wtorek, 8 lipca 2014

Wielka Ucieczka... z sypialni na balkon i cudne chwile w towarzystwie różowych surfinii :)

Leżenie męczy. Męczy jak nie wiem co. Okno otwarte, zza okna odgłosy roześmianych dzieciaków, śpiewu ptaków, przelatującego od czasu do czasu samolotu... a ja obok tego okna, na łóżku już od tygodnia. I nie wiem jak długo jeszcze przyjdzie mi tu leżeć. Energia rozpiera, pomimo bólu chce się biec, ale zostaje tylko biurkowe krzesło na kółkach, na którym od siedmiu dni śmigam po mieszkaniu. Na zakrętach drifting, na prostej rozpędzam się do prędkości światła - i tyle mi zostało :) 

I tęsknię... za spacerami... za wiatrem we włosach... i za normalną pracą przy biurku. Ale najbardziej tęsknię za naszymi codziennymi, porannymi rytuałami, kiedy to w okolicach 5.40 pijemy kawę na balkonie, podczas gdy osiedle się dopiero budzi, ptaki świergolą, a my siedzimy i planujemy dzień. Człowiek docenia takie chwile najczęściej wtedy, gdy się po prostu kończą.

Biedny mój mąż od tygodnia zajmuje się domem i sklepem i robi wszystko od A do Zet, a na jedną parę rąk, to trochę sporo. Ale spisuje się dzielnie :) Jednak na codziennie rytuały już brakuje czasu. A ja, by mu nie dostarczać tej roboty i zmartwień, nie marudzę, że chcę tam i że chcę to. Staram się być w miarę możliwości nieuciążliwą pacjentką, wsuwam proszki przeciwbólowe, cierpliwie znoszę zmiany opatrunków i czekam, aż będę mogła stanąć na własne nogi.

Ale od wczoraj czuję, że narasta bunt, bunt przeciwko leżeniu, bunt przeciwko zakazowi stawania na prawą nogę, bo szwy mogą się rozejść, bunt przeciwko "nie-widzeniu" moich pachnących surfinii, bo krzesłem nie wjadę na balkon, bunt przeciwko nie-picu kawy, bo żołądek trochę strajkuje od nadmiaru leków.... wielki bunt!

Zatem dzisiaj, czekając aż Sebastian pójdzie do pracy obmyślam strategię Wielkiej Ucieczki. I gdy zamykają się za nim drzwi, wsiadam do swojego kabrioleta i jadę :) Po drodze robię sobie zakazaną kawę, wybierając szklany kubek La Rochere, w którym piję zazwyczaj herbatę, ale jak bunt, to bunt. I w trzy minuty jestem w salonie przed balkonem, kolejne trzy gramolę się przez próg, w taki sposób, że już myślę z przerażeniem, czy dam radę wrócić z powrotem.

Jestem :)

Łapię chwilę oddech, po czym chwytam aparat, by uwiecznić w kadrach moją Wielką Ucieczkę. Fotografuję (co przy braku możliwości swobodnego poruszania się jest nieco utrudnione), rozkoszuję się widokiem nieba i piję kawę w towarzystwie różowych surfinii, które pachną jak nie wiem co i wyglądają jak róże :)  Postanawiam nagle, że muszę od męża kategorycznie zażądać drzewka różanego na balkon - powinno się spełniać zachcianki chorego, zatem zanim zdejmą szwy, muszę swoje żądanie mężowi przedstawić. Z nieba leje się skwar - nie miałam pojęcia, że jest aż TAK gorąco! Kończę powoli kawę, robię jeszcze kilka zdjęć, po czym zauważam, że odwiedził mnie trzmiel, często mylnie zwany bąkiem, który przysiadł na żółtej surfinii, Wyciągam rękę, aby zrobić mu zdjęcie, ale widząc złowrogie spojrzenie i nagły ruch w moją stronę, błyskawicznie ją cofam. Co jak co, ale dodatkowej atrakcji w postaci ukąszenia przez pięknego, acz żądlącego czasem  "bąka" mi nie brakuje. Trzmiel spokojnie wraca do oblatywania kwiatuszków, ja się odwracam i udaję, że go nie widzę. Może mnie oszczędzi.

Kończę kawę, gramolę się z powrotem do salonu, siadam na krzesło i śmigam do sypialni. I czuję się lepiej. Te kilka chwil spędzonych w naszym balkonowym ogródku dodają mi energii. Jeszcze kilka dni wytrzymam.






 






Dziękuję Wam ponownie za motywujące komentarze na temat historii Em, za ciepłe słowa.... chce się pisać :) Dziękuję ślicznie :))))))


Lampiony i dekoracje, które są na naszym balkonie znajdziecie w naszym sklepie. 
serduszka, które wiszą na wiklinie tutaj
Lampion Romantic tutaj
Lampion klatkę Birdie tutaj
świecznik Florena Bird tutaj

a kawę piłam w szklanym kubku La Rochere, który znajdziecie tutaj


I dobrego dnia Wam życząc
ciepło pozdrawiam :)
Magda

28 komentarzy:

  1. szybiego powrotu dz formy i zdrowia zycze i wcale Ci się nie dziwię ze chces na balkon ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie :)))) na balkonie chce się żyć :))) pozdrawiam cieplutko :)))

      Usuń
  2. Oj Madzia, szybko zleci i znów będziesz biegać i czuć wiatr we włosach! :)) Czego Ci życzę. Pozdrowienia gorące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj niech leci szybciutko, by jak najszybciej biegać znów :))))) Dziękuję serdecznie i posyłam moc serdeczności :))))

      Usuń
  3. Cudny masz ten balkonik. W takim miejscu czlowiek od razu zdrowieje (zazdroszcze, tez by mi sie teraz przydal).
    Duzo zdrowka i trzamam kciuki za spelnianie zachcianek ;)

    Sciskam,

    Malko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie :))) na balkoniku, pod gołym niebem faktycznie człowiek nabiera więcej energii i zdrowieje w przyspieszonym tempie :)))) pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  4. pięknie masz na balkonie, szybkiego powrotu do zdrowia życzę):

    OdpowiedzUsuń
  5. Żal mi Cię strasznie Madziu, bo w tym przypadku charakter raczej mamy podobny. Ja się tez męczę gdy leże, musiałabym byc tak ubezwłasnowolniona jak Ty, aby leżeć, lub chora prawdziwie. Dobrze, że chciaż na tym balkoniku poodpoczywac możesz, oczy nacieszyć, siebie nacieszyć i rozkoszować się tym co w zasiegu ręki. A balkonik boski macie :))
    Buziaki ślę Kochana, zdrowiej :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Marysiu :)))) Takie leżenie męczy przeokropnie. I złości się człowiek i męczy i chciałby już coś robić, działać, a tu nic. Czasem żałuję, że nie mam gorączki wysokiej, by móc ten okres po prostu przespać. Sypialnię swoją uwielbiam, ale już mam jej trochę dość, na szczęście zawsze można zwiać na balkon :))))

      Usuń
  6. Nie dziwię się, że Cię tak ciągnie na ten balkon,bo piękny jest...Dla Sebastiana słowa podziwu za umiejętność radzenia sobie w nietypowej sytuacji:))Pozdrawiam Was serdecznie i wracaj Madziu, jak najszybciej do zdrowia. Nie wyobrażam sobie,gdybym to ja została tak unieruchomiona:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sebastian radzi sobie świetnie, a ma trochę roboty. Dziękujemy za pozdrowienia :)) takie unieruchomienie to nic dobrego, chociaż czasem, niespodziewanie moga z tgo dobre rzeczy wyniknąć :) buziaki Ewuś :*

      Usuń
  7. Na takim balkonie to można naładować akumulatory pozytywną energią :) Przepięknie,kwieciście,jak w raju :)
    Buziaczki ;0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można :)))) kwiatów chciałabym jeszcze więcej, ale co chwilę coś staje na przeszkodzie moim planom i nie wiem czy w tym roku jeszcze zdążę z drzewkami, czy jest w ogóle sens się jeszcze dokwiecać :)))) buziaki :*******

      Usuń
  8. Obyś jak najszybciej wstała z tego pojazdu Kochana! Relaksuj sie na swym cudnym balkonie i wracaj do formy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci ślicznie :))) całe szczęście, że to moje biurkowe krzesło, ma takie sprawne kółka i mogę na nim śmigać po niemal całym mieszkaniu :))) serdeczności :)))

      Usuń
  9. No rzeczywiście kwiatki osłonki, hi hi hi , buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No :)))) mówiłam :)))) buziaki :***

      Usuń
  10. wielka ucieczka! ;p
    cieszę się, że ucieczka na balkon zakończyła się miłym wypiciem kawy oraz rozkoszą wdychania zapachu kwiatów :)))) może jutro też się uda?
    trzymam kciuki za Twoje zdrówko, żebyś szybko wróciła do formy i abyś spokojnie mogła czynić swoje rytuały z radością :D
    buziaki!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Karola pięknie :)))))))))))) Może dzisiaj też się uda :))) chociaż mam teraz w sypialni cudny zapach lawendy od zasuszonej lekko gałązki i nawet nie muszę na ten balkon tak zaraz i już :)))) buziaki :*******************

      Usuń
  11. W takiej scenerii, siedzenie na pewno jest bardziej znośne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest :)))))) zdecydowanie lepsze niż widok ścian w sypialni :)) uściski :)))

      Usuń
  12. Oj bidulko TY! Ale forma wróci :) Cudne zdjecia zrobiłaś i zauroczyła mnie różowa sulfinia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :))) a ja jestem zakochana w tej różowej surfinii - ona pięknie pachnie, jakaś taka odmiana :))) buziaki :***************

      Usuń
  13. Kochana czas szybko minie i znowu będziesz śmigać, a teraz rozkoszuj się chwilą:) Balkonik piękny więc nic dziwnego, że chce się na nim być:) A opowiadania cudne, wciągające, pisz dalej:) Zdrówka życzę aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Aga, żeby ten czas mijał jak najszybciej, bo już te chwile się ciągną i ciągną - ile można leniuchować? :)))) dziękuję Ci za to, że czytasz Em i za to, że dajesz znak, że Ci się podoba - to BARDZO, BARDZO dla mnie WAŻNE :)))) Dziękuję :******************** i dobrego dnia Aga dla Ciebie dzisiaj :)))

      Usuń
  14. Klimatyczny ten Wasz balkon niesamowicie:)!kawa musi jeszcze lepiej smakować w takim otoczeniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smakuje pysznie :))))) pozdrowienia dla Was i dla Bałtyku ukochanego :*****

      Usuń

Za każdy pozostawiony ślad pięknie dziękujemy :) Blog żyje dzięki Waszym komentarzom :)