, to stabilizacja, którą bardzo cenię i do której dążę, jest w moim zasięgu. I tego się chyba będę trzymać.

Nie wolno mylić oczywiście stabilizacji ze stagnacją. Stagnacji mówię stanowczo nie. Człowiek się musi rozwijać, bo jak się nie rozwija, to najzwyczajniej w świecie się cofa. A ja się cofać nie lubię. No chyba, że o jeden krok do tyłu, by z dystansu popatrzeć, na to, co się dzieje. Z daleka lepiej czasem widać.

Do Nowego Roku, w którym zwyczajowo zapadają różne ważne postanowienia, zostały jeszcze 2 miesiące, a ja listę postanowień noworocznych mam już strasznie długą i jest ona w ciągłym procesie. Do 1 stycznia może zdążę. Co się takiego dzieje w moim życiu, że apetyt na zmiany rośnie? Co powoduje, że codziennie kolumbowy zew się we mnie odzywa? Ludzie? Wychodzi na to, że tak. Spotykam inspirujących ludzi, z którymi rozmawiam i którzy prowokują do myślenia w nieco inny sposób. Rozmawiamy o tym później z Sebastianem, daleko wychodząc poza obszary, w których do tej pory się poruszaliśmy. Czyli to ludzie, w tym mój kochany mąż, są "winni" tej mojej karuzeli. Karuzeli wyzwań, przemyśleń, decyzji.

Ostatnio nasze rozmowy wyglądają tak, że ja mówię, a Sebastian, który od dwóch tygodni boryka się z zapaleniem oskrzeli i zapaleniem krtani, milczy, bo mówić nie może. Ale dzięki temu milczeniu, ja mogę mówić i mówić i wyciągać wnioski, potem się trochę dziwić, że to tak, a nie inaczej, potem wpadać na coś nowego, zaprzeczać ostatnim wnioskom, znów mówić, mówić i rozważać rozmaite opcje. A mąż mój słucha. Jest świetnym słuchaczem i być może dzięki temu właśnie, przez te ostatnie dwa tygodnie tyle we mnie przemyśleń i odkryć :D Kolumbem własnego życia się stałam, ale tym stwierdzeniem Ameryki nie odkryłam :D

Powszechnie wiadomo przecież, że przychodzi taki czas na człowieka, w którym następuje weryfikacja wcześniej poczynionych założeń. Ale żeby tych weryfikacji było jak w kalejdoskopie jakimś, aż tyle, że niemal codziennie nowa? Co się dzieje? I tyle nowych pasji, nowych marzeń się pojawia, a każde z nich prowokuje kolejne i kolejne. A że hołduję przekonaniu, że marzenia się spełniają, to nie pozostaje mi nic innego, jak podejmować działania, które poprowadzą do ich spełnienia. Tych marzeń. Tego marzenia. Wszystkich ich? Wszystkich nie muszę spełniać, bo strach pomyśleć, jak szczęśliwym człowiekiem mogłabym zostać :)

To oczywiście z przymrużeniem oka, bo ja już jestem szczęśliwa. Pewnie dlatego, że niewiele mi do tego mojego szczęścia potrzeba, o czym pisałam już Wam nie raz. Szczęśliwa jestem, bo jest jak jest. To znaczy normalnie. Normalnie, bo mam wszystko, czego mi trzeba czyli: kochających rodziców, kochającego męża, zdrowie, plany, pasje, marzenia i chęci działania. Więcej nie potrzebuję (prócz domku w górach). Normalnie, bo pozwalam życiu, aby trochę mnie prowadziło, nie opieram się, nie walczę, nie protestuję, gdy zdarzy się coś nowego, co powoduje zmianę wcześniej ustalonego porządku. Normalnie, bo pozwalając życiu, by mnie prowadziło, czynię to z pełną premedytacją. Bo tylko wtedy umysł ma szansę otworzyć się w taki sposób, by dostrzec coś, czego się nie brało pod uwagę. Normalnie, bo na całe szczęście nie jestem człowiekiem idealnym, mam swoje wady i słabsze chwile. Normalne, bo wiem, że ta karuzela, która teraz się toczy, niedługo się zatrzyma, gdy sobie wszystko uporządkuję, nazwę i skrystalizuję kierunki, w których chcę się rozwijać.

A oto ja: szczęśliwy człowiek :) Zdjęcie zrobiła mi Ewa z SeeHome na ostatnich targach kontury. Człowiek opatulony, bo lekko przeziębiony, ale szczęśliwy. A dlaczego akurat to zdjęcie? Bo udział w konturach był dla mnie pewnego rodzaju przełomem. W związku z tym wydarzeniem spotkałam właśnie tych ludzi, o których Wam wyżej pisałam. Inspirujących, pełnych dobrej energii ludzi, z którymi prowadziłam rozmowy na łamach blogu, z którymi rozmawiałam na samych targach i z którymi jeszcze będę rozmawiać. Kontury. były dla mnie zatem pewnym przełomem.








Czy to nie piękne być tak Kolumbem własnego życia? To nie tylko piękne, ale wręcz konieczne - życie to proces, któremu warto dotrzymywać kroku. I do tego Was zachęcam Kochani - odkrywajcie siebie, przysłuchujcie się sobie, przyglądajcie się czasem inaczej temu, co dookoła się dzieje. Bo nie ma nic gorszego niż rutyna i pewne stałe, których się uparcie trzymamy. Poddając się tylko nim, można przeoczyć w życiu wiele cennych chwil. I nie ma nic gorszego niż brak wiary, że takim Kolumbem można się stać w każdej chwili. Kolumbem czy kowalem... chodzi po prostu o to, by cieszyć się życiem i czerpać z niego pełnymi garściami. I ja wiem, że Wy o tym wszystkim wiecie, ale warto sobie czasem o tym przypominać :)


DO DZIEŁA!

I żeby nie było, że post nie jest wnętrzarski, chociaż jak już kiedyś pisałam, nasze wnętrza, to najpiękniejsze wnętrza na świecie, to zapraszam Was do typowo wnętrzarskiego konkursu, który organizuje Gumtree, a ja mu w tym z ogromną przyjemnością pomagam. Bo fajnie jest spełniać swoje marzenia, ale jeszcze fajniej jest spełniać marzenia innych :)

Jeśli zatem marzycie o zmianach w swoich czterech ścianach, marzycie o nowej aranżacji mieszkania czy domu, nie macie pomysłu na zmiany, a czujecie, że ich potrzebujecie - koniecznie i bez żadnych wątpliwości weźcie udział w konkursie. Ja nie mogę, chociaż przydałoby się parę zmian i u nas, bo jestem w jury, które wybierze trzy zwycięskie miejsca. To ta mniej przyjemna konsekwencja objęcia patronatem tak wyjątkowego wydarzenia :)

I nie zachęcam Was do konkursu typowo - jest konkurs, bierzcie w nim udział. I tyle. Podjęłam się objęcia tego konkursu swoim patronatem, bo nie jest to konkurs zwykły. I to nie tylko dzięki nagrodom. Niezwykły jest dlatego, bo prowokuje do działania, do podjęcia tego ryzyka, że trzeba coś zrobić więcej, by wygrać. Bo w życiu tak trzeba - trzeba działać. I ja Was zachęcam do wzięcia w nim udziału z całą swoją wiarą w to, że marzenia się spełniają - nie bójcie się marzyć i nie bójcie się podejmować działań, by te marzenia realizować! I teraz też - aparaty w dłoń, potem długopis do ręki (albo myszka od razu) i działajcie :) A ja trzymam za wszystkich kciuki i wszystkim tak samo życzę powodzenia.

Czekamy na Wasze zgłoszenia do  9 listopada do 21.00. A nagrody to profesjonalne aranżacje wnętrz artykułami o wartości 7000 zł (I miejsce), 5000 (II miejsce) oraz 2000 zł i wskazówki aranżacyjne za miejsce III. I co? Nie warto? Warto! Macie jeszcze kilka dni: pomyślcie, zróbcie parę zdjęć lub nakręćcie film i wyślijcie je wraz z listem, w którym napiszecie, dlaczego mamy wybrać właśnie Was na adres: konkurs@gumtree.pl Wszystkie informacje o konkursie i pełny regulamin znajdziecie na stronie: tutaj

Trzymam kciuki!!!



36 komentarzy:

  1. a ja mam podobne odczucia ....nie masz wrażenia, że trafiłyśmy poprzez neta na wszystkich tych ludzi których pasjonują podobne rzeczy ??? ilu jest takich w naszym otoczeniu ??? ile życia potrzeba by było ,żeby normalnie spotkać się gdzieś w realu ??? buziole !!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak!!! Znów wczoraj do późna o tym rozmawiałam z Sebastianem i znów nowe pomysły i ogromna wiara, że się nam uda to czy tamto :) Dziękować chyba trzeba temu, kto wymyślił internet, bo dzięki temu możemy się poznawać, możemy poznawać ludzi, którzy nas uskrzydlają, a których pewnie nigdy byśmy nie spotkali. Dobrego dnia Kochana!!!! i buziaki :******

      Usuń
    2. wzajemnie :)) wracam do realu :))))

      Usuń
    3. W realu pięknie jest dzisiaj :)))))

      Usuń
  2. Bardzo pozytywnie, a to przyda się każdemu w nowym tygodniu jak i w nowym miesiącu. Chyba każdy z nas powinien sobie zrobić takie podsumowanie i określić, czy miejsce w którym się znajduje, jest tym właściwym.
    Ogromnie się cieszę z Twojego szczescia Madziu, suksecu do którego razem dązycie krok po kroku, który wspolnie budujecie i który jeszcze bardziej mobilizuje Cie do działania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu bardzo Ci dziękuję za to, że się cieszysz :) i za tę energię, którą zawsze od Ciebie dostaję, bo jest ona bezcenna :) Buziaki Ci posyłam :********************

      Usuń
  3. Magda post poważny ale ...nie mogłam się nie uśmiechnąć po przeczytaniu fragmentu o Twoim gadaniu. Muszę na moim Mężu wypróbować...sprawić by nie mógł gadać...a tylko słuchał ;-). Buziaki i dobrego dnia dla Ciebie ;_)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D czasem choroba męża sprzyja - można się wtedy wreszcie wygadać :)))) buziaki Oluś :********

      Usuń
  4. Madziu, przepiękny post o podążaniu za własnymi marzeniami :) ja mogę tylko mocno trzymać kciuki za Wasze marzenia i ich realizację :))) ale dobrze jest się czasami zatrzymać i pomyśleć, czy idziemy właściwą drogą? a jeżeli tak to pozostaje nam tylko uśmiech na twarzy i poczucie bycia szczęśliwym :D
    buziaki :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karola ja wiem, że Ty zawsze kciuki za nas trzymasz :) Ty dobry duszku nasz północny :))))) buziaki! :******************

      Usuń
  5. Potrzebowałam pozytywów i mam :))) Świetny tekst !
    Pozdrawiam Marta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozytywy są niezwykle cenne w życiu, a w poniedziałkowy poranek bezcenne :))))))))) buziaki dla Ciebie! :*************

      Usuń
  6. mysli pozytywne i o to chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się zwłaszcza fragment o "stałej w moim życiu", bo nazwałaś to o czym często myślę. Czy to, że robię cały czas coś nowego i to staje się "normą" to nie jest ta upragniona stabilizacja? Taka "fajna stabilizacja" a nie, jak dobrze zauważyłaś, stagnacja :). Przecież stabilizacja to nie siedzenie codziennie przed TV w ciepłych kapciach i codzienne narzekanie na to samo. Dla mnie upragniona stabilizacja to stan , gdy: mam zdrową rodzinę, dom, pewną pracę ( bo ni e oszukujmy się, żyć z czegoś trzeba ;)), robię to co lubię i "nacieszam się tym" :) I fajnie, jak nie trzeba czekać do stycznia z takimi postanowieniami, przecież każdy dzień na to jest dobry, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to napisałaś - nic dodać, nic ująć - każdy dzień jest dobry na wszystko i na postanowienia też i na to, by cieszyć się marzeniami, zmianami, by działać :)))) Stabilizacja, o której napisałaś jest i dla mnie upragniona :))))) bardzo, bardzo cieplutko pozdrawiam ! :)))

      Usuń
  8. Madziu, ten szczęśliwy opatulony Człowiek na zdjęciu wygląda cudownie!!!pięknie!!!po prostu aż czuję bijący od Ciebie spokój:-) Slow life???praktykuje juz od roku, nie z własnego wyboru i powiem tylko tyle: mam już serdecznie dosyć!!! Niby tylko rok a czuję jak by to było dziesięć lat a ja daleko w tyle...oj dużo będzie przede mna nadrabiania:-) o dodatkowo jeszcze powiem, że Twój dzisiejszy post to akurat bardzo był mi potrzebny, jest to kolejny kopniak, który przyjmuje z pokorą na własny zadek, bo bardzo jest mi potrzebny:-) Dzieki Madziu!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu dziękuję ja Ci za te piękne słowa :********** slow life widać nie dla każdego jest wskazany :)))) Ja też muszę działać i działać, ale dążę do tego poczucia niespieszności w świadomości. Takiego spokoju.... lecz czy to jest w ogóle możliwe, biorąc pod uwagę to, czym się zajmuję? :)))) Buziaki Madziu :*******

      Usuń
  9. Post pełen refleksji .. I zazdroszczę że małżonek chory przynajmniej "wygadać " się moźna.. Uściski mocne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) a w takiej chorobie najlepszy rosół, o którym Wy ostatnio pisaliście :) serdeczności moc!

      Usuń
  10. Dziękuję Madziu za ten post, to taki fajny jak zauważyła Madzia z Allthingspretty "kopniak" do działania, do spełniania marzeń.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto działaś i warto spełniać marzenia :))))) i fajnie sobie od czasu do czasu o tym przypomnieć, bo ostatnio tak wszystko pędzi, a my razem z tym, że trzeba włączać hamulec i o siebie dbać :) i o marzenia swoje :) Buziaki :*****

      Usuń
  11. Uwielbiam Cię za tą ciekawość i dążenie do tego by żyć tak jak sobie wymyśliłaś :)
    Podziwiam Cię MAGDA! I choć wzięłam w tym roku życie w swoje ręce zostawiając to co powstrzymywało mnie przed realizacją moich pomysłów, co sprawiało, że nie wierzyłam we własne siły to i tak cały czas dużo mi brakuje do Ciebie- do Twojej odwagi zawalczenia o siebie :)
    Pozdrawiam gorąco
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu ja wiem, że u Ciebie zmiany i nieustająco kciuki trzymam, aby wszystko na dobre zawsze się obracało :) Ty masz tę odwagę w sobie i masz masę energii - ja uwielbiam Twoją energię :) Zatem walcz o siebie Aniu, chociaż nie potrzebnie może to piszę, bo Ty walczysz wyśmienicie :)))) Bardzo, bardzo ciepło Cię pozdrawiam :)

      Usuń
  12. Dajesz mi wiarę, że czasem warto podążać za marzeniami, które się spełniają. Cudownie, że jesteś szczęśliwym człowiekiem, bo nie wszyscy tak mogą powiedzieć o sobie. Wspaniale to wszystko opisałaś. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że są ludźmi szczęśliwymi. A za marzeniami Aniu warto podążać zawsze :) i nigdy się nie poddawać! Buziaki Ci posyłam :))))

      Usuń
  13. Bardzo ciekawy i mądry tekst. Ludzie jakich spotykamy na naszej drodze życiowej odgrywają dużą rolę ,mogą wpływać na nasze podejście do życia ,mogą nas zachęcać i motywować do działania albo wręcz przeciwnie.
    Od nas samych też dużo zależy-czy mamy chęci do działania,do zmian w swoim życiu,do ulepszania go i siebie,do rozwoju czy też nie chce nam się niczego zmieniać bo bezpieczniej czujemy się popadając w rutynę dnia codziennego.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam jedno życzenie: by na swojej drodze spotykać mądrych i wartościowych ludzi. Bo to ważne jest kogo spotykamy, czy ten ktoś nas motywuje, czy obdarza dobrą energią i czy tę energię chce przyjąć od nas. Czasem niestety spotyka mnie jakieś rozczarowanie, gdy ktoś wydawał się inny, niż kim okazał się w rzeczywistości, ale to wpisane jest chyba w naszą drogę. Nie mamy takiego radaru, który daje 100% pewności. Dlatego tym bardziej warto doceniać każdego, kto sprawia, że chce się żyć :) Buziaki Kochana :*****

      Usuń
  14. Moja Droga !!! Tak pięknie to wszystko opisałaś, tę drogę odkrywania siebie, proces poznawczy i rozwojowy, z przyjemnością się to czyta, a jeszcze milej patrzy na szczęśliwą śliczną kobietę, pełną pasji, marzeń i niezwykłej kreatywności:)))
    Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam mocno kciuki za wszystkie Twoje dalsze poczynania:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko dziękuję Ci pięknie za te ślicznie słowa :)))) i za kciuki ogromnie też dziękuję :)))) ściskam i buziaki posyłam!

      Usuń
  15. Oj mądra Ty moja !!!!
    Uwielbiam przeczytać kawał tekstu , który zmusi mój umysł do myślenia......który zatrzyma mnie na chwilę i zagłębi się w bardziej schowane zakamarki mnie samej ......
    A kim jestem Kolumbem czy Kowalem ? Myślę , że po trosze tym i tym......choć Kolumb we mnie ostatnio częściej w kimę uderza to jednak jest i swą ciekawością tyka mnie w boczek ...... ale takie posty jak ten rozbudzają tego zaspanego pana i chcę dziś odkryć swoja Amerykę ......nie wiem czym będzie ale mam nadzieje , że się uda .......a zważywszy na to, że tydzień mój w całkowitych rozjazdach i tylko małe minutki na posadzenie dupki mam, to może gdzieś ten nieznany ląd zobaczę ......? I mam już nawet plan gdzie pójdę sobie ....gdy kilka dni w Poznaniu spędzę .....oj wiem ;)
    Dziękuję Madziu :).........a druga cześć posta i konkurs ......genialny, ale cóz dopóki tej swojej chatki puchatka na końcu świata , nie mam to nie będę, tym co już mają , zabierać możliwości zabawy....... a w obecnym domu zmieniłabym już wszystko.....łącznie z samym domem ...więc sama rozumiesz ;)
    Dziękuje raz jeszcze za kolumbowego kopa ;)
    Ściskam i buziaka ogromnego ślę :**********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty Olu i Kolumbem i Kowalem jesteś śmiem twierdzić :) widać to w każdym Twoim poście, które uwielbiam czytać i które zawsze skłaniają do zastanowienia :) I ja bym bardzo chciała z Tobą porozmawiać w swoim cyklu, mam nadzieję, że kiedyś się uda :))))) Buziaki Kochana :**********************************

      Usuń
  16. Madziu jak zawsze trafiasz w samo sedno :))uwielbiam czytać Twoje posty bo każde słowo, każde zdanie linijka po linijce niesie za sobą niesamowitą mądrość i tak jak piszesz , przecież "o tym wszystkim wiemy"..ale dobrze jak Ktoś w taki sposób cudny Nam o tym przypomni:)) Kolumbie do dzieła!!!!!!! inspirujesz innych a to nieoceniona wartość :))) a mnie dodatkowo wspierasz i podnosisz na duchu (@) DZIĘKUJĘ KOCHANA za wszystko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu to ja Ci dziękuję :) Za to, że jesteś, bo zawsze czuję i wsparcie i ogromną bombę energii od Ciebie :) ściskam mocno, mocno mocno!!!!!!!

      Usuń
  17. Oj Madziu ja to chyba kiedyś wystąpię do Ciebie o mini poradnik specjalnie dla mnie - jak żyć zgodnie z samym sobą i umieć podążać za swoimi marzeniami:) Ty zrobiłaś pierwszy krok i kolejny, ja chyba mam wielkiego stresa. Ale jak przeczytałam ten post, to znów zaświtała mi mała iskierka nadziei:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu Kochana - wielki stres to normalne. Strach jest całkowicie naturalny, a odwaga to nie brak strachu, ale pokonywanie go. Ja zatem życzę Ci tej odwagi, bo naprawdę warto podążać za marzeniami. Kiedy przyjdzie na to czas? Życie jest tylko jedno. Zatem głowa do góry, wzrok niechaj sięga daleko i do przodu. Kroki mogą być maleńkie, mogą to być tip topy, ale żeby były :) Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i trzymam kciuki za pokonanie tego stresa :)

      Usuń

Za każdy pozostawiony ślad pięknie dziękujemy :) Blog żyje dzięki Waszym komentarzom :)