czwartek, 27 marca 2014

Jadę na wzruszeniu. Byle w dobrym kierunku :) o wnętrzu w stuprocentach wnętrzarskim.

Ten tydzień mam taki, że nieustannie "jadę na wzruszeniu". Tak mówi Sebastian, gdy miewam tak wrażliwe dni, że nawet na reklamach, gdzieś mi się po oku łza zaplącze :) Nie wiem, czy przyczyną jest nasza rocznica, czy zdrowie Babci, która na szczęście we wtorek wyszła ze szpitala, czy to jakieś przesilenie wiosenne....

Mam sporo pracy, muszę nadrobić poprzedni tydzień. Ale nie o pracy chciałam dzisiaj... w ogóle krótko chcę dzisiaj... Ale zauważyłam, że odkąd zaczęłam pisać blog i odkąd zauważyłam, że nas odwiedzacie coraz liczniej (za dziękuję, dziękuję, dziękuję :))))) ), mam coraz częściej chwile, gdy różnymi sprawami chcę się z Wami podzielić. Nie zawsze się dzielę, bo sobie myślę, że to przecież blog wnętrzarski, że jeśli ktoś tu zagląda to raczej po inspiracje wnętrzarskie, a nie po życiowe filozofowanie :)

Ale co tam! Właściwie to ja nawet dzisiaj o inspiracjach wnętrzarskich - teraz do mnie dotarło. I to jak wnętrzarskich... Bo dusza to też wnętrze i po stokroć ważniejsze niż wnętrza, które nas zewnętrznie otaczają. Właściwie, to nie ma bardziej 100% wnętrza niż wnętrza nasze :) cała reszta to zewnętrze, którego odbiór zależy od tego, jak urządzone mamy u siebie w środku. Zatem myślę sobie, że czasem mogę nieco o wnętrzach inaczej....

A co mnie zainspirowało do tego wpisu... przed chwilą wzięłam udział w Candy u Marceliny i Eweliny, które poprosiły, aby w komentarzu wpisać najważniejszy, najbardziej inspirujący cytat. I gdy tak siedziałam przeszukując głowę, w poszukiwaniu złotych myśli, które gdzieś tam fruwają, wzrok padł na zwykłą kartkę na naszej białej ścianie, na której mam wydrukowane bardzo proste słowa, które bez zbędnej wzniosłości, bardzo do mnie swego czasu przemówiły. 

W prostych, żołnierskich słowach Anthony de Mello, przemówił do mnie w odpowiednim chyba momencie i pomógł podjąć ważną decyzję. Rozpoczęłam tworzenie bloga, podjęłam działania, by pracę połączyć z pasją... aby po prostu iść w tym kierunku, z którym memu sercu i radości życia jest razem po drodze.

Nie będę sadzić banałów, bo wiem, że nie zawsze tak jest, że w każdej chwili można zmienić swoje życie, rzucić pracę i tak dalej i tak dalej....  bo różne są chwile i sytuacje w życiu i czasem chociażby się chciało, to w danej chwili nie można. Ja mogłam dzięki temu, że mam Męża wspaniałego, który mnie wspiera i codziennie motywuje  i Rodziców wspaniałych, w których również mamy oparcie i zrozumienie.

I teraz pomimo, że pracy ogrom, O.G.R.O.M. po prostu, to codziennie budzę się z uśmiechem, nawet gdy trzeba wstać tak wcześnie, że to ja budzę słonko, a nie ono mnie. Nikt mi nie każe, sama wstaję, bo wiem, że każdy dzień pracy, przybliża mnie do realizacji celu. I wiem, że warto było, bo mam satysfakcję, już teraz, nawet, gdy to jeszcze nie funkcjonuje.

Właściwie to nie chciałam dużo pisać, bo praca gna, chciałam zatem krótko, ale jak piszę, to mam wrażenie, że do Was mówię, a że ja gaduła jestem, to się rozpisałam :)

Do brzegu: podzielić się z Wami tą myślą po prostu chciałam, bo może komuś, kiedyś te słowa coś podpowiedzą, może bodźca dodadzą.  Proste słowa, prostą czcionką zatem napisane, na zwykłej kartce i zwykłą taśmą izolacyjną do zwykłej, białej ściany przyklejone. I dlatego zdjęcie też zwykłe bez aranżacji, "cyknięte" komórką.





Pomimo, że tydzień pracowity, to jednocześnie pełen wewnętrznego luzu i sentymentalnych wzruszeń. Oby od poniedziałku przeszło, bo kwiecień będzie wyjątkowo pracowitym miesiącem.

Ale nie ważne ile będzie ode mnie pracy i wysiłku wymagał, to będę miała satysfakcję i radość. Warto zatem było któregoś razu siąść i zastanowić się, dokąd ja chcę, dokąd my chcemy zmierzać. Właściwie nawet nie siąść, tylko na spacer po polach pójść, umysły przewietrzyć. Bo naprawdę szkoda życia, na nicnierobienie. Warto działać. Sebastian mi powtarza, w chwilach zwątpienia moich, niepewnościach, że jeżeli nic nie zrobię, to mam pewność, że na 100% się nie uda. Zawsze to jakaś pewność jest ;) A jeśli spróbuję to mam aż 50 % szans, że się powiedzie. Więc ja wolę tę niepewność od smutnej pewności. I działać warto zawsze. Nie warto tylko na t.... na krześle siedzieć i nic nie robić. 

I nawet gdy moment nie pozwala, gdy różne sytuacje życiowe nie pozwalają na gwałtowne zmiany, to warto o tym myśleć, projektować w głowie, kreślić cel, i jak się sytuacja zmieni to do przodu! A zresztą, tak sobie myślę, że jeżeli tak w głowie (chociaż tylko tam) sobie układamy, marzymy i projektujemy, to trudną sytuację łatwiej można zmienić.

No to się nafilozofowałam..... patrzę, że już 9 dochodzi, punkty na kartce do odhaczenia czekają, zatem trzeba mi do pracy. Ale jak sobie zrobię przerwę, to gnam po bratki do pobliskiej szklarni. Wczoraj posprzątałam balkon (w ramach relaksu), słonko świeci, to i wiosnę na balkon trzeba zaprosić.

A na koniec szczypta inspiracji, którymi możemy udekorować sobie ściany, aby motywować się, motywować się i poprawiać sobie nastrój i przy okazji pięknie mieć. Mi najbardziej podobają się takie inspirujące cytaty na zwykłych drewnianych dechach, lub na metalowych tabliczkach.








A całkiem na koniec jeszcze jeden cytat, który również był swego czasu początkiem moich zmian, i też prosty, jakoś takie do mnie nabardziej trafiają :)

“Wczoraj byłem bystry i chciałem zmienić świat. Dziś jestem mądry, więc zmieniam siebie"
                                                                                                                          Rumi


Pamiętacie o Candy? 
Zabawa trwa tutaj




Posyłam Wam mnóstwo energii i słońca :))))
Pięknego dnia i wewnętrznie i zewnętrznie :)

Pozdrawiam,
Magda

33 komentarze:

  1. Kochanie-o takie babki lbie. Jak mąż wróci to go poproszę aby mi porobił porządki z cookie-bo nie moge dodać cię do obserwowanych ;-( Trzymam kciuki za Babcie, a Ty nie rycz, albo rycz ze śzczęścia ;-) buziolam
    ps-sama zrobiłam sobie takie plakaty zobacz post przed candy (chyba) :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam problem z dodawaniem do obserwowanych, to może tez spróbuję takie porządki porobić. Post wpadnę poczytać bardzo chętnie, tylko trochę później, bo teraz robota goni :) buziaki!

      Usuń
  2. AAAA w ogóle dziękuje za komplement ;-) dzis sobie pobuszuje trochę u Ciebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co, sama prawda :) buszuj do woli i się "rozgaszczaj" :)

      Usuń
  3. Zgadzam sie z Tobą w 100%. Cytatu nigdy wcześniej nie widziałam, ale chyba i ja go zagarne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgarniaj :) Ja go kiedyś, gdzieś przez przypadek przeczytałam. Na szczęście :))) buziak!

      Usuń
  4. Przeczytałam wszystko. Myślę podobnie, ale i mnie czasami popchnie ku przemyśleniom na blogu i wiem, że nie tylko po inspiracje wchodzimy. Zawsze zaskakują mnie mądre i naprawdę długaśne komentarze pod takim wpisem. Mam już swoje lata i sporo doświadczeń na koncie i wiem, że trzeba bez względu na wszystko iść do przodu. Nie tkwić uparcie w miejscu. Zmiany wprawiają nas w niepokój, ale z tego właśnie składa się życie. Ja nawet rozwód potraktowałam jak zmianę, a nie koniec świata. I co się okazało? Że to prawdziwa zmiana i to na lepsze! Tak trzymaj! A ja trzymam kciuki za Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lillu dziękuję ogromnie za kciuki :) i za mądre słowa. Już też wiem, że każda zmiana jest tylko początkiem, a "księga zdarzeń zawsze otwarta w połowie". Ja bardzo lubię czytać Twoje posty, w których zawierasz swoje przemyślenia. Zawsze mnie skłaniają do myślenia i często są przyczynkiem do jakichś moich wewnętrznych odkryć. Kierunek marszu jest bardzo ważny: zawsze do przodu. Ewentualnie czasem jeden krok do tyłu, by się przyjrzeć z daleka i złapać dystans, jeśli taki jest potrzebny. Ale zawsze do przodu. I nie bać się zmian. Strach, owszem jest dobry i nawet czasem pożądany, ale wtedy, gdy powoduje, że zachowujemy czujność, aby nie popaść w "kałabanię" i wtedy, gdy go pokonujemy, by dalej iść. Kiedy nas paraliżuje, to już zaczyna szkodzić, warto go zatem przezwyciężać. I znów się rozgadałam. Dziękuję Ci bardzo za odwiedziny i za pozostawienie śladu :) Ściskam mocno! :)

      Usuń
  5. przyjemnie się czytało, takie dechy z cytatami też bardzo lubię, pozdrawiam cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :) Dechy z cytatami uwielbiam, chociaż jeszcze ani jednej nie mam. Ale mieć zamierzam i nawet mam jedną upatrzoną :) Serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Kochana i właśnie takie podejście do życia trzeba mieć, ciesz się każdą chwilą. Wszystkich nas spotykają dobre i złe chwile. Najszczęśliwsi są chyba właśnie Ci, którzy umieją cieszyć się z najdrobniejszych rzeczy - promyk słońca, piękne kwiaty, uśmiech.

    Ściskam mocno, miłego dnia :)
    Monia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, zgadzam się z Tobą w 100% :) małe rzeczy czynią piękno w naszym życiu, tak jak małe, ale nieustające zmartwienia mogą je rujnować. Zawsze w niepowodzeniach, staram się szukać tych promyków i obracać na dobro, jakieś złe momenty. Gdy jestem nad morzem i wieje, że o mało głowy nie urwie, to ja się cieszę, że nie leje, biorę parawan i tak idę na plażę :) leżę płasko i patrzę w niebo :) a jak leje, to się cieszę, że świeże powietrze i że jak przestanie, pójdziemy a spacer - kalosze mam, to co tam kałuże. I w życiu też tak się staram. No, nie zawsze wychodzi tak od razu, ale coraz częściej mi się to udaje. Bardzo mocno Cię ściskam i pozdrawiam :))) Dobrego popołudnia :)

      Usuń
  7. Masz racje Madziu...przecież prawdziwe wnętrze jest w nas samych...my je tylko uzewnętrzniamy...choć nie zawsze całkowicie tak jak chcemy, lub jak sobie na to pozwalamy. Ja też miewam takie dni, kiedy wzruszam się wszystkim do okoła. T. mówi, że kobiety w tym wieku chyba już tak mają, że im kobieta starasza się robi, tym bardziej wrażliwsza i właściwie to chyba coś w tym jest, ale sytuacje wokół też mają na to swój wpływ. Posyłam Ci mnóstwo energii...tej dobrej naturalnie. I tak jesteś dzielna Madziu:) Spełniaj marzenia i realizuj się we wszystkim tym co robisz :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest coś w tym Marysiu, że im więcej lat, tym większa chyba wrażliwość :) Jakoś tak inaczej się patrzy na pewne sprawy, być może dlatego. Czasem żałuję, że nie mam grubszej skóry, ale tylko czasem, bo sobie tak myślę, że ze skórą nosorożca, świat byłby uboższy. I tak, jak piszesz, nie zawsze udaje się uzewnętrznić to, co w duszy gra, tak jakby się chciało. Czasem ten nasz wewnętrzny krytyk nas stopuje i blokuje. Niekiedy warto go posłuchać, ale nie zawsze. Ja wiem, że to już nie ten wiek, że można pleść, co ślina na język przyniesie, ale powiem Ci, że kiedy najlepiej się czuję, swobodnie, bezpiecznie, kiedy jestem w 100% sobą, to zawsze tak plotę :) I często jest z tego kupa śmiechu. Dlatego zresztą z Sebastianem się tak często śmiejemy, kiedy jesteśmy we dwójkę :) Dziękuję Ci Marysiu za dobre słowa i za energię, czuję ją :))))) I ja Tobie również posyłam bezprzewodowo, potężną dawkę radości. Kupiłam dzisiaj kwiatki na balkon, jest słońce, mam cel w życiu, za dwa dni ważny dzień, rodzina w komplecie, futra najedzone, to nie marudzą ;) - mam tyle radości w sobie, że aż kipię, dlatego też chętnie się nią z Tobą podzielę :))) Buziaki gorące! :)))))

      Usuń
  8. Witaj Magdo :) Och nawet nie wiesz jak bardzo osobiście odebrałam tego posta ....wszystko co napisałaś dokładnie teraz jest mojemu sercu bliskie.... no tak, ale Ty o tym wiesz ;) .... Dziękuję za Twój wzniecający ogień w moim wnętrzu potok słów..... Właśnie walczę by zmienić siebie(nie świat), by przestać być taką "miętką"....A cytaty oba sobie odnotuję .... I uwielbiam sentencje na tabliczkach.... i mam ich w domku sporo, nawet w toalecie ;) I kochana rozpisuj się jak tylko tego potrzebujesz , bo wbrew pozorom ludzie nie tylko po zdjęcia tu zaglądają....bo to nie jest suchy informacyjny blog, a strona tworzona z Twojej pasji i trudno czasem ominąć swoje przemyślenia.... ja lubię jak piszesz , bo piszesz mądrze a to jest cenniejsze niż każde zdjęcie.... Dziękuję Magduniu :) Buziak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu kochana, wiem :) I również rozmowa z Tobą, skłoniła mnie do przemyśleń, których wynikiem jest ten post. A Candy z cytatem stało się katalizatorem. Olu, walcz o siebie, bo warto. Bo wszystko przed Tobą. I nie jest to banał - naprawdę wszystko, co dobre jest przed Tobą. Wybierz tylko azymut na to dobro i idź. Cokolwiek zdecydujesz, będzie dobre, pod warunkiem, że będzie Twoje. Tak jak Ci serducho dyktuje, tak czyń :) Bez radości życia, ono jest tylko wegetacją. A szkoda go na to. POza tym dobro powraca, ja święcie w to wierzę. A do kogo miałoby wrócić, jak nie właśnie do Ciebie?
      Tabliczek Ci zazdroszczę okrutnie, jak tego taboretu ;). Ja nie mam ani jeszcze jednej, a tyle mi się podoba. Mam już za to upatrzoną i się zastanawiam :) Dziękuję Ci za dobre słowa, za to, że zaglądasz nie tylko po zdjęcia :) chyba nie umiałabym tworzyć takiego czysto informacyjnego bloga. Za dużo emocji, za dużo się dzieje, gdy oglądam różne inspiracje, czy gdy odwiedzam inne blogi. Ale ogromnie się cieszę, że mogę tu tak... właśnie tak.... Bo już się zastanawiałam, czy drugiego bloga nie stworzyć, takiego tylko na to moje filozofowanie, ale fajnie, że mogę tutaj to połączyć. A jak będzie za dużo tych przemyśleń, to wtedy pomyślę, o drugim miejscu :) Bardzo mocno, bardzo (!) Cię pozdrawiam i ślę energię i siłę :) Buziaki!!!!

      Usuń
  9. Kochana moja dziel się z Nami czym chcesz ( kiedyś miałam ten sam dylepmat-pisać czy nie o prywatnych planach , codzienności i przemyśeniach , czasem smutach i rozczarowaniach...pisze i nie żałuje:)))))dostaje tyle ciepłych słow i wsparcia czuje się dzięki temu jeszcze silniejsza to wspaniałe ze są tacy wspaniali ludzie :)))))))))))A i chyba te Madzie... bo i ja.... to takie gaduły i wrażliwe osoby na wszelkie piękno i ludzi wokoł Nas i łza i u mnie w oku nie raz staje...oj My i zapewne nie tylko My... tak chyba mamy:))) Cytat piękny i uskrzydlający:))))))) A wnętrze najważniejsze i to najcenniejsze to właśnie tak jak piszesz Kochana to My.... nasze wnętrze, o które trzeba dbac jak o żadne inne i pisać o Nim o tym najważniejszym...bo ludzie pędzą, nie czują... nie widzą...czasem warto się zatrzymać i zajrzeć w siebie:)))

    całuje:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, Ty masz tyle uśmiechu w sobie i radości, że bardzo fajnie, że się nimi dzielisz z nami na swoim blogu. A jak o radości, to i o smutach można napisać. Cieszę się, że Ci się cytat podoba, on w zasadzie taki prosty, nie ma w nim zawijasów myślowych. Ale proste prawdy są najczęściej zapominane i czasem niepotrzebnie zagłębiamy się w meandry życiowej filozofii, (czasem tez tak lubię), Ale trzeba uważać, by nie stało się z nami tak, jak w tej fraszce o filozofie, co nie wiedział, że ma na ..... przedział (nie mogę całości zacytować, bo toż publiczny przecież blog, a i godzina nie późna ;) ) - czasem warto upraszczać, bo w prostocie często siła. Ściskam mocno i pozdrawiam :)))))))))

      Usuń
  10. Pięknie piszesz Madziu i bardzo lubię to czytać, wszystko takie życiowe i od serca... i o to chyba chodzi...Dobrze, że masz obok siebie męża, który Cię wspiera i motywuje, taka dobra dusza jest bardzo potrzebna w życiu, a łza w oku to nie wstyd, świadczy o Twojej empatii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Ewo, takie słowa o moim pisaniu wiele dla mnie znaczą :) Męża mam wspaniałego i na całe moje szczęście jest mój :) Zawsze wie, jak mnie zmotywować, zawsze wie, co mi w duszy gra i umie odpowiednio zareagować. Czasem mam podejrzenia, że czyta w moich myślach :))))))))) Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i buziaki ślę :))

      Usuń
  11. Przeczytałam od pierwszego słowa do ostatniego. Masz rację, czasem trudno człowiekowi podjąć jakieś radykalne kroki w życiu, bo zawsze strach, obawa, czy się uda, jakie konsekwencje, że może niepotrzebnie... Ale czasem te właśnie radykalne decyzje i dążenie do celu pozwala nam się realizować i sprawić, że będziemy szczęśliwi, ale TAK NAPRAWDĘ SZCZĘŚLIWI... Najważniejsze, to skupić się na tym, czego tak naprawdę chcemy i do czego dążymy, a potem po prostu działać. Może to banalne, ale tak właśnie jest, mamy jedno życie i wyciskajmy je jak cytrynę. :)

    Ściskam mocno, życzę dużo wytrwałości, siły i pozytywnej energii na każdy jeden dzień i .. dużo słonka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta cytryna to bardzo dobre porównanie :) też uważam, że czasem radykalne decyzje, radykalne zmiany są potrzebne, by wybrać dobrą drogę. Dobrą, czyli taką, jak nam serce dyktuje. I tak jak piszesz: życie jest jedno i więcej czasu już nie będziemy mieli. Aczkolwiek nigdy nie jest za późno, póki "dychamy" warto działać :) Dziękuję Ci bardzo i za trafne słowa i za odwiedziny i za słonko :) Buziaki!

      Usuń
    2. Z całego serca serdeczne dzięki za takie miłe słowa u mnie! Doceniam to bardzo, że komuś się podoba i że ktoś również potrafi docenić mój wkład.. ;-) Takie słowa dodają "kopa" do działania - nawiązując do Twojego posta! Buźka!

      Usuń
    3. :) Bo naprawdę włożyłaś kupę pracy w to, aby nam pokazać Wasze zmiany. I to jakie super zmiany :) To po co mam tylko o tym sobie pomyśleć, skoro mogę Ci to przekazać :)) Więc nie trzeba dziękować, bo to ja Ci bardzo dziękuję, że do mnie wpadasz i zostawiasz ślad po sobie :) Ściskam mocno i dobrej nocy :)))

      Usuń
  12. Ty to umiesz zatrzymać czytelnika, przeczytałam od deski do deski i co tu mówić dałaś mi do myślenia! Dzięki za pobudzenie myślenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję, że wpadłaś w odwiedziny :))) Dobrego Piątku :)))))

      Usuń
  13. jestem całym sercem za podążaniem w kierunku radości! Ja od kilku juz lat wpowadzam to w życie, i zyje mi się cudnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czuć we wszystkim, co u Ciebie czytam i co oglądam na zdjęciach :) Buziaki!

      Usuń
  14. Zgadzam się z Tobą w 100 % - również uważam, że żeby mieć trzeba zaryzykować w końcu raz się żyje !:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja z tym również w 100% się zgadzam :) Pozdrowienia!

      Usuń
  15. Trzymam kciuki za Ciebie i za wszystkich którzy są odważni i stawiają wszystko na jedną kartę!:)
    Może dlatego, że obecnie trochę rozedrgana jestem wewnętrznie, cieszy mnie każdy - nawet drobny sukces kogoś, kto idzie w stronę marzenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja za Ciebie trzymam ogromne kciuki! Obiema ręcami ;) Takie rozedrganie wewnętrzne często dobre efekty przynosi, jakieś wnioski, jakieś zmiany, ważne decyzje. I życzę Ci, by ono poniosło Cię w dobrym kierunku, z jakiejkolwiek to przyczyny dzieje się to rozedrganie, by drgać przestało w dobrym momencie i z dobrym skutkiem :)))) I żebyś też w stronę marzeń szła! Ściskam Cię ciepło i serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Raz jeszcze stawiam kropkę. I basta :-))

      Usuń

Za każdy pozostawiony ślad pięknie dziękujemy :) Blog żyje dzięki Waszym komentarzom :)