piątek, 28 marca 2014

A true love story never ends. Krótki wycinek z dnia wyjątkowego. Magdalena i Sebastian, Sebastian i Magdalena.


Obiecuję obiema rękami i dwoma przyciskami myszki, że kolejne posty będą o wnętrzach, ale dzisiaj znów nie umiem sobie odmówić tego, by nie opowiedzieć Wam o czymś ważnym. Rzecz o miłości będzie i o dniu szczególnym. I trochę zdjęć też będzie :)


Cały tydzień zastanawiam się nad tym, że owszem prawdziwa miłość nigdy się nie kończy, ale skąd wiadomo, kiedy się zaczyna? Czy wystarczy mgnienie oka, czy potrzebne jest dłuższe spojrzenie? Czy tylko jeden wers i już wiemy, czy cały wiersz...? Czy wystarczy rzut oka na okładkę powieści, czy trzeba dobrnąć do spisu treści? Sebastian twierdzi, że Jemu wystarczyło jedno spojrzenie i wiedział To natychmiast, jak tylko mnie zobaczył... pierwszego dnia w trzeciej klasie. Szkoły podstawowej :)
 
Tak naprawdę, mogę śmiało zaryzykować stwierdzenie, że znamy się od czasów naszych pierwszych czterokołowców. Nasi Rodzice mieszkali obok siebie (Sebastian z jednej strony szkoły, ja z drugiej), większy plac zabaw w tamtych czasach był jeden, skwerek spacerowy, na którym stawiałam zresztą pierwsze kroki, też jeden, to nie ma szans, byśmy nie puścili do siebie oka, siedząc wygodnie w wózeczkach.

I czy to naprawdę może tak być? Czy to możliwe, że gdzieś tam w górze zostaliśmy sobie zapisani i musieliśmy być razem, czy po prostu tak pięknie zamachałam kilkunastomiesięcznymi rzęsami, że Sebastian przepadł już wtedy? Czy może być od razu wszystko wiadomo, czy też prawdziwa miłość jest, jak ten płaszcz Wisławy Szymborskiej w biegu dopinany? Pytania, pytania, na które od wieków próbują i filozofowie i zwykli ludzie znaleźć odpowiedzi. Nie ma to chyba jednak większego znaczenia, bo ważne co dalej, co się zrobi z tą miłością.

My już wyjścia nie mamy. Zostaliśmy bowiem nie tylko zaobrączkowani, ale także zakłódkowani i przypięci do Mostu Miłości w naszym Wrocławiu. Na drugą rocznicę ślubu podarowałam Sebastianowi kłódkę, abyśmy ją razem zapięli do słynnego mostu, a kluczyk wyrzucili do Odry. Podobno gwarancja gwarantowana :)


Kłódka zakochanych na Moście zakochanych we Wrocławiu



29 marca 2010 roku umówiliśmy się na randkę na Moście Miłości. Jakież było moje zdziwienie, gdy Sebastian wyciągnął w prezencie klucze do naszego pierwszego, wspólnego mieszkania w pięknym, żółtym etui, a ja, w tym samym czasie, też wyciągnęłam kluczyk, ale mniejszy i jeden, a potem kłódkę. Zapięliśmy, kluczyk wyrzuciliśmy. I już nie ma wyjścia. Musimy być szczęśliwi i już :)

MOst miłości we Wrocławiu
Most Miłości we Wrocławiu



W tym roku też mam dla niego fajny i symboliczny prezent :) Ale na razie cicho sza :) A tymczasem cofnijmy się do..... popołudniowych chwil 29 marca 2008 roku.


Godzina 16.50 - mijamy na schodach szczęśliwą już parę, na którą sypie się teraz deszcz ryżu i miedzianych monet. Mój Świadek czy Świadkowa (nigdy nie wiem, jaka jest prawidłowa forma) podchwytuje moje spojrzenie i zaraz pyta: chcesz ryż? Mów szybko, jeszcze uda się zorganizować. O rany (!?): czy we mnie się czyta jak w otwartej księdze? Oczywiście trafia - chcę! chcę! Wcześniej nie chciałam bo zamieszanie, bo po co, bo znając moje szczęście, to mi do oka wpadnie... Ale jak widzę tę radość mijanej Pary Młodej, gdy są zasypywani białym i miedzianym deszczem, taka mnie zazdrość chwyta, że żałuję wcześniejszej decyzji. Ale Świadkową mam na medal. Gdzieś dzwoni, załatwia - znam ją i ja, i wiem, że się uda, jestem spokojna.


Godzina 17.20. Za 10 minut zaczynamy. Strasznie dłuży się ten czas, jesteśmy tu raptem 40 minut, a mam wrażenie, że już od rana. Patrzę na Sebastiana i on chyba czuje to samo. Uśmiechamy się do siebie, uśmiechamy się do czekających Gości, do Rodziny, do Przyjaciół, którzy w Tym Dniu są z nami.  Obserwuję Świadka Sebastiana: niespożyta energia i pomysłowość i tym razem powodują, że jest wesoło i że wszyscy się uśmiechają i rozluźniają, pomimo pewnego napięcia, które zwykle wiąże się z oczekiwaniem na Coś Ważnego i Doniosłego. 


Dłonie pary młodej na slubie, bukiet ślubny z tulipanów

Pogoda piękna, słońce rozświetla cały hol, promyki odbijają się od kolorowych bukietów, kolorowych uśmiechów i błyszczących oczu. Jesteśmy tu razem w otoczeniu najbliższych i za kilka minut powiemy te ważne słowa......
 
No i masz.... nagle przypominam sobie, że to My będziemy mówić, a Wszyscy będą się patrzeć tylko na nas.... nogi zaczynają drżeć. A w głowie gonitwa myśli co będzie, gdy się zacznę jąkać? Nie ważne, że nigdy się nie jąkałam, wiadomo, co i kiedy może nagle dopaść człowieka? A jeśli zabraknie mi głosu? A co będzie gdy zacznę płakać, albo nie daj .... śmiać się. Widziałam przecież takie filmiki na youtube, na których śmiech nie pozwala wypowiedzieć słów przysięgi. O rany... to już chyba wolę płakać. W razie czego oczywiście, bo żadna z wymienionych opcji mi nie odpowiada.



Trzecia klasa szkoły podstawowej, akcja toczy się przed budynkiem szkoły:

Do stojącej przed szkołą Babci, podbiega mały chłopiec i krzyczy: "Proszę Pani! Proszę Pani! Ja się kiedyś z Magdą ożenię" .... "Chłopczyku, a jak Ty masz na imię?"  .... "Sebastian". Jak powiedział, tak zrobił.


Godzina. 17.30 wchodzimy, za nami najbliżsi. Sala zalana słońcem, dookoła nas uśmiechy i kolory. Jest pięknie. Całe szczęście, że ktoś kiedyś wymyślił aparat, kamerę i inne cuda techniki. Dzięki temu mogłam sobie przypomnieć, co tam w ogóle się działo. Pamiętam bowiem tylko słowa swoje, słowa Sebastiana, to, że bardzo mocno trzymaliśmy się za ręce i podpisywanie dokumentu. Oczywiście, z emocji zapomniałam, jakim nazwiskiem mam się podpisać i musiałam podpytywać. Cała ja.


Para mloda na ślubie splecione dłonie


Wkładanie obrączek przez Parę Młodą na ślubie


Wychodzimy... przyjmujemy gratulacje i życzenia. Kocham swojego Męża. Kocham swoją Rodzinę. Kocham cały świat. Schodzimy na dół, a tam biały i miedziany deszcz prosto na nas. Zdążyłam już o tym zapomnieć, więc mam piękną niespodziankę. Jest kupa śmiechu i radości. Ścigamy się, kto zbierze więcej monet. Ja niestety przez paznokcie, które ten jeden, jedyny raz zrobiłam sobie inne (czytaj: tipsy - nigdy więcej), nie nadążam. Pomaga mi Chrześniak Męża (już Męża!) dzięki czemu, nie jest źle, ale Sebastian zdecydowanie wygrywa. Rodzice Sebastiana się cieszą, bo to niby taka wróżba: kto uzbiera więcej monet, ten trzyma kasę w domu :) Oj nie znają chyba jeszcze swojej synowej, nie znają, bo najwyraźniej nie wiedzą, że przy niej trzymać tej kasy, za bardzo się nie da. Niestety idealnie pasowałoby tu Heraklitowe Panta Rhei... zwłaszcza w księgarniach.


Zbieranie monet przez Parę młodą



Monety na dłoni




Jedziemy... Jedziemy do naszej Karczmy Rzym. Musimy zrobić kółko wokół Rynku, aby wszyscy Goście zdążyli dotrzeć i aby Rodzice zdążyli się przygotować do tradycyjnego powitania chlebem i solą. Robimy zatem kółko i powoli zmierzamy na peryferie Wrocławia. Zawsze lubiliśmy tę restaurację, za klimat, za miejsce, za kuchnię. Wybór więc był oczywisty. Po drodze odbieramy telefon od fotografa, że zapomniał dodatkowych kart pamięci, więc musi podjechać do domu. Można by się zdenerwować, bo takie chwile zdarzają się tylko raz, ale co tam. Szkoda nerwów. Jedziemy. 

Przywitanie jest wzruszające i jednocześnie zabawne. Wzruszające dlatego, że wzruszenie Rodziców powoduje, że łza się kręci i w naszych oczach. Spada na nas deszcz płatków róż. Jestem w niebie.....

Sypanie płatków róż na weselu

A dlaczego zabawne? Ano dlatego, że niestety ja, ważąca 10 kilo więcej niż teraz, jestem nie lada wyzwaniem, przy tradycyjnym przenoszeniu przez próg. Dopiero na zdjęciach zobaczyłam te przestraszone twarze Gości, pełne napięcia i oczekiwania: uda się czy się nie uda. A na filmie usłyszałam nawet głos ulgi "udało mu się". :))))  A klaskali wszyscy :)

Przenoszenie przez próg




Jesteśmy w środku, pierwszy toast i 100 lat, 100 lat! Goście śpiewają, śpiewam i ja :) Obowiązkowy pocałunek. Jest wzruszająco i pięknie. Wszystko idealnie, wszystko doskonale. Z tego dnia nie zmieniłabym nic ani o milimetr, ani o jeden piksel, ani o gram przyprawy, ani o półnutę piosenek, przy których tańczyliśmy.
  
Kadry z wesela




A w naszym życiu dodałabym nam tylko więcej czasu na celebrację wspólnych chwil. Bo pomimo, że znamy się tyle lat, wspólne życie zaczęliśmy dość późno. Po podstawówce nasze drogi się nieco rozeszły, by ostatecznie znów się skrzyżować, (dosłownie) na pewnym skrzyżowaniu w 2004 roku. Właściwie to na rondzie. Dlatego bym więcej czasu dla nas chciała, więcej lat. Tak jakoś mi się bowiem wydaje, że ten czas tak pędzi, umyka.... Ale być może dlatego cenię każdy dzień, każdą chwilę. I czas spędzony razem z Mężem jest dla mnie zawsze czasem najwspanialszym. Szkoda chwili, szkoda każdej minuty na bycie nie-razem. Dlatego zresztą dążymy do tego, by również i pracować razem, by realizować nasze pasje, łącząc je z życiem zawodowym. Pracujemy nad tym :)



Cyfra 6


Pozwolę sobie zakończyć wierszem, który jest jednym z moich ulubionych i w którym zaczytywałam się w czasach liceum, leżąc z przyjaciółką na trawie w Parku Południowym. Czytałyśmy na głos, rozmawiałyśmy o naszych pragnieniach, tęsknotach... pamiętam, ile razy czytałyśmy właśnie ten wiersz. I nie przypuszczałam nawet, jak bardzo okaże się on dla mnie prawdziwy. Chociaż, jak twierdzi mój Sebastian, powinnam była nie tylko przypuszczać, ale nawet i wiedzieć. Bo on wiedział. Zawsze.



Oboje są przekonani,
że połączyło ich uczucie nagłe.
Piękna jest taka pewność,
ale niepewność piękniejsza.

Sądzą, że skoro nie znali się wcześniej,
nic między nimi nigdy się nie działo.
A co na to ulice, schody, korytarze,
na których mogli sie od dawna mijać?

Chciałabym ich zapytać,
czy nie pamiętają-
może w drzwiach obrotowych
kiedyś twarzą w twarz?
jakieś "przepraszam" w ścisku?
głos "pomyłka" w słuchawce?
- ale znam ich odpowiedź.
Nie, nie pamiętają.

Bardzo by ich zdziwiło,
że od dłuższego już czasu
bawił się nimi przypadek.

Jeszcze nie całkiem gotów
zamienić się dla nich w los,
zbliżał ich i oddalał,
zabiegał im drogę
i tłumiąc chichot
odskakiwał w bok.

Były znaki, sygnały
cóż z tego, że nieczytelne.
Może trzy lata temu
albo w zeszły wtorek
pewien listek przefrunął
z ramienia na ramię?
Było coś zgubionego i podniesionego.
Kto wie, czy już nie piłka
w zaroślach dzieciństwa?

Były klamki i dzwonki,
na których zawczasu
dotyk kładł się na dotyk.
Walizki obok siebie w przechowalni.
Był może pewnej nocy jednakowy sen,
natychmiast po zbudzeniu zamazany.

Każdy przecież początek
to tylko ciąg dalszy,
a księga zdarzeń
zawsze otwarta w połowie.

Wisława Szymborska "Miłość od pierwszego wejrzenia" 



A nam życzę Czasu, abyśmy mogli się cieszyć sobą jak najdłużej :)

Dłonie starych ludzi, miłość starych ludzi



I na szczęście wklejam nam 13, którą na przekór i wbrew, uważam za liczbę szczęśliwą :)




Pamiętacie o Candy? Nagrodą są cudne domki od SeeHome :) A Dołączyć można tutaj

Candy na blogu, drewniane domki z napisem home, domki od seehome


Ten weekend zapowiada się dla mnie bardzo szczęśliwie. Obchody przewidziane są na dwa dni :)
A Wam z całego serducha, życzę równie pięknych tych dwóch dni i posyłam ogromną dawkę tej mojej radości :)

Pozdrawiam serdecznie :)
Magda




źródła zdjęć: prywatne archiwum,  
pinterest. (kolaż cyfry 6, zdjęcie cyfry 13 oraz przedostatnie zdjęcie) i 
pruszkowmowi, youtube, trojmiasto.pl, antidotum.org (kolaż zdjęć Wrocławia)

49 komentarzy:

  1. piękna historia miłości ...pozdrawiam,

    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilonko, dziękuję Ci ślicznie i również serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  2. gratulacje gratulacje gratulacje - bardzo miło czytać takie posty :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) miło mi czytać, że miło się czyta :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Magda ;-) ja się poryczałam ;-), bo ja generalnie bardzoo uczuciowa dziewczyna jestem, a odkąd urodziłam mojego Synka to wzrusza mnie miłość, dzieci i nieszczęścia wszelkie ;-). Cieszę się, że tą opowieścią zechciałaś się podzielić, bo dostarczyłaś mi dobrych wzruszeń. Buziaki i dobrego weekendu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, aż dostałam gęsiej skórki, jak przeczytałam, że to Cię tak wzruszyło... Wzruszanie się miłością, dziećmi, pięknem ale i nieszczęściami, wzbogaca świat.... wzruszenia zwykle prowadzą do jakichś przemyśleń, wniosków, czasem pomysłów :) Jest mi ogromnie miło czytać, że moja historia dobre wzruszenia u Ciebie wywołała :) Bardzo mocno ściskam! Buziaki i również wspaniałego weekendu :)

      Usuń
  4. Pięknego świętowania i kolejnych lat razem!

    OdpowiedzUsuń
  5. wspaniała historia miłości i pięknie ją opisałaś :)
    ja również uważam,że wspólne chwile są najcenniejsze a,że niestety zawsze ich za mało to tym bardziej należy się nimi cieszyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest właśnie tak, jak napisałaś: trzeba się cieszyć wspólnymi chwilami, każdą taką chwilą. I trzeba do nich dążyć, aby było ich jak najwięcej. Strasznie mi miło i bardzo się cieszę, że to, co miałam do opowiedzenia, jakoś mi się dało ubrać w słowa, że wyszło do czytania :) Pozdrawiam ślicznie :)

      Usuń
  6. Ojej Madziu, aż mi się łezka zakręciła w oku od wzruszenia :)
    Jak wspaniale, że w taki sposob piszesz o miłości, jak wspaniale, że macie siebie, ze dzielicie się tym szczęściem, że pomimo lat razem piszesz o wszystkim tak, jakby to uczucie dopiero co wybuchło :)))

    My też mamy kłódkę:) Co prawda nie we Wrocławiu a nawet nie w Polsce, ale mamy :) Poznaliśmy się w Dublinie i tam przed moją przeprowadzką do T. zostawiliśmy naszą klódkę. Kluczyków nie wyrzucaliśmy, trzymamy je - ja przy reszczie kluczy, bo zawsze mam je ze sobą, a T. na łańcuszku w kieszeni od swego munduru, bo jak twierdzi, jest blizej serca ;) Umowę mamy, że jeśli któregoś dnia jedno z nas odejdzie z tego świata, drugie poleci do Dublina i odczepi kłódkę, aby była przy nim/jej. Wiem, ze może takie rozpatrywanie śmierci jest drastyczne w ttakiej romantycznej chwili, ale tak sobie obiecalismy :)

    Kochani, ja Wam życzę moc miłości, serdeczności i partnerstwa na kolejne długie lata:) Ja tylko to czytam i wiem , że jesteście sobie pisani:) Amen :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest tak Marysiu, że pomimo tylu lat razem, to jest coraz głębsze, pełniejsze z każdym dniem, jeśli w ogóle jest to możliwe. I tak też się czuję, jakby dopiero wybuchło + poczucie bezpieczeństwa, pewności, że to jest, że trwa, że to nie złudzenie :)

      Piękna Wasza historia - teraz mi się łza w oku zakręciła i to nie jedna. My kluczyk wyrzuciliśmy, zgodnie ze wskazówkami legendy :) ale chyba fajnie, gdy tak codziennie na niego patrzysz i się do wspomnień uśmiechasz. Wyjątkowa ta umowa Wasza i niesamowicie wzruszająca. My jesteśmy umówieni, że w kolejnym życiu, musimy przyjść na nasze wybrane miejsce w Karkonoszach i odkopać to, co tam zakopiemy, a tam będzie przypomnienie, że my dla są dla siebie i trzeba się szukać, co by się szybciej znaleźć :)

      Dziękujemy bardzo za życzenia Marysiu :) I ja myślę, że gdzieś, ktoś już wcześniej nas sobie przypisał :) Buziaki buziaki!!! :)

      Usuń
    2. Wygląda na to, że nasze związki są dowodem tej prawdziwej miłości ;))) A przynajmniej Wasz, bo trwa dłuzej niż nasza relacja :) Ja jestem pewna, że każdy ma taką szanse w zyciu spotkać tą bratnią duszę, ale nie każdy chce z tej szansy poznania skorzystać....ale jeśli szukają i czekają cierpliwie, to predzej czy później i tak się znajda. T. mi zawsze mówi, że lata kiedy mnie nie znał uważa za zmarnowane...że choćby to 5 lat wczesniej może, że cała reszta zycia, to i tak za mało ;) Jemu się czasem włącza taka romantyczna faza ;) Ale ja to rujnuje i mówię mu, ze 5 lat temu my byliśmy inni i mielismy inne priorytety, że 5 lat temu to ja byłam w związku i nawet bym go nie zauważyła, że myślenie miałam inne, inaczej patrzałam na życie. Tłumaczę mu, że znależlismy siebie w odpowiednim momencie, kiedy już oboje wiedzielismy czego chcemy od zycia i jaką ścieżką podążac. Wy pewnie już rozumieliscie to szybciej ;)))

      Usuń
    3. Marysiu, gdy czytam to, co piszesz, to tak jakbym czytała siebie - ja też pomimo, że żałuję, że nam się te drogi rozeszły i trochę czasu musiało upłynąć, zanim się znów zeszły, to mam takie przekonanie, że po prostu tak musiało być, bo wcześniej byliśmy inni, inne myślenie, te priorytety właśnie, inne spojrzenie być może na wiele spraw. I dzięki temu, że później, to już na zawsze. A takie romantyczne fazy, o których piszesz, to fantastyczna sprawa :) niechaj się włączają jak najczęściej :) Pozdrawiam Cię baardzo! Buziaki!

      Usuń
  7. Bardzo przepiękna historia miłości, gratuluję Madziu wspaniałego uczucia, które na pewno inspiruje Cię na co dzień :) p.s. powinnaś pisać książki, Twój styl po prostu wpada w oko i wyobraźnię. Życzę Wam wszystkiego najlepszego i czekam na post z następnej rocznicy śluby:) miłego weekendu :) Ancia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, z całego serca dziękujemy :) to prawda, że inspiruje, pcha do przodu, motywuje do działania :) dziękuję za komplement o pisaniu... książka.... marzenie :) Aniu pięknego weekendu również dla Ciebie :) buziaki!

      Usuń
  8. Kochana łzy w oczach mam i jednocześnie uśmiech na twarzy -pięknie to wszystko Nam opowiedziałaś.. piękne jest Wasze uczucie i Wy piękni dzieki tej miłości jesteście:)) Czasu Wam życze i zdrowia by go móc korzystać z tego co przynie się Wam życie:)))
    ja od życia drugą sznse na miłośc dostałm mój ukochanyM. też może kiedys opowiem jak to znami bylo...

    buziaki i cudnego weekendu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten czas i zdrowie - bardzo Ci dziękujemy, bo tego pragnę najbardziej. Jest mi miło, cieszę się, wzruszam, że ta moja, nasza historia Cię wzruszyła. A Ty Madziu, opowiedz koniecznie o Was, bo w każdym Twoim poście czuć, że jesteś szczęśliwa, że Wy jesteście szczęśliwi, że się sobą cieszycie :) Podziel się z nami radością :)))) Ślę uściski i buziaki :) Cudnego weekendu również dla Was.

      Usuń
  9. Magda przeczytałam Waszą historię z zapartym tchem jakby był to rozdział jakieś książki o miłości :)
    Chyba nie umiem Ci zazdrościć tylko dla tego, że mam u swego boku mężczyznę, którego kocham tak bardzo, że nie mieści mi się w głowie, że można bardziej :)
    Choć nasza historia nie jest tak piękna i romantyczna... tzn, dla nas jest... ale nie aż tak poetycka jak Wasza :)
    My poznaliśmy się w liceum, codziennie przechodziliśmy obok siebie i uśmiechaliśmy się nieśmiało. Każde z nas nie miało śmiałości podejść, porozmawiać bo uznawani byliśmy za tych "niedostępnych" co to mają każdego/każdą :) A prawda była taka, że oboje szukaliśmy wielkiej miłości nie wiedząc, że jest na wyciągnięcie ręki :)
    To, że od 8 lat jesteśmy razem to całkowity przypadek, zrządzenie losu jak to mówią :) ale to może historia do opowiedzenia innym razem bo i tak się rozpisałam :)
    Pozdrawiam Was bardzo gorąco i życzę szczęścia! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, Wasza historia jest równie piękna! Każda historia o miłości szczęśliwej i spełnionej jest piękna i wzruszająca. Widzisz, jakby ten wiersz też do Was pasował, też się mijaliście i na całe szczęście ten nieśmiały uśmiech, doprowadził Was do siebie. Tak to czasem jest, że się szuka daleko, daleko, podczas, gdy tuż przy Tobie to szczęście czeka :) I również koniecznie opowiedz Waszą historię, ja Wiem, że kochasz bardzo swojego Mężczyznę, bo przemycasz to uczucie w swoich postach - to piękne jest. Dzielmy się swoją radością, nie tylko wnętrzarską :) To dodaje skrzydeł, wzbogaca, człowiek się cieszy, gdy czyta o szczęściu i sam szczęśliwszy dzięki temu jest. Ja tak mam właśnie. Cieszy mnie szczęście innych, cieszy mnie radość innych - świat jest wtedy piękniejszy, bo ludzie szczęśliwi, dają dobro i emanują dobrą energią. Bardzo dziękuję Ci za ciepłe słowa, dziękuję, że nas odwiedziłaś :) I za życzenia szczęścia w imieniu obojga dziękuję oczywiście! :) Buziaki ogromne i dobrego weekendu :)

      Usuń
  10. No i znów będę obsypywać Cię słowami wzruszenia i podziękowań za chwilę , którą mogłam spędzić czytając Twój artykuł.... Madziu to takie piękne ,że spotkałaś na swojej drodze mężczyznę , który tak bardzo wie jak z Tobą żyć , który rozumie, słucha i popiera.... Tak cudnie się to wszystko czyta, że pewnie jeszcze nie raz wrócę do tego tekstu.... i przyznam,że z łezką oplatającą moje oko.... Takie to wielkie szczęście ,że spędzasz każdy dzień z człowiekiem , który jest Ci przyjacielem..... Opowiadasz o swojej miłości tak ,że serce rośnie .... A wiersz ? Tak, bardzo dobrze go pamiętam .....No i już nic dodać nie potrafię, bo w obliczu tego co napisałaś, każde słowo będzie banałem .......... Cudownie Magduś ....cudownie ... Pięknego weekendu Wam życzę ....... Ola :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu za Twoje słowa, za to, że zechciałaś spędzić tę chwilę z naszą historią. TA jak sobie pomyślę, że mogliśmy się nie odnaleźć, to mi skóra cierpnie i w ogóle nie chcę o tym myśleć. To prawda, że Sebastian rozumie, słucha, popiera i wspiera i czyta w myślach niemalże. I taki fajny prezent rocznicowy mi przygotował. Właśnie drzwi nasze wejściowe maluje farbą tablicową :) Bo wie, że bardzo mi na tym zależało i marzyłam o takich drzwiach, więc mimo, że zmęczony po pracy, to zabrał się za to i zabezpiecza, przeciera, odtłuszcza, gruntuje.... za kilka godzin dopiero pomaluje. Kocham go strasznie i nigdy nie miałam takiego przyjaciela, jakiego mam w nim. Mogę być w 100% sobą przy niem, mogę mu opowiedzieć o wszystkim po prostu. Wiersz piękny, prawda? Olu, bardzo mocno, bardzo Cię pozdrawiam i ślę buziaki! I energię jak zawsze! Buziole!

      Usuń
  11. Słowny chłopak ten Twój mąż :), powiedział, że będziesz jego i wytrwał w tym postanowieniu...właściwie co tu dużo pisać historia piękna i czyta się ją jednym tchem...najważniejsze, że trwa nadal i nic nie zmieniło się od dnia w którym złożyliście sobie przysięgę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowny :)))) i nic się nie zmieniło od tego dnia, trwa, trwa i nie mam ani pół wątpliwości, że trwać będzie. Oby tylko czasu starczyło :)))) chociaż chyba zawsze będzie go za mało. Ewuś, tak mi miło czytać, że historia piękna i że czyta się jednym tchem :) I dziękuję Ci za to, co napisałaś na facebooku. Pozdrowienia ślę ciepłe :)

      Usuń
  12. Piękna historia! :-) aż łezka zakręciła się w oku;-) i życzę Wam, Madziu, jak najwięcej czasu razem :-)
    Udanego weekendu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję :))) I za życzenia tego czasu :)))) to najważniejsze :) Również dla Ciebie i dla Was dobrego weekendu!

      Usuń
  13. Madzia ,żyjcie długo i szczęśliwie do późnej starości !!!!!!!!!!!! przyjdę tu za sześciesiąt lat poczytać o Waszej miłości...bo pieknie potrafisz pisać :) Szymborską uwielbiam i bardzo mi jej filozofowanie przypommina moje własne zastanawianie się nad światem :)))) WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO i udanej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy!!!! Za sześćdziesiąt lat, to ja chyba nie będę dowidzieć literek na klawiaturze :)) ale może wykombinują inny sposób pisania. Za komplement pisarski ślicznie dziękuję, bardzo dużo on dla mnie znaczy, bo ja lubię pisać.... Mi też Szymborska bardzo bliska jest, i wracam do jej wierszy wciąż i wciąż. Radosnego i dobrego weekendu również dla Was, my jutro śmigamy do Karpacza, trochę się pomęczyć na szlakach :)))) buziaki!

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękujemy! I radości również dla Ciebie i weekendu również pięknego :))) Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Magda dziękuję Ci, że podzieliłaś się z nami Waszą cudowną historią :)))
    cały czas się uśmiecham i wzruszam czytając Twoje słowa,
    ja też mam to szczęście, że spotkałam swoją drugą połówkę i wszystkim życzę takiego szczęścia :)
    a jutro... niech to będzie wspaniały, słoneczny i cudowny dzień ;)
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karola, to szczęśliwe z nas babki, co? :) bo to wielkie szczęście kochać i być kochanym... smutno by było inaczej, biedniej.... Radość mnie ogarnia, że i wzruszenie i uśmiech, swoim pisaniem u Ciebie wywołałam :) I w tajemnicy Ci powiem, że prezent od Sebastiana dla mnie również malowany :) tak jak malowana przez Ciebie ta szósteczka na Twojej poduszce :) Już mogę pisać, bo wiem, że Sebastian nie będzie tu już dzisiaj zaglądał. Maluje teraz drzwi farbą tablicową :))) To znaczy aktualnie skończył gruntować :) Nie mogę się doczekać, aż mu wręczę tę cudną poduchę! A do 24.00 jeszcze tyyyle czasu! Wierzę, że jutrzejszy dzień będzie słoneczny, wspaniały i cudowny. Plany są piękne :)))) Dla Was również Cudownego weekendu - odpocznij trochę :) Całuję!!!!

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Ja się pytam: jak się robi takie serduszka????? :) Dziękujemy!!!!! Buziole ślę!

      Usuń

    2. [ ja robię "kopiuj"-"wklej" bo to jest taka czcionka bitmapowa? tak sobie myślę, ale mogę się mylić, hi hi :)]

      Usuń
    3. Dzięki serdeczne :) Spróbuję w ten sposób :))) buziak!

      Usuń
  17. szkoda,ze nie umiem tak ladnie pisac....ale Zycze Wam wszystkiego dobrego.....pawel.b

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Tato za Twój ślad tutaj i za życzenia... Twoje słowa i Twój głos tutaj wiele dla mnie znaczą :) Bardzo, bardzo, bardzo mocno pozdrawiam i całuję!

      Usuń
  18. Pięknie napisałaś.
    My już 12 lat po ślubie... Ech, dużo i mało. Tyle jeszcze przed nami ;)
    Życzę Wam wielkiej miłości, takiej na każdy czas!
    Ściskam*

    I piękne fotki.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że wpadłaś :) Czasu jest jeszcze dużo, ale zawsze go będzie za mało, dlatego każdy dzień ważny i warto się nim cieszyć :) Dziękujemy za życzenia i za komplement fotograficzny, który oczywiście jest zasługą fotografa :) Buziaki !

      Usuń
  19. Cudowna historia :) Bardzo spodobał mi się pomysł z kłódkami miłości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Miło mi bardzo :) Kłódek miłości we Wrocławiu jest naprawdę bardzo dużo, ale są jeszcze inne takie miejsca, takie mosty, a nawet jak nie ma, to się można gdzieś "przykuć" z własnej inicjatywy, do jakiegoś pięknego miejsca, Waszego miejsca :))) Pozdrowienia!!

      Usuń
  20. Jaka piękna historia! Rozweseliłaś mi dzień!
    Serdecznie Wam gratuluję:) Jesteście prawdziwymi szczęściarzami i życzę Wam aby ta opowieść trwała i trwała! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi ogromnie miło, że wywołałam uśmiech i radość :-) bardzo dziękujemy za życzenia :) wpadaj do nas częściej :) Pozdrawiam!

      Usuń
    2. O każdej porze i zawsze zapraszamy :)))))

      Usuń
  21. Ale piękna historia .. wspomnienia ... ale najpiękniejsza to jest Wasza Miłość !!!!
    I najpiękniejsze Szczęście, że się w życiu spotkaliście !!!
    Cudowny post !!!!!!!!!! Bardzo , bardzo !!!!!!!!!!!
    Raz jeszcze by Miłość wiecznie trwała !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu dziękuję z całego serducha :)))))))) Kochana jesteś :)

      Usuń
  22. Cudowny blog, cudowna historia Waszej miłości i mój jeden z ulubionych wierszy. Cieszę się, że właśnie do Waszego bloga zesłał mnie przypadek.
    Pozdrawiam życząc wszystkiego co najlepsze!

    OdpowiedzUsuń

Za każdy pozostawiony ślad pięknie dziękujemy :) Blog żyje dzięki Waszym komentarzom :)