czwartek, 28 sierpnia 2014

Rozmowy z marzeń (u)tkane. Ola.

Człowiek marzył, marzył i wymarzył sobie rozmowy o marzeniach. A że marzenia się spełniają, to człowiek stworzył nowy cykl "Rozmowy z marzeń (u)tkane". Człowiek ten zaprosił do rozmowy Olę. I człowiek ten zaprasza bardzo serdecznie również Was - i do posłuchania i do dyskusji. O marzeniach,  planach... o życiu :)




Marzycielka. Kobieta pełna blasku i miłości. Miłości do świata, do męża, do córci i oczekiwanego synka. Autorka pięknego bloga Home on the Hill – pięknego treścią i obrazem. Kobieta o pięknej duszy, szczęśliwie zakochana i kochana, tworzy wspaniałe miejsce, do którego musicie zajrzeć koniecznie. Ale zanim udacie się w odwiedziny, a gwarantuję, że zostaniecie tam na długo, długo, posłuchajcie mojej pierwszej rozmowy w nowym cyklu „Rozmowy z marzeń (u)tkane”. Rozmowy z Olą właśnie.








Magda - Olu, na Twoim blogu, w zakładce „O nas”, piszesz o sobie tak: Marzycielka o niespokojnej duszy, trochę narwana, bardzo szczęśliwa, kochająca życie, podróże, a przede wszystkim swoją cudowną oazę, którą tworzy mąż i najcudowniejsza na świecie córeczka. Pełna refleksji i skrajności, często humorzasta. Wciąż odkrywającą nowe pasje, uwielbiająca piękno  i wszelkie możliwe dodatki;



Porozmawiamy jak marzycielka z marzycielką?



Ola – Pewnie Magda, z największą przyjemnością. Bo ja o marzeniach to mogę rozmawiać godzinami i uwielbiam otaczać się ludźmi, którzy tak jak ja, trochę z głową w chmurach chodzą. Wiesz, spotykać na swojej drodze takie osoby, z którymi możesz na trawie się położyć, patrzeć prosto w błękitne niebo, w te chmury jak z waty cukrowej i dać się ponieść  słowom, myślom i wyobrażeniom wszelakim o tych chmurach i o życiu, wiedząc, że obok bratnia dusza leży. Coś czuję Magda, że Ty niejednokrotnie tak na tej trawie leżałaś, czyż nie mam racji? ;)



Magda – Oj nie raz leżałam :) i uwielbiam tak leżeć, spoglądać w niebo, marzyć, rozmawiać i nawet milczeć trochę. Dla mnie to, że mogę z kimś po prostu pomilczeć i nie czuć skrępowania, jest pewnym wyznacznikiem, pewną informacją, że tą osobą naprawdę dobrze się czuję. Coś mi się wydaje, że nam by się też fajnie razem milczało :) I tutaj ogromna pochwała dla wirtualnej przestrzeni, w której można spotkać osoby, których być może nigdy by się nie spotkało – w końcu dzieli nas kilkaset kilometrów.



Nie pamiętam kiedy dokładnie weszłam pierwszy raz na Twój blog, można by to było pewnie sprawdzić, ale nie ma chyba takiej potrzeby – ważne, że się poznałyśmy i tyle :) Od pierwszych słów, które u Ciebie przeczytałam, od pierwszego akapitu poczułam coś, co można określić pokrewieństwem dusz…. co się później zresztą potwierdziło. Skąd to przeczucie? Skąd ten przebłysk, że z tą Olą z Gdańska mi po drodze? Maile zaczęłyśmy ze sobą wymieniać, kiedy uśmiechnęło się do mnie szczęście w Twoim Candy i kiedy wygrałam cudną świeczkę. Najpierw po prostu adres, a potem pogaduchy, historie….Z każdym mailem moje początkowe przeczucie się potwierdzało. Co jest w tej Oli takiego, że nam w duszy podobnie gra? Olu - jak Ci w tej duszy gra?



Ola – Różnie mi gra i przygrywa. Wszystko zależy od nastroju. Wiesz, ja ogólnie jak taka otwarta książka trochę jestem, nie umiem ukrywać uczuć, emocji. Jak mnie coś cieszy, to wszyscy wokół o tym wiedzą, swojego uśmiechu powstrzymać nie mogę, ale jak boli, to też ukryć tego nie potrafię, chociaż czasami bym bardzo chciała… Nieraz powiem coś zbyt szybko, zbyt mocno, ale inaczej nie potrafię… Ja lubię też Magda sama sobie świat wokół kolorować, różne pasje odkrywać, lubię właśnie jak mi w tej duszy tęcza przygrywa. Wzruszam się często, poznaję wiecznie rzeczy, które mnie zachwycają i gadam, gadam na okrągło, a mój biedny mąż ledwo może to wytrzymać. Lubię też w różne książki się zanurzać, jakieś inne światy przeżywać i to wszystko gdzieś tam buduje mnie samą. Bo ja po prostu lubię się cieszyć, choć oczywiście nie zawsze to jest proste i łatwe. Nieraz świat mnie przygniata i wyolbrzymiam, płaczę, ale wtedy mam to szczęście, że mam te moje ukochane męskie ramiona i one zawsze mnie do pionu doprowadzają. Tak sobie myślę Magda, że Ty chyba też tak trochę masz i w dodatku marzyć kochasz, i to nas łączy ze sobą najmocniej. Powiedz mi jakimi Ty emocjami swój świat kolorujesz?



Magda -  Oj, wieloma i to takimi na 100% mocy. Często „jadę na wzruszeniu” i wtedy emocji we mnie mnóstwo. Gdy jest to radość – to cieszy się we mnie każda komórka ciała, gdy smutek, to każdym nerwem go odczuwam. Nie umiem na pół gwizdka. Każda emocja jest dla mnie cenna: nawet gdy jest to złość, niepokój, gniew – te są niezwykle ważne dla mnie, bo traktuję je jako pewną informację, pewien sygnał, że być może coś trzeba w życiu zmienić, nad czymś bardziej się pochylić, coś przemyśleć, być może przewartościować. Kiedy one mi się przydarzą, zwracam na nie sporo uwagi, przyglądam się im, zastanawiam skąd, dlaczego, po co? Czasem dzięki temu coś się uda naprawić, problem jakiś rozwiązać – dzięki temu, że godzę się z nimi wszystkimi i żadnej z nich nie odpycham. Pewnie dlatego we mnie też jak w tej księdze otwartej można czytać często – pokerowa twarz jest mi całkowicie obca. Gdy mi smutno – nie umiem tego ukryć, gdy wesoło – tym bardziej. Ale ja to lubię w sobie. Lubię to uczucie, gdy radość mnie niesie, mam potrzebę wtedy dzielić się nią, bo ona produkuje we mnie tyle tej dobrej energii, że mogłabym małą elektrownię otwierać. Wczoraj dostałam e-maila od Klientki, która kupiła u nas dwie poduszki. W mailu były podziękowania, zdjęcia i mnóstwo pięknych słów i jeszcze więcej pozytywnej energii. Radość, którą poczułam dzięki temu, wybuchła z ogromną mocą. Otrzymałam w tej jednej wiadomości nie tylko dobrą energię, ale też potwierdzenie słuszności wszystkiego tego, co robię. I jest to uczucie bezcenne.



Ostatnio, gdy pisałam post „Marzenia w kolejce” zadawałam sobie pytanie, po co są w ogóle marzenia i czym się różnią marzenia od planów. Prochu nie odkryłam, dochodząc do wniosku, że marzenia mają nas uskrzydlać, pchać do przodu ku dobremu, pomagać podnieść się, gdy się potkniemy i dodawać energii – bo skoro jest marzenie, to jest chyba i działanie? Bo pomimo, że są przecież i marzenia, które nie mają jak przełożyć się na działanie, to są też takie, które kierują nas do jakiegoś celu… I teraz, gdy się nad tym znów zastanawiam, to zaczyna mnie nurtować: skąd one się w ogóle biorą? Gdzie powstają? I czy jest możliwa sytuacja, że marzeń nie ma żadnych? Skąd się biorą marzenia?



Ola –  Nie wyobrażam sobie świata bez marzeń! Jakież to życie nudne by było. Ja mam tak, że mi od zawsze mocno wyobraźnia szaleje, lubię wymyślać sobie tysiące rzeczy, stwarzać jakieś wizje, sytuacje i w tym wszystkim właśnie kolejne marzenia kreślić. One się często biorą od tak znienacka, a potem rodzi się kolejne i kolejne… Jedno pociąga za sobą drugie. U mnie najczęściej przed snem powstają, albo kiedy mnie coś zachwyci niewyobrażalnie i też tak chcę. Na przykład marzenia o podróżach, najczęściej gdzieś we mnie dojrzewa kiedy czytam jakąś książkę o danym miejscu, albo film oglądam i wtedy momentalnie zaczynam sobie snuć w głowie, że ja to koniecznie, ale koniecznie muszę dane miejsce zobaczyć. Już na kartce plan kreślę, mężowi opowiadam, a On najczęściej od razu też zaczyna to marzenie podzielać i razem, to przeżywamy.



Tysiące rozmów, wyobrażeń i to jest chyba ta najprzyjemniejsza część. Marzenie nie zawsze musi się spełniać, czasami pięknie jest tak tylko o nim rozmawiać, dumać, planować, wyobrażać je sobie, cele do niego wyznaczać. My na przykład z mężem marzymy o tym, żeby na starość na Majorce w pewnej magicznej wiosce zamieszkać. Nie wiem czy to w ogóle realne, ale jakie to ma znaczenie?.. Najfajniejsze jest to, że my tam już nieraz w naszych rozmowach bywamy, dom budujemy, rzeczywistość sobie stwarzamy i to jest takie nasze, gwiazdka z nieba w pudełka schowana… Choć są też oczywiście marzenia takie, których brak spełnienia boli bardzo… Kiedy samo wyobrażanie go sobie nie wystarcza, wiem o tym dobrze. Sama to przeżyłam, starając się o pierwsze dziecko. Wtedy żadna lista z celami, ani rozmowa nic nie pomagała, nic nie znaczyła… Ja chciałam tylko w ramionach maleństwo tulić…. I codziennie dziękuję, że to moje największe marzenie się spełniło, że doznałam własnego, osobistego cudu macierzyństwa i to podwójnego w dodatku… 

Opowiesz teraz Ty mi Magda o jakimś swoim marzeniu, zarysujesz je tak dla mnie delikatnie?...



Magda – U mnie również marzenia wielkie i małe… te, do których dążę i te, o których po prostu sobie marzę. Z tych wielkich to dom w Karkonoszach z widokiem na Śnieżkę – nasz dom wymarzony, który, podobnie jak Wy, też w wyobraźni już budujemy, dzielimy w nim przestrzeń, projektujemy pomieszczenia – rozmawiamy o nim, snujemy plan, ale i też spisujemy cele, działania, które musimy podjąć, aby to marzenie się ziściło… Kolejne wielkie marzenie, to pisanie… czy uda mi się kiedyś je zrealizować? I tutaj moim motorem jest Sebastian, który mnie motywuje i zachęca, który szuka dla mnie warsztatów pisarskich… który parzy herbatę, wygania z laptopem do sypialni i mówi: pisz! Pisz bo wtedy jesteś szczęśliwa. Oj udały nam się te męskie ramiona Olu :)


Ale moje marzenia, to również takie zwykłe pragnienia: by codziennie uśmiech na twarzy mego męża wyczarować, by nasze Futra były zdrowe i jak najdłużej z nami, by książkę ulubionego autora przeczytać, by znaleźć się na szlaku w moich ukochanych górach i razem z Sebastianem wędrować, wędrować, wędrować…., a potem wrócić do domu, zaparzyć herbatę, usiąść na balkonie, zamknąć oczy i pod powiekami widzieć to, czym syciliśmy oczy w ciągu dnia.

Dla mnie marzenia to taki motor napędowy, to skrzydła, które rosną i które potrafią unieść bardzo wysoko….  A czym są dla Ciebie marzenia?


Ola – Marzenia to jak podróż i obietnica. To jak różowe poranki i oglądanie w ciągu dnia tęczy. To coś co sprawia, że wyznaczamy sobie cele, że rozbudzamy pragnienia, coś co powoduje, że już samą myślą się cieszymy.



Magda - Więc chodź, pomaluj mój świat na….. ?



Ola – Na różowo. Jak niebo o wschodzie słońca, jak usteczka mojej córeczki, jak każde marzenie, bo przecież musi być optymistyczne i piękne, a jeśli tak, to tylko patrzeć na nie przez różowe okulary. Najlepiej zaś ten świat kolorować sobie we wszystkich dostępnych barwach i odcieniach, bo przecież każdy kolor jest po coś. Każda myśl, każde przeżycie, sytuacja. Ja staram się wciąż wyciągać wnioski, uczyć na błędach… Oczywiście nie zawsze mi to wychodzi, bo to niełatwa jest sztuka, ale chyba najważniejsze jest po prostu się starać. Jak to jest u Ciebie Madzia, często wyciągasz wnioski? Zatrzymujesz się na chwilę, czy starasz się nie przejmować i po prostu iść dalej?





Magda – kiedyś  po prostu szłam, szłam do przodu, a jak mnie coś uwierało, to byłam nieszczęśliwa i nie zawsze starałam się to zmienić. Teraz już się zatrzymuję. Tego też od męża się nauczyłam. Stanąć na chwilę, a nawet zrobić krok do tyłu, bo z daleka można więcej ogarnąć. To Sebastian mnie nauczył, że jak nie jesteś z czymś szczęśliwa, to po prostu to zmień. Tak po prostu. I teraz przypatruję się sobie, przypatruję się nam, wspólnie to zresztą robimy niemal każdego dnia, podczas naszych rozmów wieczornych.



Olu, a co jest w każdym dniu ważne dla Ciebie – bo nie tylko marzeniami człowiek żyje przecież. Codziennie wstajemy, dzień składa się i z obowiązków i z przyjemności i z radości i ze smutków czasami. Nie zawsze jest idealnie. Normalny dzień – po co wstaje się każdego dnia z łóżka? Co jest ważne?



Ola – Najważniejsza jest rodzina. Mój mąż, moja Maja i Antek w brzuchu. Wszyscy najbliżsi mi ludzie, moi rodzice, siostra, przyjaciele. To oni kreślą moją rzeczywistość, uśmiechem ją napełniają  i jak mocno by się świat nie walił, to wiem, że dla nich przetrwam zawsze albo właściwie dzięki nim. Ważne jest też cieszenie się codziennością, dostrzegania rzeczy drobnych, zatrzymanie się gdzieś na chwilę i docenianie tego co się ma.



Magda - Recepta na szczęście? Czy można taką w ogóle wypisać? Jakie zalecenia? Jakie środki i jakie dawkowanie?



Ola – Uśmiech, miłość, ciekawość świata – mając to, można zdobyć wszystko inne:)



Magda - Jest taki film, nakręcony w 2011 roku przez wrocławskich studentów pod tytułem "Krótki filmu o marzeniach" (twórcy: Joanna Lewandowska i Paweł Rożek). Pada tam jedno pytanie, które chcę na koniec zadać Tobie: "Gdyby jedno życzenie mogło Ci się spełnić jeszcze dziś, przed zachodem słońca, to co by to było?" 


Ola –  Żebym tak mogła to moje szczęście zakorkować w butelce i nigdy z rąk nie wypuścić. Żeby nasza codzienność była taka jak teraz, wypełniona uśmiechem i marzeniami, bez większych zmartwień. O nic więcej nie proszę, bo wiem, że mając to, reszta przyjdzie sama.



Magda – i to jest piękna puenta naszej rozmowy :) Dziękuję Ci za nią i mam nadzieję, że dane nam będzie kiedyś pociągnąć ją dalej, na Twojej plaży lub w moich górach, na boso, na piasku lub na łące, pod niebem błękitnym, na którym te chmury, jak z waty cukrowej… Dziękuję Olu :)







A Was Kochani zapraszam na blog do Oli tutaj (klik) – znajdziecie tam nie tylko inspiracje, porady, piękne zdjęcia. Czeka tam na Was przestrzeń, w której marzenia same się snują, w której można wziąć głęboki oddech, odpocząć od problemów dnia codziennego, w której można nacieszyć oczy pięknymi detalami, którymi Ola upiększa swój dom i czerpać całymi garściami radość, optymizm, dobrą energię i pozytywne emocje, które emanują z każdego kącika w Home on the Hill, z każdej zakładki, z każdego zdjęcia i z każdego słowa. 









 



 
 


Kochani, dziękuję, że byliście tu ze mną i z Olą, z którą razem
mamy dla Was życzenia pięknego dnia :)

Pozdrawiam,
Magda

źródło zdjęć: Home on the Hill

32 komentarze:

  1. No i masz...w połowie zaczęło mnie w brzuchu gnieść i za gardło ściskać ...a teraz to muszę łzy ocierać. Piękne dusze, piękne serca i piękne umysły...wszystko to składa się na cudowne osoby...Najszczersze dla Was uściski ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu - za dobre słowa, za wzruszenie i za uściski Kochana :))) ja ściskam równie serdecznie i buziaki posyłam :**** Dobrego dnia!

      Usuń
  2. Przeprowadziłaś rozmowę z jedna z najlepszych bloggerek w całej sieci i na dodatek pytałaś ją o to... aż łezka się zakręciła :) Prześlicznie! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Martyno :) pozdrawiam serdecznie :))))

      Usuń
  3. Świetny wywiad Madziu, taki prawdziwy i poruszający, aż ściska gdzieś w środku :)
    Wspaniałe jesteście dziewczyny. Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu bardzo dziękuję, myślę, ze w imieniu Oli też :) to ściskanie to najlepsza rekomendacja :) Buziaki Kochana i dobrego dnia :)))

      Usuń
  4. Cudowna jesteś Kochana...a właściwie jesteście:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.... dziękujemy :)))) uściski!!!

      Usuń
  5. niezwykle :) cudownie że stworzyłaś (stworzyłyście) ten post :)
    pozdrawiam Was mocno i serdecznie,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy pięknie - bardzo mnie cieszy Twój odbiór :))) serdeczności!

      Usuń
  6. Wiedzialam:)wiedzialam, że Wy właśnie takie jestescie.Uwielbiam Was:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem co powiedzieć..... bardzo dziękuję :) w imieniu swoim i Oli :)))

      Usuń
  7. Kolejny dowód na to,że przez internet można znaleźć pokrewne dusze :)
    Marzenia to motor napędzający nasze działania,oby nam nigdy ich nie zabrakło! I oby się spełniały ;p
    Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to prawda - internet okazuje się niesamowity. Oby marzeń nie zabrakło :)))))) buziaki :****

      Usuń
  8. Pisałam u siebie o łzach......I widzisz Magdusiu ryczę jak bóbr po przeczytaniu tej Waszej rozmowy.......z jednej strony ze szczęścia, że tak pięknie się Tobie/Wam układa......że tyle szczęścia dookoła.......że macie cudownych mężów .......że macie wspólne marzenia......a z drugiej strony z "bólu" ( ujęłam w cudzysłów, bo trudno znaleźć mi odpowiednie słowo)....że ja jestem zupełnie w innym miejscu.....że tak bardzo bym chciała napisać .....MAM TAK JAK WY......ale... nie mam......i serce mi się teraz trzęsie i "trzęsie mi się łza na rzęsie"....jak to Osiecka pisała......ale cudownie jest czytać takie rzeczy......bo dają nadzieję......nadzieję , że może i mi się kiedyś uda poczuć to co Wy.......ech pochlipuję sobie teraz .....pochlipuję......tyle emocji.....
    A moje marzenia są proste.....są wręcz banalne.....niezbyt wygórowane....a może zbyt właśnie......Po prostu ujmę je w kilka takich słów ....słów kluczy...... ZDROWIE,MIŁOŚĆ,RODZINA,DOM na WSI,PIES i KOT....
    Piękny post........Całuję......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Olu, jak ja Ci mocno życzę, aby Twoje marzenia się spełniły - wszystkie, co do jednego! Twoje wzruszenie to najlepsza rekomendacja! Pamiętaj, że wszystko jest zawsze przed nami i wszystko zdarzyć się może, a marzyć zawsze warto, ale akurat u Ciebie marzeń nie brak :) Ja bardzo trzymam kciuki, aby to szczęście i dookoła Ciebie zagościło i w Twoim świecie się wygodnie rozsiadło i zostało :) Całuję bardzo mocno i bardzo, bardzo pozdrawiam!

      Usuń
  9. Piękny, wzruszający post....i jeszcze to, że zechciała w nim Pani wspomnieć o mnie....wyjątkowe uczucie....I myślę, że wszyscy się ze mną zgodzą, że Pan Sebastian ma rację namawiając Panią tak usilnie do pisania (Chwała mu za to!!!) I tak! Pani Magdo proszę pisać, pisać, pisać! Pozdrawiam serdecznie!
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Patrycjo i znów dziękuję za piękne słowa! Bardzo mi miło to czytać, a mąż się wzruszył czytając Pani komentarz i namawia jeszcze bardziej :))) Dziękuję za motywację, za dobre słowa, za wsparcie - jest nieocenione :) i serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Bardzo wzruszający post. Pięknie napisany! Na prawdę:) Szkoda, ze ja nic nie napisałam. Poruszyłaś ważne tematy i ja nawet nie wiem co powiedzieć. Ale ciesze się, ze zajrzałam dziś na twoją strone. No i jak zwykle cudne zdjęcia.

    Pozdrawiam cieplutko!

    kopytkowa.blogspot.com - rysowanie, grafika komputerowa, metamorfozy blogów i darmowe nagłówki oraz tutoriale i wskazówki dla WSZYSTKICH kreatywnych maniaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci serdecznie :)))))))) i również się cieszę, że zajrzałaś - zapraszam jak najczęściej :))) Dobrego dnia!

      Usuń
  11. Pięknie napisane...piękna i mądra, pełna mądrości życiowej rozmowa...:) Nic nas tak nie wzbogaca jak nowe znajomości, nowi mądrzy ludzie, a takimi osobami jesteście obydwie:))) Ja z wielką przyjemnością zaglądam do Ciebie i Oli oczywiście, której posty czytam regularnie, tak jak i Twoje Moja Droga:)
    Dziękuje za piękny dialog między dwoma mądrymi kobietami i wszystkiego naj...Wam życzę:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agatko :) poznać wartościową osobę, która wzbogaca nasze życie, chociażby taką rozmową, to jest bezcenne. Zaglądaj do nas jak najczęściej :)))

      Usuń
  12. Cudowne i wrażliwe z Was kobiety ,piekny wzruszający post, obie macie niesamowity dar pióra i z wielką lekkością i przyjemnością się Was czyta. :-)
    Trzymam kciuki za Wasze marzenia dziewczyny, niech się spełniają i ustępują miejsca kolejnym :-)))
    Pozdrawiam ciepło,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu dziękujemy za komplementy :) i za kciuki - niech Twoje się również spełniają i przynoszą samą radość:) :) pozdrawiam serdecznie i uściski ślę :)

      Usuń
  13. Cieplutko opisałaś, zaczytałam się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))) cieszę się, że nasza rozmowa wciągnęła :))) pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  14. Wspaniale napisane!!!!!!!!!!!!!
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
  15. pięknie ! nic dodać nic ująć :) napisane prosto z serce, buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :)) i pozdrawiamy serdecznie :*

      Usuń

Za każdy pozostawiony ślad pięknie dziękujemy :) Blog żyje dzięki Waszym komentarzom :)