poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Marzenia w kolejce... i migawki z kocięctwa.

Czy marzenia można ustawić w kolejce? W "kolejce bezpunktowej", czyli bez nadawania numerów poszczególnym marzeniom? I w zależności od sytuacji życiowej, od możliwości w danym momencie przesuwać je, zmieniać ich kolejność? Bo z reguły każdej liście nadaje się numerację i taka wypunktowana lista daje pewien obraz ścisłej kolejności działań. A "kolejka bezpunktowa" może ich nie mieć.

Do marzeń spisanych na tradycyjnej liście i tych ustawionych w kolejce bezpunktowej, można zrobić drugą listę, pewien plan działań - czyli listę wytycznych, co należy zrobić, co można zrobić, aby marzenie zrealizować. Bo same marzenia chyba się nie realizują. Trzeba im  zawsze trochę pomóc. Gdy takową listę mam ja, to w pewien sposób mi to pomaga - wiem wtedy, że wolniej lub szybciej, ale zmierzam do tego, aby  dane marzenie się spełniło. Zwykle mam nawet całą tabelkę działań, czynności... taka otabelkowana ze mnie dziewczyna.

A dzisiaj nie mogę zrobić takiej listy... planu działań.... ani pół tabelki nawet.... bo mam marzenie, którego istota jest jakby poza mną, na które na nieszczęście nie mam za bardzo wpływu... Czy w ogóle mogę je zatem nazwać marzeniem czy raczej pragnieniem bądź życzeniem?

Słownik Języka Polskiego tak definiuje marzenie: powstający w wyobraźni ciąg obrazów i myśli odzwierciedlających pragnienia, często nierealne (http://sjp.pwn.pl)

A ja mam nadzieję, że ostatni wyraz nie będzie miał zastosowania w tym przypadku. Bo niezależnie od tego jak je nazwę, czy ustawię w kolejkę czy wpiszę na wypunktowaną listę, mam teraz marzenie jedno. Aby pręgowane, tygrysiowe futro, które teraz leży obok mnie, przestało się wygłupiać i zaczęło zdrowieć. Bo większość innych moich marzeń wiąże się ściśle z naszą czwórką: Sebastian, Morfi i Tygrysia i ja. I nasza czwórka ma być w pełnym komplecie. Lista obecności ma się zgadzać czy tu we Wrocławiu, czy gdzieś w naszym miejscu w Karkonoszach.....

I to Futro może już mi zawsze przeszkadzać... może kłaść się na klawiaturze, gdy pracuję... może żądać indyka w każdej ilości i o każdej porze.... może wyrzucać mi wszystkie ręczniki z półki w szafie, gdy na chwilę zostawię uchylone drzwiczki... może się kłócić od samego rana, gdy tylko oko otworzę... ale żeby zdrowe było... O to zdrowie walczymy od ponad trzech miesięcy.... i już trochę tracę wiarę, że się uda, a wiem, że nie mogę. Bo póki jest wiara, jest i nadzieja. 


Dzisiaj od powrotu od weterynarza przeglądam zdjęcia z kocięctwa naszych Futer. Zdjęć jest mnóstwo, ale mam kilka swoich ulubionych. Zrobione 9 lat temu, w starym mieszkaniu jeszcze... Futra miały wtedy zaledwie kilka miesięcy:





Dzisiejszy post piszę z pobudek terapeutycznych, potrzebuję powiedzieć sobie głośno, wręcz krzyknąć na całe gardło, że dać się nie możemy. I się nie damy. I będziemy robić wszystko, co trzeba będzie zrobić. Chociaż tutaj ani kolejka, ani lista, ani tabelka nie mają zastosowania, bo sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie, to są pewne rzeczy, które zrobić możemy, żeby to zbuntowane Futro przy nas zatrzymać.



Trzymajcie kciuki...
Pozdrawiam Was serdecznie,
Magda

38 komentarzy:

  1. Kciuki Kochana trzymam z całych sił swoich :))))) będzie dobrze zobaczysz:))))))))))) komplet być musi i już innej opcji Madziu nie ma :))))))))))))) Słodkie fotki, że aż strach że ten czas tak leci...
    i tak te Futra się rozmiarem powiększyły :)))) całuje i myśli pozytywne i energie śle w wersji maksymalnej :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu bardzo Ci Kochana dziękuję :))) czas leci szybko, ale uwielbiam wracać do tych zdjęć właśnie, kiedy one takie małe puszki były z wielkimi oczami i uszami jak nietoperz :))) a powiększyły się i to jak :) Dziękuję za kciuki - trzymaj mocno :)))))))) buziaki posyłamy :************

      Usuń
  2. Trzymam kciuki Madziu, bardzo mocno!!!!
    Siły dla Was i dla kociątka!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu Kochana dziękujemy ślicznie :)))) Kciuki i dobra energia pomagają, jestem o tym przekonana :)))) buziaki Kochana :******

      Usuń
  3. Trzymam kciuki i duchowo wspieram życzenie - pragnienie!
    marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy Marto i za kciuki i za duchowe wsparcie :)))) to wiele znaczy i wierzę, że ma ogromną siłę sprawczą :))) Posyłamy moc serdeczności :))

      Usuń
  4. Ja też chcę, by Twoje Futerko było z całą Trójką razem, ... niech będzie dobrze :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komplet musi być "kompletny" :)))) Dziękujemy Aniu :))))

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Aniu bardzo dziękujemy za kciuki :***********

      Usuń
  6. Trzymam na maksa! Powodzenia:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki za zdrówko futerka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy ślicznie, kciuki dają moc :))))

      Usuń
  8. na pewno będzie dobrze :))
    trzymam kciuki za Futerko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Twoje słowa się spełniły :)))) i za kciuki ślicznie dziękujemy :))

      Usuń
  9. I ja dołączam się do trzymaczy kciuków!!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzymam kciuki!!!!!!!
    Mam nadzieję, że weterynarz chociaż wie, w którym kierunku iść?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy ślicznie za kciuki :**** Wierzę, że wie - to był nowotwór sutka, 1,5 listwy wyciętej, ale jest chyba wznowa w tym samym miejscu, co poprzednio.... albo ziarniniak. Przez 10 dni mamy obserwować (łącznie ze stosowaniem maści sterydowej). My u niego co dwa dni jesteśmy, a czasem codziennie od ponad 3 miesięcy... i czekam, aż do nas powie: walka wygrana".....

      Usuń
  11. Musi być dobrze i tylko tak myśl. Pozytywne myślenie to ponoć połowa sukcesu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Ewuś :))) pozytywne myślenie ma siłę sprawczą, dlatego nie daję sobie prawa do myślenia w jakiś inny sposób, chociaż to łatwe nie jest....

      Usuń
  12. Jak bardzo Cię rozumiem i wspieram! Też mam dwa koty. Kilka miesięcy temu jeden miał operację i myślałam, że zwariuję. Parę dni temu też była wycieczka do weterynarza na zabieg, tym razem z drugim, co przypłaciłam małym załamaniem nerwowym. Ale dobra wiadomość jest taka, że wszystko skończyło się dobrze. I wierzę, że tak samo będzie z Waszą bandą. Bo moja banda śle Wam same pozytywne myśli. Trzymamy kciuki i łapki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to nas rozumiesz na pewno bardzo... ja też od ponad 3 miesięcy, kiedy się okazało, że Tygrysia ma nowotwór co chwilę na skraju załamania... gdy patrzysz, jak kochane zwierzę cierpi, to jest to okropne... ta bezsilność, ta niemoc... i ten żal i strach, że ją boli bardzo.... Cieszę się, że u Was się wszystko dobrze skończyło :))) Liczę, że tak będzie i u nas :) Dziękujemy całej bandzie za pozytywne myśli i kciuki i łapki :))))) i ślemy głaski i pozdrowienia dla Was wszystkich :************

      Usuń
  13. Witaj Madziu! Marzenia, obojętnie czy w kolejce, ponumerowane czy rozsypane są konieczne! Szczególnie, kiedy dzieje się nieciekawie, bo to nas trzyma przy nadziei!
    Trzymam kciuki za kociaka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję kochana :)))) marzenia muszą być, skąd inaczej ta nadzieja by się brała? Za kciuki ślicznie dziękujemy :***

      Usuń
  14. Madziu mimo, że buzia w podkówkę mi się wygięła to trzymam kciuki ogromnie, ogromniasto mocno! Musi być dobrze i zdrowiutko i już:) Ściskam mocniutko i Was i Futra kochane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Aniu za kciuki ogromne :))) Ogromnie mocno dziękujemy i ślemy pozdrowienia :))))

      Usuń
  15. Rozumiem Cię doskonale i wiem jak bardzo chcesz aby Twoje marzenie stało się faktem, takie kochane zwierzątka to cząstka naszych domów naszych rodzin i nie może ich zabraknąć, oni muszą być. Trzymam mocno kciuki za Twoją ślicznotkę i wierzę że da radę, to widać z jej mądrych kocich oczu :)))
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Agato :))) Tygrysia ma piękne oczy :)))) Ja, gdy patrzę w jej oczy, staram się jej bezprzewodowo przekazać siłę i przekonanie, żeby już dała spokój i pognała precz to choróbsko. Ale z niej przekora, to się z nami trochę droczy :) Uściski serdeczne :))))

      Usuń
  16. Nic mnie tak nie wzrusza, jak takie futra!! Kocham te śliczne mokre noski :* Nie poddawaj się, trzeba wierzyć! Są rzeczy na które nie mamy wpływu, z którymi często ciężko nam się pogodzić, ale wiara czyni cuda. -Trzymaj się koteczku kochany :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie możemy się poddać i chociaż wczoraj z wiarą byłam na zakręcie, to już jestem z powrotem i wierzę mocno :)) Dziękujemy Ci za dobrą energię :)))) Tygrynia dziękuje też :*

      Usuń
  17. Magduś, wiesz dobrze,że trzymam. Mocno ! Pozdrawiam cieplutko - M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Martyno Kochana i pięknie dziękuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Buziaki ślę dla Was :***

      Usuń
  18. Życzę dużo zdrowia dla Twojej Kotki ! Na pewno da radę ! Była słodka kiedy była jeszcze maluszkiem :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci Aniu dziękuję :))) Obyś miała rację. Słodka była, że hej :) Teraz "trochę" większa, ale też sama słodycz :)))) pozdrowienia!

      Usuń

Za każdy pozostawiony ślad pięknie dziękujemy :) Blog żyje dzięki Waszym komentarzom :)