sobota, 9 sierpnia 2014

Limoncello - włoska nalewka na gorące popołudnie. Zapraszam na degustację i po przepis.

W poście o kolorowej porcelanie, którą zaczęłam zbierać, sygnalizowałam Wam o swoim zamiarze zrobienia Limoncello. Tę wyjątkową nalewkę zrobiłam razem z Mamą trzy tygodnie temu i dzisiaj zapraszam Was na degustację. Degustację rozszerzoną o Limoncello, które w czwartek dostałam od Taty, a które on kilka tygodni temu zrobił u siebie, z cytryn zerwanych prosto z krzaka z rodzinnego gaju z południa.

Zatem Limoncello z sycylijskich eko-cytryn kontra Limoncello z cytryn kupionych w ołtaszyńskim warzywniaku.

Zanim zaczniemy degustację, historyczny rys tego napitku... Limoncello to włoski, słodki likier cytrynowy, którego historia najprawdopodobniej zaczyna się na początku XIX wieku. Myślę jednak, że likier ten robiony był dużo, dużo wcześniej, ale właśnie z tego okresu pochodzą pierwsze wzmianki na jego temat. Słodko-kwaśna nalewka wykonywana na bazie spirytusu, swoje korzenie ma na południu słonecznej Italii. Jedynie te likiery, które są zrobione z cytryn pochodzących z półwyspu sorrentyńskiego, czyli z drzewek „Limone di Sorrento”, mogą dumnie nosić nazwę Limoncello.

Sorrento - słoneczna miejscowość i gmina w regionie Kampania, a w prowincji Neapol. To góry schodzące do morza, to piękna architektura i uśmiechnięci ludzie, to cytrynowe gaje i romantyczne widoki na wyspę Capri. Symbol Kampanii, który od wieków przyciąga turystów spragnionych magii Włoch. Tutaj bowiem słoneczną Italię odbieramy niemal każdym zmysłem: wąchamy, podziwiamy, słuchamy... Sorrento jest kolejnym przystankiem na mojej liście marzeń. Palmę pierwszeństwa dzierży Toskania.

Czas na degustację :) lato w pełni, dlatego zapraszam na balkon:

Butelka Retro Treats i "tatowa" butelka po oryginalnym Limoncello


Zanim podamy Limoncello na stół, butelkę z nalewką oraz kieliszki, z których zamierzamy ją pić, wkładamy do zamrażalnika. Wszystko musi być zimne... lodowato zimne. Pamiętajmy, że we Włoszech jest upał i wszelkie napoje muszą być maksymalnie schłodzone. Butelkę z Limoncello Taty i butelkę z Limoncello naszym włożyłam do zamrażalnika już rano, podobnie jak kieliszki. Limoncello Taty to ta nalewka w oryginalnej butelce. Nasze Limoncello przelałam do zielonych butelek Retro Treats - szczelny korek doskonale zabezpieczył zawartość przed wylaniem, nawet, gdy leżały w zamrażalniku. Butelki te znajdziecie tutaj: Butelka z korkiem Retro Treats Green (klik).

Zobaczcie jak świetnie się zmroziły:



Butelka z korkiem Retro Treats, ocynkowane doniczki, ocynkowane tace, tabliczki z typografią, mata wiklinowa na balkonie
Włoskie kieliszki Bormioli Rocco idealnie nadają się do degustacji włoskiej nalewki, pomimo, że nie są typowymi kieliszkami do likierów i nalewek.

Butelka z korkiem Retro Treats, ocynkowane tace, mata wiklinowa na balkonie, kieliszki Bormioli Rocco
Zmrożone kieliszki Bormioli Rocco czekają na napełnienie



Na samą degustację zapraszam do mojego ulubionego kącika na naszym balkonie: wygodnie, zacisznie, pod ręką wnętrzarska prasa włoska, której przegląd znajdziecie tutaj.

Poduszka lniana z cyfrą, industrialny taboret biały metalowy, mata wiklinowa na balkonie
Mój ulubiony zakątek na naszym balkonie :) Poznajecie poduchę od Karoli? Prezent dla Sebastiana, a moja ulubiona :)

Wynik testu? Zdecydowanie wygrywa nalewka Taty. Czy dlatego, że robiona była z cytryn zerwanych prosto z krzaka, które dojrzewają w słońcu, a nie w chłodniach? Czy może dlatego, że za dużo białych części powędrowało do mojej nalewki? Obie są pyszne i obie idealnie smakują w połączeniu z deserem konsumowanym w gorące popołudnie. Moja jest jednak nieco gorzka i procentowo słabsza. Ale i tak pycha!


Świadkiem degustacji był ten oto domownik, który leżakuje w tym samym miejscu od samego rana. Dojrzewa :)



Na stoliku oryginalna, sycylijska cytryna, która kilka dni temu przyjechała do mnie razem z Tatą. W kadr załapały się również nasze begonie, które wczoraj dostałam od Mamy, a że niedawno jedna z czytelniczek naszego bloga, pytała, gdzie kupujemy nasze balkonowe kwiaty, to uprzejmie informuję, że kwiatki na nasz balkon kupowane są w kwiaciarni Edyty Wrotkowskiej na Nowym Dworze (Wrocław oczywiście). Stamtąd mamy nasze piękne, pachnące, różowe surfinie, różowe goździki, niebieskie lobelie, lawendę, a od wczoraj piękne begonie :) A pracuje tam fantastyczna dziewczyna, która zawsze jest uśmiechnięta, radosna i wspaniale potrafi doradzić nawet takiemu ogrodniczemu laikowi jak ja. Dlatego też, pomimo znacznej odległości, którą dzieli nasz Ołtaszyn od Nowego Dworu - po kwiatki jeżdżę właśnie tam.

Czas na przepis na Limoncello - oryginalny przepis mojej rodziny z Bari 
(miasto na południu Włoch, położone nad Adriatykiem).


SKŁADNIKI:

1. 10 cytryn z grubą cytryną (mogą być zielone i żółte) - w trakcie wegetacji nie powinny być pryskane żadnymi chemikaliami.
2. 1 litr spirytusu.
3. 1 litr przegotowanej wody (naturalnej).
4. 600 gram cukru.

ETAP 1

Dokładnie myjemy cytryny, szorując je delikatnie szczoteczką do warzyw (ja użyłam specjalnej rękawicy do warzyw).  Osuszamy ręcznikiem papierowym i cieniutko obieramy nożykiem skórkę - bez części białej. Skórki wkładamy do szklanego naczynia, zalewamy spirytusem i odstawiamy w ciemne, chłodne miejsce na tydzień. Codziennie należy wstrząsnąć naczyniem - najlepiej kilka razy dziennie (ja zapominałam i wstrząsałam tylko raz dziennie niestety). 

ETAP 2 - po upływie 1 tygodnia.

Zagotować i przestudzić wodę, a następnie rozpuścić w niej 600 gram cukru. Wodą zalać naczynie ze spirytusem. Następnie naczyniem wstrząsnąć, przefiltrować zawartość przez gazę i przelać do butelek. Butelki zakorkować i na tydzień odstawić do ciemnego, chłodnego miejsca. 

Gotowe :) Z tego, co zostało z cytryn po pierwszym etapie, zrobiłam bazę do lemoniady cytrynowej - przepis na nią znajdziecie w poście: Jak urządzić udane Garden Party.


Na koniec migawki z Sorrento:



 Słoneczna sobota, na osiedlu cisza... pięknie :)
Pięknego dnia dla Was :)



źródło zdjęć: bbilpavone.it, tourofitaly.com, archiwum prywatne

22 komentarze:

  1. Uwielbiam ten likier, w tym roku popijałam go na Sycylii. Tam podawany pod nazwą Limonce bo tylko ten z Sorrento może się zwać Limoncello :) Na zdrowie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - Limoncello jest nazwą zastrzeżoną jedynie dla nalewek zrobionych z cytryn z Sorrento, podobna sytuacja, jak z naszym oscypkiem chyba. Jednak Limoncello z każdych cytryn jest pyszne, nawet z tych co można kupić u nas :) pozdrowienia serdeczne :)

      Usuń
  2. Uwielbiam limoncello!!! Kocham po prostu!! Kochana, podaj adres, bo z chęcią wpadnę na degustację, hi hi hi buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu zapraszam zawsze :)) zostawię jedną butelkę w zamrażalniku :))) buźka!!!!!

      Usuń
  3. Musze wypróbować ten przepis i skosztować tych wspaniałości. Poazdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, bo naprawdę pycha! :) serdeczności :)))

      Usuń
  4. ależ pożyteczny wpis :) likier - coś co lubimy, dziękuję za nowy przepis :)
    i pozdrawiam serdecznie,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo i smacznego życzę :)))) pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  5. uwielbiam limoncello choć już dawno robiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest pyszne :) Chociaż nie można go dużo wypić, bo ciężkawe, jak większość nalewek i likierów, Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  6. Nigdy nie piłam takiego likieru, ale widzę, że dziewczyny zachwalają:)) Migawki z Sorrento przepiękne, aż chciałoby się zamieszkać w takim miejscu, albo chociaż zobaczyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuś zrób koniecznie :) Na gorące dni, do deseru albo po deserze - pycha! Sorrento piękne! Marzenie :) buziaki :*****

      Usuń
  7. Nigdy tego likieru nie piłam, ale po Twojej prezentacji z chęcią bym spróbowała...:)))
    Przepis nie wygląda na trudny, więc może spróbuję:)
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko zrób koniecznie :) a z tego co zostanie z cytryn (praktycznie wszystko) zrób bazę do lemoniady :) Dzisiaj u Ciebie impreza urodzinowa, zatem dobrej zabawy :)))) i pozdrowienia!

      Usuń
  8. Piłam limoncello, które kupiłyśmy na Capri. Bzówka mojego jest taty smaczniejsza;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nigdy bzówki nie piłam, ale widziałam przepis i w przyszłym roku koniecznie muszę zrobić :) pozdrawiam!

      Usuń
  9. Mhhmmmm pychota:))) Jak tylko urodzę, przestanę karmić, to od razu wypróbuję;))) Hahha:))) Uściski:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecamy :))) jest pyszna! A na razie popijaj lemoniadę :)))) buziaków moc!

      Usuń
  10. Kochana przepis zapisany :))) degustacja takich trunków:)) w takiej scenerii, pięknie macie na Waszym romantycznym balkonie, pogodna , Bliscy ...nic więcej nie potrzeba :)))WSPANIALE :))))))))
    tule Cie mocno do mego serduszka i dziękuje Ci za wszystko :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak piszesz Madziu: bliscy i masz wszystko, czego potrzebujesz do szczęścia :))) Madziu ja również przytulam Kochana :)))))))))))) :**********

      Usuń

Za każdy pozostawiony ślad pięknie dziękujemy :) Blog żyje dzięki Waszym komentarzom :)