niedziela, 9 lutego 2014

Recykling i pamiątki czyli stary dzbanuszek w towarzystwie słoików.

Przetwory przestałam robić 4 lata temu. 4 lata temu zaczęłam gotować na płycie indukcyjnej. Nie polecam, bo naprawdę potrawy smakują lepiej, gdy są ugotowane na gazie. Nie mieliśmy jednak wyjścia, ponieważ na nasz deweloper nie przewidział możliwości montażu kuchenek gazowych.

Pierwsze próby zrobienia kompotu z wiśni w naszym nowym mieszkaniu, zakończyły się próbą zabójstwa. Mnie. Nieudaną na szczęście. Mimo, że garnek, w którym gotowałam słoik z wiśniami, wyłożyłam ściereczką, słoik po wyjęciu i odwróceniu, po prostu wybuchł. Na szczęście nie w twarz, ale na ścianę. Wyobrażacie sobie te wszystkie wiśnie w naszej białej kuchni? Bordowe akcenty zdecydowanie do niej nie pasowały :) Dynamicznie operując ścierką, podjęłam nieodwołalne postanowienie, że z przetworami koniec. Od tej pory opróżniamy piwniczkę Rodziców Sebastiana. Ach jakie mają tam pyszności :)))

Co zatem zrobić ze słoikami, które w sporej ilości posiadaliśmy? Idea recyklingu okazała się tutaj wręcz idealna. I tak mamy lampiony na balkonie ze słoików, lampiony w domu ze słoików, wazony..... też ze słoików. Ale wciąż szukam nowych pomysłów :)

Dzisiaj chcę Wam pokazać słoiki, które wzięły w posiadanie moja nocną szafkę - czyli ostatni wieczorny bastion relaksu :)  Ale bohaterem postu jest mój ukochany dzbanuszek. Starszy ode mnie ze dwa razy. Został wygrany na festynie przez moją kochaną Babcię, kiedy była małą dziewczynką.

Zawsze mi się podobał i zawsze chciałam go mieć. Od niedawna stoi na nocnej szafce. Poobijany jest, uszczerbiony, szkliwo ma plamy, ale najpiękniejszy.


Kolaż zdjęć w ramce tworzą fotografie Babci i Dziadka. Kadry z ich młodości, z ich życia. Natomiast w ramce z tyłu znajduje się nasze zdjęcie ślubne, na którym pierwsze skrzypce gra właśnie nasza Babcia :)))) Wesele było polsko-włoskie i Babcia faktycznie wygląda na nim jak głowa Rodziny.

Eklektyzm stare i nowe

Pamiątka - dzbanek w niebieskie kwiaty Eklektyczne dodatki, plakat gwiazdka



























A książka świetna, naprawdę polecam.
Buziaki serdeczne i miłego niedzielnego popołudnia :)
Magda

16 komentarzy:

  1. Twoja historia z przetworami dość makabryczna. Sama też raz "działałam przetworowo" na indukcyjnym, ale na szczęście obyło się bez wybuchów :)
    Słoiki i u mnie służą na wszystkich frontach, są bardzo prakyczne, a możliwości dekoracji bez końca.
    Takie rodzinne zdjęcia i pamiątki zaś i dla mnie są bardzo ważne, dzbanuszek nadal piękny, dobrze mu blsko zdjęć pierwszej właścicielki. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybuch był rzeczywiście makabryczny i całkowicie wyleczył mnie z używania indukcyjnej do gotowania słoików. Ale na szczęście nie tylko do przetworów się przydają :) Zauważyłaś, że dzbanuszek stoi blisko Babci :)) myślę, że faktycznie mu tam dobrze :)))
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Bardzo ładna ramka na zdjęcia !
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ja lubię :)
      serdecznie pozdrawiam! :))))

      Usuń
  3. Madziu, jaki piekny i sentymentalny post. Pomijając komfitury... ten dzbanuszek - tyle w nim emocji i wspomnien, oraz te zdjecia, nawet nie czarno-białe, bardziej brązowe i vintage. Pieknie, że je wciąż trzymasz, że mają swoje miejsce u Ciebie, w Twoim sercu i w pieknej ramce. Dbaj o dzbanuszek - warty jest tego:)))
    Gorąco pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie te zdjęcia bardziej w kolorystyce vintage, lata zrobiły swoje. Kocham te zdjęcia, kocham ten dzbanuszek i nie wyobrażam sobie innego dla nich miejsca. Jest w nich tyle dobrej energii, że mam wrażenie, że w pewien sposób codziennie ona do nas trafia :)))
      Ściskam mocno!!

      Usuń
    2. Jestem pewna, ze tak - niech Ci długo służy, jest piekny!

      Usuń
    3. Dziękuję kochana! :)))

      Usuń
  4. dzbanuszek po Babci, cudowne czarno-białe zdjęcia, piękne poduszki /widziałam wiązane na podłodze leżą ;)/ tak nastrojowo w Waszej sypialni, ale myślę, że dobrze iść spać i budzić się myśląc o najbliższych i uśmiechnąć się czasami do wspomnień...
    słoiki też się kojarzą (coś w stylu "dobrze, że mi oka nie wybiły!" hihi :D
    ps.
    nigdy przetworów nie robiłam, a chciałam spróbować, mam indukcyjną i teraz się BOJĘ! ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjątkowo dobrze mi się śpi w naszej sypialni i lubię przed zaśnięciem popatrzeć na zdjęcia i dotknąć dzbanuszka ;) zauważyłaś poduchy :)) wychodzi na to, że przestraszyłam z tymi przetworami - zawsze mogło być tak, że słoik był wadliwy. Na indukcyjnej takie rzeczy, gdy się gotuje, delikatnie podskakują. I jak obracałam aby postawić do góry dnem, to dno wybuchło. Może wina słoika, ale postanowienie jest nieodwołalne :) Ale Ty może spróbuj. Pewnie to tylko ja takiego pecha miałam ;)
      ściskam mocno :)))

      Usuń
  5. Ja też mam kuchenkę na elektrykę :-( i też nie miałam wyrobu ...
    dobrze, że Tobie nic się nie stało !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powymyślali udogodnienia i człowiek biedny bez własnych przetworów żyć musi ;/

      Usuń
  6. wszystko piknie- i słoiki i dzbanuszek i kompozycja całosci- ale mnie zelektyzowała wiadomość z pierwszego akapitu- jak to: smakują lepiej????? zawsze wszędzie słyszałam same zachwyty, że szybko, że nie śmierdzi, że się tluszcz nie osadza- a tu nagle, ze gorzej??? wiecej argumentów proszę, bo będę podejmowac decyzje i muszę wiedziec, na co krwawicę wydać!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że nie śmierdzi, że szybciej (ale różnica nie jest jakaś kolosalna), że tłuszcz się nie osadza - to chyba największa zaleta. Ale potrawy smakują inaczej: rosół, jajecznica..... Nie wiem dlaczego, nie umiem wyjaśnić. Tutaj nie ma np. możliwości, że podniesiesz patelnię, żeby tak jakby w powietrzu coś tam zamieszać (jak kucharze zawodowi robią np. prażąc orzechy, słonecznik), bo natychmiast odcinasz przecież źródło energii i do tej patelni ciepło nie dociera. Tylko jak grzecznie stoi na płycie to się tam gotuje/smaży/dusi. Na pewno fajne jest to, że płyta się nie nagrzewa, przez to i w kuchni chłodniej i bezpieczniej dla dzieci i kotów :) Teraz tak sobie pomyślałam, że może dlatego smakują inaczej, że się gotuje pod przykryciem zawsze? Tak zalecają producenci, by wykorzystać tę energię, która się gromadzi. Nie wiem czy to dobry trop. Muszę poszperać w necie na ten temat, może coś, gdzieś, ktoś kiedyś o tym napisał. Ściskam serdecznie :) Dobrej niedzieli :))

      Usuń
    2. no widzisz.... musze się więc zastanowić, też poszperam.... ale myślisz, ze to dotyczy tylko indukcji, czy też zwykłej elekrtycznej płyty??

      Usuń
    3. Nie mam pojęcia, ze zwykłą elektryczną nigdy nic wspólnego nie miałam. Ale zwykła to chyba na innej zasadzie działa, nie poprzez te impulsy, to może i nie ma podskakiwania przy gotowaniu (np. jajek) i wytwarza też ciepło dookoła, więc może jak się delikatnie podniesie patelnię, to ciepło dociera i można tak zamieszać jak kucharze :) trzeba się chyba wgłębić w temat. buziaki!

      Usuń

Za każdy pozostawiony ślad pięknie dziękujemy :) Blog żyje dzięki Waszym komentarzom :)