środa, 31 grudnia 2014

Ostatni.

Dzisiaj ostatni dzień roku i ostatni na czas jakiś post...

Od jakiegoś czasu u nas czas podsumowań, wyciągania wniosków i planów, zatem ołówek i kartka u nas ostatnio cały czas w ruchu. I również "głowa". Nieustające próby pogodzenia dla nas spraw ważnych i istotnych. Poszukiwania kompromisów i "czasu". Niestety pomimo moich postulatów doba ma jedynie 24 godziny. I w 2015 też pewnie będzie tyle tylko ich miała. Zatem czas wyborów. Wyborów na podstawie ułożonych planów, wyciągniętych wniosków, ale przede wszystkim założeń, które poczyniliśmy z racji tego, że Nowy Rok to idealny moment na Postanowienia Ważne i Życiowe.

Wiecie, że uwielbiam pisać, że pisanie to moja pasja, a pisanie do Was tutaj, daje mi wyjątkową energię. I od Was tyle pięknej energii na łamach tego bloga otrzymaliśmy. Ale żeby pogodzić wszystkie zajęcia, plany i żeby nie mieć tego poczucia "niedoczasu", które mi towarzyszyło od jakiegoś miesiąca (ponad), to muszę na chwilę zaciągnąć hamulec w blogowaniu. Rok 2015 to rok, w którym czeka nas mnóstwo wyzwań i jeszcze więcej pracy. A nie umiem siebie dawać po kawałku. Jak jestem, to jestem na 100%, a przez ostatni miesiąc cały czas miałam jeden wyrzut sumienia, że nie mam czasu by napisać o tym, by napisać o tamtym. Bo chciałam i ogromną czułam potrzebę pisania właśnie tutaj. Czas kompletnie mi na to nie pozwalał, co przekładało się na ów wspomniany wyrzut. Potrzebuję mieć jasno postawione pewne sprawy. Może czasem zamknięte w punktach, spisane gdzieś na kartce czy ujęte w postanowienia, ale potrzebuję je jasno określić.

Biorąc pod uwagę ten "spis", te postanowienia, zaciągam przysłowiowy hamulec tutaj. Na czas jakiś. Nie na zawsze. Oj będzie mi tego brakowało, będzie mi Was brakowało.... jednak wszystkiego pogodzić nie mam możliwości. Pogodzić tak, aby nic nie było czynione na pół gwizdka.

Całkowicie hamulca w pisaniu nie zaciągam, bo dla mnie to by było nieszczęście po prostu. Zatem jeśli lubicie mnie czytać, zapraszam na łamy magazynu Ilobahie Creative, gdzie będziecie mogli znaleźć moje artykuły. W wolnym czasie chcę również kontynuować moje pisanie o Em.... może za rok, własnym nakładem wydam jakiegoś chociaż e-booka. Marzenia się spełniają, ale trzeba im pomóc. Trzeba odważyć się iść za nimi. Czasem jest to droga wyboru, rezygnacji z pewnych aktywności. Na czas jakiś. Nie na zawsze.... Na chwilę....


 

Kochani moi, Kochani nasi! 

Z głębi serducha życzymy Wam wszystkiego co najlepsze i co po prostu dobre w roku 2015. 
Aby był to dla Was, dla Waszych bliskich po prostu Dobry Czas. Normalny. Szczęśliwy. 
Zdrowia Wam życzymy! 
I odwagi w spełnianiu marzeń i wiary, że wszystko jest możliwe. 
I abyście na swojej drodze spotykali mądrych i dobrych ludzi. 
Dobrych myśli Wam życzymy. 
Dobrej Energii. 
Dobra wszelakiego, jakkolwiek rozumianego.

I miliona gwiazd na Waszym niebie, jak na naszym świątecznym obrusie w tym roku.

Dziękujemy Wam za cudowny rok 2014!!!
i do "zobaczenia" w roku 2015 :)
Magda i Sebastian

sobota, 20 grudnia 2014

Parterowy dom energooszczędny z miejscem na super pralnię :)

Mieszkanie częściowo już posprzątane, dekoracje przygotowane do wykonania i nasze wnętrza wreszcie będą gotowe na święta. W sobotni poranek, kiedy jest spokojnie, leniwie, mogę sprzez chwilę oddać się temu co lubię najbardziej czyli: czytaniu lub marzeniom o domku i poszukiwaniom projektu. Mam nawet nową książkę, którą kupiłam z myślą o drugim dniu świąt o jednakże mało świątecznym tytule: "Grób w górach" (Michael Hjorth i Hans Rosenfeldt). Kolejna część cyklu kryminalnego z Sebastianem Bergmanem - czytaliście? Długo czekałam na ich kolejną książkę i już nie mogę się doczekać, gdy w drugi dzień świąt... pod kocykiem, z herbatą świąteczną, przyciszoną muzyką przy zapalonej choince będę ją czytać. Do pełni szczęścia będzie brakować tylko śniegu za oknem.

Czyli zostają mi poszukiwania domku lub inspiracji do podrasowania naszego pomieszczenia gospodarczego. I chyba skoncentrowanie się w ostatnich dniach na tym pomieszczeniu, odbiło się również w moich poszukiwaniach. Postanowiłam bowiem znaleźć tym razem coś większego, tak, żeby można było urządzić domową pralnię z prawdziwego zdarzenia, większą, jak na inspiracjach, które pokazałam Wam w ostatnim poście Laundry Black and White

No i zaszalałam na całe 140 m2 :)))  sporo ich jest, ale funkcjonalna pralnia ma swoje wymagania :) Znalazłam parterowy dom energooszczędny Ex 11 G2  Dom nowoczesny o ciekawej bryle z tak imponującymi przeszkleniami, że niemal zaciera się granica między ogrodem a domem. Pięknie doświetlone wnętrza, rewelacyjny podział funkcjonalny i nowość w naszych poszukiwaniach: idealne pomieszczenie na pralnię. 

Projekt domu EX 11 G2


Tak sobie myślę teraz, że z budową domu warto czasem poczekać, aż pozna się wszystkie swoje potrzeby, pragnienia, przyzwyczajenia, żeby był on uszyty na naszą miarę i spełniał wszystkie nasze oczekiwania. Ja na przykład teraz wiem, że bardzo, ale to bardzo chciałabym mieć taką pralnię, jak w tym projekcie. Zobaczcie sami:

czwartek, 18 grudnia 2014

Laundry Room Black and white i czemu służy prawo serii.

Środek dnia, powinnam zatem pracować, ale czy to zbliżające się święta + świadomość nieprawodpodobnego opóźnienia + ulga i nadzieja, że być może, zgodnie z prawem serii, problemy i kłopoty na razie nam odpuszczą, czy coś jeszcze innego - w każdym razie zrobiłam sobie nietypową przerwę w ciągu dnia.

I już dwie godziny śmigam po internecie w poszukiwaniu inspiracji, jak odmienić czy też jak podrasować nasze pomieszczenie gospodarcze. Czyli temat zupełnie nie-świąteczny. Ale jak tylko skończę post, biorę moje kartki z listami i planami porządków i dekorowania i zabieram się wreszcie do przygotowywania domu na święta :) Jutro i pojutrze będę kończyć. I jak dobrze pójdzie, to w niedzielę lub poniedziałek podzielę się z Wami naszym świątecznym wnętrzem.

A dlaczego na kilka dni przed świętami, zamiast szukać inspiracji dekoracji świątecznych, ja poszukuję black i white inspiracji dla naszej mini-pralni? Z prawa serii to wynika i chyba też z tego, że czerń uwodzi mnie w tym roku niezwykle mocno.

 

Nasze prawo serii

Każdy z nas zna chyba prawo serii, być może Wy również mieliście osobisty kontakt z tą niezrozumiałą dla mnie regułą, że jak się coś psuje to pociąga za sobą wiele z tego, co się zepsuć może. I można narzekać i wypowiadać pod nosem straszne słowa i czuć żal i złość, że owo prawo dopadło i nas i dlaczego właśnie teraz. A jak już te słowa się z siebie wyrzuci, żal trochę minie, złość się wyzłości, to być może pojawi się pytanie: czemu to prawo serii służy? Kołatało mi się po głowie to pytanie kilka dni i jak już się wszystko rozwiązało, to odpowiedź przyszła sama. Rozwiązało się dopiero wczoraj. Prawo serii służy chyba temu, żeby człowiek docenił to, co ma, żeby się cieszył banalnymi sprawami, które jak się okazuje nie wydają się banalne.

I ten człowiek po dwóch tygodniach bez ogrzewania (chwała zimie za to, że taka łaskawa), bo się kocioł gazowy zepsuł, po dwóch tygodniach mycia jak za czasów powodzi w 1997 roku (czyli podgrzewanie w garnkach wody) tak się strasznie cieszy, że już może prysznic normalnie wziąć, że ciepło w domu, że wszystkie inne, nawet mocno ważne problemy, schodzą na dalszy plan.


A od czego się zaczęło? Jakiś czas temu złamałam rurę od odkurzacza (swoją drogą też czarnego) - po prostu pękła. Złamałam ją przy samej rączce, więc nie można było odkurzać. Tydzień bez odkurzacza, w domu, gdzie są dwa futra - dość męczący. W dniu kiedy kurier przyniósł nową rurę, zepsuł nam się kocioł. Aby go naprawić musieliśmy trochę poczekać na jakąś tam część, więc trwało to długo. W dniu kiedy kocioł został naprawiony, zepsuła się pralka. I to zepsuła się tak, że koszt naprawy to ponad 800 zł. Doszliśmy do wniosku, że naprawiać się nie opłaca, tym bardziej, że od serwisanta usłyszeliśmy, że na tę część dają jedynie rok gwarancji - postanowiliśmy zatem kupić nową. I już tylko pralkę, chociaż mieliśmy pralko-suszarkę, ale albo funkcja suszenia była, kolokwialnie mówiąc, do bani, albo ja nie umiałam z niej korzystać - w każdym razie po zniszczeniu na samym początku kilku rzeczy, odpuściłam temat suszenia za pomocą urządzenia, którego marki nie wspomnę, chociaż miałabym ochotę, bo jak to możliwe, żeby po zaledwie 4 latach użytkowania pralka tak fatalnie się zepsuła.

Dwa tygodnie bez pralki, w okresie przedświątecznym - chwile tak bezcenne, bym  w dniu, w którym znów usłyszałam odgłos piorącego się prania w pralce (wczoraj dopiero) - poczuła wszechogarniające szczęście.

I teraz mam dwa wyjścia: czekać, aż coś kolejnego się zepsuje albo spokojnie cieszyć się tak zwykłymi sprawami, jak możliwość zrobienia w pralce prania, odkurzenia mieszkania czy możliwość wzięcia zwykłego prysznica z prysznica, a nie z butelki. Zdecydowanie wybieram wyjście drugie. A jak się cieszyć to aktywnie - zrobić też to, co się uwielbia, czyli przeprowadzić małą metamorfozę w mieszkaniu, tym razem pomieszczenia najzwyklejszego, ale też ważnego. W końcu każdy kąt w domu jest ważny i człowiek w estetycznych i ciekawie zaaranżowanych wnętrzach czuje się po prostu lepiej.


Uwodzicielska czerń i laundry room

Czerń uwodzi mnie w tym roku tak mocno, że w tym roku nasze świąteczne wnętrza będą z owym czarnym akcentem. I tak mnie ta black idea pochłonęła, że nowa pralka jest też czarna. Nigdy wcześniej bym nie pomyślała, że wybiorę czarną pralkę. Pewnie gdyby stara się zepsuła w okresie wiosennym czy letnim, teraz w naszym pomieszczeniu stałby jakiś kolejny biały sprzęt. A stoi tak czarny, że musiałam jechać do ikei po czarny kosz na pranie, by pralka nie czuła się samotna :)

Szukając dzisiaj różnych rozwiązań, propozycji organizacji takiego pomieszczenia i dobrania dodatków, które wpiszą się kolorystycznie, znalazłam kilka fajnych inspiracji black and white :)

Popatrzcie:









A to nasza czarna zdobycz :)






Poprzednia pralko-suszarka miała dość wysoką szufladę na dole, więc była wyższa. Ta jest standardowych rozmiarów, więc nad nią zmieści się jeszcze jedna półka - z czego bardzo się cieszę, bo w pomieszczeniu o takiej funkcji, półek nigdy dość :) No i mam kolejne pomieszczenie, które przy okazji przystrajania domu na święta, trochę "podrasuję" :)

A teraz zamykam komputer, wyciągam swoje listy zadań i zmykam do porządków i dekoracji :)))

Dobrego czwartku dla Was i bardzo serdecznie pozdrowienia :)
Magda


źródło zdjęć: pinterest, ostatnie - archiwum własne.

sobota, 13 grudnia 2014

Energooszczędny dom parterowy

Zaplanowaliśmy sobie na czwartek dzień bez komputera. Żeby złapać oddech, żeby odpocząć i: przygotować się do świątecznych porządków, przygotować menu świąteczne, zrobić listę świątecznych zakupów. Wszystko się udało, listy zrobione, czas na "pierniczenie", gotowanie, porządkowanie i dekorowanie zaplanowany. Co zrobić z pozostałym czasem? Spacer - był, książka - była. Czasu zostało, zatem oddaliśmy się naszym ulubionym poszukiwaniom. Na poszukiwania udaliśmy się oczywiście do internetu i na tym nasz dzień bez komputera się zakończył. Znaleźliśmy natomiast fajny projekt, który urzekł nas doskonałym niemal podziałem funkcjonalnym. Znaleźliśmy parterowy dom Iwo G1. Swoją drogą muszę kiedyś przeprowadzić śledztwo, które da mi odpowiedź na pytanie, kto decyduje o nazwach projektów i dlaczego one są z reguły takie techniczne. 

Dzisiaj zatem w naszym cyklu Projekt Dom przedstawiamy Wam projekt domu Iwo G1, który tradycyjnie "przerobimy" trochę pod nas, pod nasze potrzeby.

parterowy dom energooszczędny


Bryła dość klasyczna, jednak nowoczesne zadaszenie i panele, które zostały zamontowane na elewacji, dodają jej nowoczesnego wyglądu. Nowoczesność przytulna - bo drewno, bo wielkie okna, które wspaniale doświetlają naturalnym światłem wnętrza. Do tego niesamowity taras, który z powodzeniem można podzielić na kilka stref: wypoczynkową, towarzyską i "jadalnianą". 

To projekt o wielkim potencjale, bo wystarczy płyty zamienić na pionowe lub poziome odeskowanie, dach na łupek, wiór osikowy czy inny tradycyjny, zadaszenie tarasu odeskować - i wygląd robi się rustykalny :))))

Większość warunków, które stawiamy naszemu przyszłemu domkowi, jest spełniona: jest parterowy, zatem nie trzeba się będzie tłuc na starość po schodach z ciężkim odkurzaczem w ręku. Ma duże okna :))) i ma świetny podział funkcjonalny. Zresztą zobaczcie sami:

wtorek, 9 grudnia 2014

Wolff - ianka

Przekonana będąc, że Małgosię większość z Was zna, że znacie Wolffiankę naszą, która prowadzi blog Home by Wolff i która ma swój wymarzony warsztat i pracownię, w której projektuje i wykonuje dekoracje z drewna i nie tylko, od razu do rzeczy przechodzę, czyli do rozmowy :) Do rozmowy z Małgosią, którą poznałam rok temu, a której energia mnie zachwyciła i przyciągnęła jak magnes. Na rozmowę, na którą z niecierpliwością czekałam trzy miesiące :D Doczekałam się i Zapraszam :)






Magda: Małgosiu Ty mi na samym początku powiedz, co Ty teraz robisz, że jesteś tak silnie zajętą kobietą, że nawet przez internet Cię trudno złapać?

Małgosia: Wszystko się zgadza. Wiem, że zaniedbuję „świat wirtualny”. Po pierwsze od kilku miesięcy prowadzę działalność, a początki są trudne i intensywne. Po drugie: aby dalej rozwijać swoje pasje, uczęszczam do szkoły florystycznej. Po trzecie: działalność z dziećmi. To są zajęcia zawodowo-społeczne, a ja mam jeszcze obowiązki jakie ma Matka Polka. Obecnie szykuję się do świąt ;) i nie myślę tu o porządkach świątecznych ;) na nie jeszcze nie pora i po prostu brak czasu. Więc szykuję się do świąt robiąc świąteczne dekoracje i prezenty. Grudzień to bardzo pracowity okres prawda ? ;)

Magda: Oj bardzo gorący. W tym roku wyjątkowo – ja zamiast już zabierać się za porządki świąteczne, tylko patrzę, jak bałagan rośnie, a z dekorowaniem jestem na etapie planowania. A już by się chciało ozdabiać, pierniczki piec, dekorować na całego.
Jak się zaczęła Twoja przygoda z tworzeniem dekoracji? 

Małgosia: Gdy byłam dzieckiem, moja mama wspierała moją „artystyczną” działalność: każdy bukiecik z łąki znalazł się w pięknym wazoniku, laurki, rysunki do dnia dzisiejszego są przechowywane w „wiekowej” torbie. To była dobra baza do dalszych poczynań, hihihi. Potem przyszły przeprowadzki, dalekie i bliskie, w dużych ilościach. Aż trudno w to uwierzyć, ale mam za sobą 17 przeprowadzek! Z każdą przeprowadzką wiązała się silna potrzeba stworzenia swojej przestrzeni, przestrzeni w której mogłabym sobie zaśpiewać pod nosem „mój jest ten kawałek podłogi” ;)
Początek przygody z tworzeniem dekoracji to robótki na własne potrzeby, potem przyszły potrzeby bliskich, bliższych, zapytania dalszych o prace, pomysły… a potem przyszły tego poważniejsze konsekwencje życiowo-zawodowe …

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Dekorowanie mam dopiero w planach i czarno to widzę :)

To już 8 dzień grudnia, a dopiero mój pierwszy post w tym miesiącu. I nawet nie jest zaplanowany, ale spontaniczny, pisany pod wpływem emocji, wynikających z poszukiwań inspiracji do aranżacji naszej świątecznej przestrzeni. Czas pędzi jak szalony. Pędzi nieubłaganie i nie mam już żadnej wymówki, by odkładać przygotowania do tych najpiękniejszych dni w roku. Pomimo napiętego grafiku zajęć i na mnie przyszedł już czas, by zwolnić i pomyśleć, w jakich wnętrzach chciałabym spędzić tegoroczne Boże Narodzenie.

Przygotowania do świąt zaczynam w tym roku dość późno, sporo pracy, dużo się dzieje, dużo wyzwań i jakoś się to wszystko przesunęło. Rok temu o tej porze miałam już częściowo udekorowane mieszkanie, a w tym roku nie zrobiłam nawet jeszcze świątecznych porządków. Dopiero od kilku dni szukam dla nas dekoracji, pomysłów, inspiracji. Przeglądam wnętrzarskie blogi, na których znajduję wiele podpowiedzi. Mam ogromne zaległości w lekturze ulubionych blogów, więc są one dla mnie teraz po prostu bombą inspiracji.

I już wiem, że w tym roku nasze święta będą inne. Będą miały zupełnie inną oprawę. Będzie biało jak zawsze, będzie czerwono (bo trochę musi być, no i przecież komodę mamy czerwoną) i będzie czarno. Inaczej zatem niż do tej pory, bo zawsze królowały czerwień, beż i złoto. Tradycyjnie było. W tym roku inspiruje mnie jednak czerń, którą oczywiście zamierzam stosować w dodatkach, oszczędnie, ale wyraziście. Wreszcie nasz czarny Morfi przestanie być rodzynkiem.

Już nie mogę się doczekać przyszłego weekendu, bo na te dwa dni zaplanowałam sobie właśnie porządki i dekorowanie. Mam nadzieję, że plany uda się zrealizować. Wczoraj miałam piec pierniczki i nic z tego nie wyszło, bo oddałam się lekturze najnowszego numeru Ilobahie, a potem sprintem do internetu w poszukiwaniu inspiracji. I tak całe popołudnie minęło. Szczyptą ciekawych dekoracji i pomysłów, które znalazłam, chcę się z Wami podzielić, chociaż dzielić już bym się chciała naszymi udekorowanymi wnętrzami. Ale na to przyjdzie czas i pora.

I jeśli kogoś z Was również inspirują w tym roku czarne dodatki, to zapraszam na przegląd tego, co znalazłam w sieci, a co przyczyniło się do wykiełkowania kilku pomysłów. Chociaż Wy to pewnie wszystko już znacie, bo chyba tylko ja w tym roku taka opóźniona jestem. Mimo wszystko zapraszam :)

Ta inspiracja mnie kusi, aby przemalować chociaż z jednej strony swój biały domek drewniany.
Gwiazdki planuję zrobić z masy solnej i albo będą koloru masy, albo je pomaluję na czarno , jeśli tylko znajdę na to czas :)

piątek, 28 listopada 2014

Parterowy domek drewniany - nowy dom z klimatem minionych lat.

Miało być nowocześnie, ale nie tym razem. Nowoczesność jednak dzisiaj odkładamy na półkę. Dlaczego? Po pierwsze dostaliśmy od Was sporo e-maili z prośbą o zaprezentowanie ciekawego domku drewnianego, a po drugie, w trakcie poszukiwań owego drewnianego domku, znaleźliśmy projekt, który po prostu nas zwalił z nóg. Swoim urokiem, swoją magią i tym, że gdybyśmy go postawili w naszych ukochanych Karkonoszach, mógłby śmiało udawać, że stoi tam już ho ho i jeszcze trochę lat.

Kiedyś zastanawialiśmy się nad tym, aby znaleźć jakąś chałupę na wschodzie, rozebrać ją i przenieść w nasze góry. Szukaliśmy, orientowaliśmy się na czym to polega, pewnie kiedyś nasze doświadczenia opiszemy. Ja jednak bałam się tego, że może nie wyjść tak, jak by się chciało, że może ktoś belki pogubi, może źle ponumeruje i co wtedy? Sebastian się ze mnie śmiał, bo firmy, które się tym zajmują, wiedzą, co robią. Może i tak... pewnie tak... widziałam nawet takie przeniesione domy i wyglądają pięknie. Mają duszę, pewną magię... historię..., ale jeśli o historii mowa, to włącza mi się strach, że nie wiem, kto w tym domu mieszkał, czy ktoś, kto był szczęśliwy, czy ściany przesiąkły radością i śmiechem czy płaczem i troską... co się w nim wydarzyło? Czy dobro czy zło? Można się ze mnie śmiać, ale dla mnie to ważne. 

A tu proszę: domek żywcem wyjęty z dawnych lat, domek z tą magią, w tym klimacie, a nowy - i to my możemy w jego ścianach naszą radość zapisywać, napełniać go śmiechem i dobrą energią. Rozwiązanie salomonowe chciałoby się rzec. I parterowy!!! Zobaczcie: 

Projekt domu TK106 - o powierzchni 119,93 m2

Projekt domu TK106
 
Projekt domu TK106


Jest w Karpaczu taki dom na Wilczej Porębie, na rogu, za mostkiem przy Kruczych Skałkach, dom prywatny, ze starymi drzewami w ogrodzie, z zejściem do strumyka... widzimy go zawsze z okien pensjonatu, do którego jeździmy. I zawsze sobie wyobrażam, że jest nasz. 

środa, 26 listopada 2014

Przewodnik Świątecznych Inspiracji i pomysły na prezenty

Dzisiaj chcemy Wam przedstawić
 Przewodnik Świątecznych Inspiracji
który stworzyła  

Wspaniała energia, moc inspiracji, uczta dla oka i ducha - piękne zdjęcia wprowadzają w wyjątkowy świąteczny klimat - Boże Narodzenie tuż tuż, a Przewodnik doskonale uchwycił magię i ducha Świąt. Pomysły na wyjątkowe prezenty - uchwycone w ramach finansowych i inspiracje dekoracji świątecznych :)


Serdecznie zapraszamy Was do lektury
 i dziękujemy Oli i Mężowi za ten piękny świąteczny prezent :)

Przewodnik Świątecznych Inspiracji

Życzymy Wam wieczoru pełnego inspiracji :)
Magda i Sebastian

poniedziałek, 24 listopada 2014

NaNowo Industrial Design - wywiad z duetem wyjątkowym.

NaNowo Industrial Design - dwie niezwykłe projektantki, które na swojej stronie internetowej piszą o sobie tak: "jesteśmy duetem projektowym, tworzymy ekskluzywne  przedmioty w duchu upcycling design w stylu industrial loft. Inspirują nas fragmenty codzienności minionej. Wykorzystujemy przedmioty z recyclingu i przywracamy im wartość przez znalezienie nowej funkcji. Dbamy o wyeksponowanie materiału, który pięknie się starzeje. Dodajemy niezbędne elementy z poszanowaniem oryginalnej formy. Tworzymy krótkie serie, projektujemy również przedmioty na zamówienie."

Zapraszam Was dzisiaj na rozmowę o tworzeniu, projektowaniu i o tym, co ważne we wspólnej pracy dwóch mocnych osobowości.

Logo NaNowo Industrial Design




Iwona Gołębiewska
Absolwentka Pracowni Przestrzeni Audio Wizualnej na Wydziale Rzeźby Warszawskiej ASP.
"W projektach zawsze szukałam czwartego wymiaru jakim jest czas, zawsze interesowała mnie czasoprzestrzeń. Myślę, że w naszych meblach zawarty czas ma drugie dno, daje do myślenia o przeszłej funkcji, ale też pozwala odkrywać na nowo piękno pokazane w nowym świetle."

Jadwiga Rodzaj
Absolwentka Studium Konserwacji Mebla Zabytkowego w Tarnowie oraz  dyplomantka kierunku Malarstwa Instytutu Sztuki w Krakowie.  



Magda – Targi kontury. już za nami. Brałyście w nich udział jako wystawca, ale nie miałyśmy okazji porozmawiać. Dużo się działo, wiele ciekawych projektów i  mnóstwo odwiedzających. Rozmawiamy zatem teraz i cieszę się, że znalazłyście chwilę na to, by opowiedzieć o sobie i o swoich projektach. Zacznijmy od początku. Opowiedzcie jak powstała pracownia NaNowo industrial design?

poniedziałek, 17 listopada 2014

Creative Blog Tour.

Tydzień temu nasz blog otrzymał wyróżnienie w wędrówce po kreatywnych blogach
Creative Blog Tour. 





Otrzymaliśmy je od Agaty Murawskiej, która prowadzi blog Tak po prostu Dom. Agatko za wyróżnienie i za wszystkie miłe słowa, pod moim adresem - dziękuję :D

A oto Agata - pasjonatka aranżacji wnętrz, która na blogu dzieli się dobrą energią, inspiracjami wnętrzarskimi, swoimi aranżacjami, pięknymi zdjęciami z domu, z cudownego ogrodu, ze swoich wycieczek. Prowadzi blog związany z pasją, ale również i z wykształceniem - Agata zajmuje się bowiem profesjonalną aranżacją wnętrz. Czy ciekawy tekst jest zilustrowany pięknymi zdjęciami, czy też piękne zdjęcia są otoczone ciekawym tekstem? Każda odpowiedź będzie prawidłowa :) U Agaty czeka na Was dobra energia, przytulne wnętrza, inspiracje i wskazówki podpowiadające, jak udekorować stół, jak kilkoma prostymi zabiegami odmienić wnętrze - koniecznie zajrzyjcie na Tak po prostu Dom.

Agata Murawska





Kolej na moje odpowiedzi na pytania, które są elementem tej zabawy. Zatem odpowiadam i przepraszam, że czasem zbyt długo. Gaduła ze mnie.

Konkurs Daj się urządzić Gumtree - wyniki :)

Dzisiaj oficjalnie z organizatorem konkursu Daj się urządzić - Gumtree ogłaszamy wyniki konkursu. Jeśli czytaliście relację z naszej warszawskiej wycieczki (ostatni post) to wiecie, że obradowaliśmy w czwartek 13.11 w Warszawie:


Na zdjęciach brakuje jedynie Pana Zaakaria Baaj z EasyDraft, który również był członkiem jury.


Trzynastka okazała się być szczęśliwą dla:



Anny z Opola
której przyznaliśmy:
 1 MIEJSCE i nagrodę, którą jest profesjonalna aranżacja wnętrza artykułami o wartości 7000 zł.

Pani Ania razem z córeczką Hanią oprócz zdjęć mieszkania, przysłały nam wierszyk, który zdecydowanie przekonał nas do tego, że to właśnie pięknie uśmiechającym się dziewczynom z Opola chcemy przyznać pierwsze miejsce. Które marzenia uda nam się spełnić dzięki Gumtree? Mam nadzieję, że jak najwięcej.




Ewy z Białogardu
której przyznaliśmy:

2 MIEJSCE i nagrodę, którą jest profesjonalna aranżacja wnętrza artykułami o wartości 5000 zł.

Pani Ewa przysłała nam filmik, której bohaterem była kuchnia - film świetny, znakomicie oddający atmosferę kuchennego "koszmaru", podparty humorystycznym wierszem, okraszony pięknymi uśmiechami Pani Ewy i jej córeczki. A koszmar kuchenny chyba właśnie dobiegł końca :)



Agnieszki
której przyznaliśmy

3 MIEJSCE i nagrodę, którą jest 2000 zł i wskazówki dotyczące aranżacji wnętrza.

Pani Agnieszka każde ze zdjęć wnętrza zgłaszanego do konkursu, wsparła osobnym wierszykiem. Kreatywnie, z poczuciem humoru i z dużym dystansem :) Brawo! Mam nadzieję, że dzięki Gumtre Pani Agnieszce uda się spełnić chociaż część marzeń i uśmiech zagości zarówno u niej, jak i u jej szkrabów.


Pani Annie, Pani Ewie i Pani Agnieszcie serdecznie gratulujemy :)))))

sobota, 15 listopada 2014

Zakochaj się w Warszawie po zmroku.

A na pewno w Nowym Świecie, Krakowskim Przedmieściu i w Rynku - Kochani! Warszawa jest piękna :) Jest też ogromna, zatem zwiedziliśmy tylko mikroskopijny kawałek. Spacerkiem, niespiesznie, z otwartym sercem.



Warszawa Nowy Świat

Czy może dziwić, że ludzie, którzy kochają spokój, zieleń, góry i bardziej towarzystwo drzew niż budynków, spędzili piękne chwile w największym mieście w Polsce? Ano raczej nie powinno, bo ci ludzie otwarci są na piękno wszelakie i Ci ludzie nie zamykają się na to, co jest inne, niż to, z czym im po drodze :) i tak, jak cudne są chwile na szlakach górskich, tak wspaniale nam było wczoraj wędrować po zmroku po warszawskich ulicach. Ale od początku...


Skąd się wzięliśmy w WARSZAWIE?

Z uwagi na to, że jestem jurorem w konkursie Gumtree, trzeba nam jechać na obrady, w trakcie których będziemy oceniać zgłoszenia i wybierać zwycięzców. Decydujemy się jechać autobusem - dlaczego? Ja jako pilot jestem zawsze tak aktywnym pilotem, że z reguły jestem bardziej zmęczona niż kierowca, a droga z Wrocławia do Warszawy nie jest krótka. Dokładając do tego to, że w trasie po zmroku widzę tyle co kura, co mnie stresuje na tyle mocno, że kilka godzin jazdy jako pilot, kiedy "widzę nic", może skończyć się nagłą i niezupełnie oczekiwaną zmianą koloru włosów na siwy, nie bardzo mi się to uśmiecha. Zatem jedziemy busem - wyjeżdżamy o 6.30. Drogę do Warszawy pokonujemy w całkiem komfortowych warunkach, jest wi-fi, jest sok owocowy i są herbatniki bebe. Na stacji Młociny wysiadamy o 11.40 i zmierzamy w najbliższe okolice Pałacu Kultury. Mamy się spotkać na ulicy Pankiewicza, która jest boczną Alei Jerozolimskich, a która gdyby nie nowoczesna "plomba" wyglądałaby tak, gdyby się czas zatrzymał. Piękne kamieniczki!


czwartek, 13 listopada 2014

PROJEKT DOM - Parterowy Dom Nowoczesny.

Po naszym ostatnim wpisie w cyklu Projekt Dom dostaliśmy od Was mnóstwo e-maili - za każdy serdecznie dziękujemy, postaramy się wszystkie Wasze prośby uwzględniać w kolejnych wpisach. Sporo wiadomości dotyczyło domków nowoczesnych - tutaj zrobiła nam się już niezła lista tematów następnych artykułów :) I bardzo nas to cieszy.

Na Waszą prośbę dzisiaj zaprezentujemy projekt domu większego, niż taki, którego szukamy. Okazuje się bowiem, że cykl Projekt Dom przybiera nieco inną formę od planowanej. Nie będzie dotyczył tylko naszych poszukiwań, ale projektów i domów generalnie: ciekawych, zaskakujących, z nowoczesnymi rozwiązaniami. Większych i mniejszych. Parterowych i tych ze schodami. Z dachem płaskim i dwuspadowym (czy kopertowym, naczółkowym etc.). Drewnianych i murowanych. Tradycyjnych i tych modułowych.

Bohaterem dzisiejszego postu będzie projekt domu parterowego Z x 100 - tak jak jego nazwa jest nowoczesna, tak nowoczesny jest on sam - modernistyczna bryła, oryginalne elewacje, płaski dach.

Nowoczesny Dom parterowy Zx100


poniedziałek, 10 listopada 2014

ILOBAHIE CREATIVE - Magazyn pełen inspiracji.

Tak zwany długi weekend wciąż trwa, chociaż wiem, że nie dla każdego z Was jest równie długi. Jednak ten, kto może się wolnością cieszyć całe cztery dni, ma mnóstwo wolnego czasu. I co taki człowiek, obdarowany dwoma dodatkowymi "wolnościowymi" dniami, może uczynić z tym nadprogramowym czasem? 

Może więcej czasu spędzić z bliskimi, może razem z nimi poszaleć w kuchni, przygotowując pyszności do skonsumowania podczas oglądania ciekawego filmu, który już dawno ten człowiek chciał obejrzeć, ale po ciężkim dniu pracy zasypiał natychmiast, gdy tylko skończyły się napisy początkowe. Może ten człowiek wziąć książkę, która leży na nocnym stoliku już czas dłuższy, bo od dłuższego już właśnie czasu człowiek po przeczytaniu jednej zaledwie strony, zmęczony zasypiał. Może ten człowiek nadrobić też zaległości w prasie lub przejrzeć najnowsze magazyny wnętrzarskie.

A jak magazyny wnętrzarskie, to obowiązkowo najnowszy numer ILOBAHIE CREATIVE. A dlaczego obowiązkowo?  Dlatego, że to magazyn wyjątkowy, w którym znajdziecie cały ocean wnętrzarskich inspiracji, mnóstwo podpowiedzi, jak rozwiązać rozmaite wnętrzarskie dylematy i potężną dawkę dobrej energii.

ILOBAHIE CREATIVE

Jak zagospodarować parapet, który jest bardzo ważnym elementem wystroju każdego domu? Jak zaaranżować strefę przedpokoju? - w numerze listopadowym znajdziecie sporą dawkę inspiracji podpowiadających, jak można oryginalnie wystylizować te miejsca. Jak przygotować się na czas, w którym odliczamy dni do świąt? Każdy z artykułów zilustrowany jest pięknymi zdjęciami, które można oglądać i oglądać. Wszystkiego zdradzać nie mogę, żeby nie odbierać Wam przyjemności z odkrywania tego, co znajduje się na kolejnej kartce, powiem jeszcze tylko, że znajdziecie w nim również dwa świetne wywiady, z których można wziąć dla siebie sporą dawkę energii i optymizmu :) i jeszcze to, że i ja miałam zaszczyt popełnić w tym numerze jeden z artykułów.



A co to za magazyn? Kto go tworzy? Kto jest za niego odpowiedzialny? Jeśli macie ochotę poczytać o całej redakcji, serdecznie zapraszam tutaj: Redakcja ILOBAHIE CREATIVE. Tymczasem ja mam dla Was prezentację fotograficzną :)


Ilobahie Creative Magazine



A o tym co to za magazyn i jak to się stało, że sześć miesięcy temu ujrzał światło dzienne, opowie sama redaktor naczelna czyli Katarzyna Jurczenia, której zadałam kilka pytań :

czwartek, 6 listopada 2014

PROJEKT STOŁEK w sklepie MileMaison.pl!

Od wczoraj sklep MileMaison.pl oferuje wyjątkowe stołki i ławki pracowni PROJEKT STOŁEK. Cieszymy się z tego ogromnie, bo każdy ich mebel to ujęta w niezwykłą i oryginalną formę miłość do drewna i pasja tworzenia. I te stołki i ławki, które nie są jedynie praktycznymi meblami, ale niemal dziełami sztuki, są dostępne już w naszym sklepie :)))))))


Projekt Stołek


Znacie nas i wiecie, że nie umiemy stać w miejscu, że niesie nas pasja, energia, która prowokuje nieustanny rozwój. Bez rozwoju ani rusz, zarówno na naszym blogu, jak w sklepie. Blog się zmienia, zmiany te zapowiadaliśmy wczoraj, ale i sklep się zmienia. Za kilka dni znów będziemy mieli dla Was ciekawą wiadomość, ale na razie cicho sza :) 

Dzisiejszy dzień należy do pracowni Projekt Stołek. A cóż to za pracownia? Dlaczego jest tak niezwykła? Dlaczego zwróciliśmy na nią swoją uwagę?


środa, 5 listopada 2014

Ogłoszenia i Zapowiedzi

Tak jak zapowiadaliśmy, dzisiaj ogłaszamy wyniki naszego urodzinowego konkursu. Bardzo dziękujemy Wam za udział! Każdy z Waszych komentarzy dostarczył nam nieprawdopodobnych wzruszeń :) Otrzymaliśmy też wiele cennych wskazówek, opinii, które są dla nas ważnymi informacjami i podpowiedziami. 

Zmiany na pewno będą. Nie w takim zakresie, jak myśleliśmy, ale będą. Okazuje się, że lubicie nasze logo, że lubicie naszą nazwę i że Mile Maison to już My :) Niechaj zatem tak zostanie. 

Myśleliśmy nad zmianą logo i nazwy, ponieważ chcieliśmy oddzielić blog od sklepu. Wiem, że to nie jest biznesowe myślenie, bo blog może być miejscem, na którym się promuje sklep, ale jakoś nie bardzo nam to pasowało. Sklep wiąże się z naszą pasją. Blog i to co na nim piszemy, również jest odzwierciedleniem naszej pasji, ale obszar ten daleko wykracza poza sklep. Dlatego chcieliśmy to oddzielić. Jednak okazuje się, że nie trzeba, że ten rozdział jest widoczny. I bardzo nas to cieszy. Sklep swoją drogą, a blog swoją. Chcieliśmy stworzyć przestrzeń, w której będziecie się czuli komfortowo, w której nasze teksty nie będą postrzegane jako nieustające zaproszenie do zakupów. I nawet nie wiecie, jaka to radość, że jest to widoczne :) Oczywiście wpisy związane ze sklepem również będą się pojawiać, bo skoro w zachwyt nas wprawiają przedmioty, które w nim oferujemy, skoro cieszymy się tak bardzo, gdy wprowadzamy nową markę do niego - to nie możemy o tym nie pisać, bo za bardzo radość nas rozpiera :)

A jakie zmiany szykujemy? Poza delikatnymi zmianami wizualnymi: pasek boczny, zakładki, kolorystyka czcionki, górny baner, będą też delikatne zmiany w tematyce. Chcemy więcej pisać o klasykach designu, o polskim designie, o wzornictwie, o historii wzornictwa i o projektantach, którzy zapisali się na kartach światowego designu. 

Będziemy również kontynuować cykl Projekt Krzesło, Projekt Dom i o Inspirujących Wnętrzach. Będę również przedstawiać Wam inspirujących ludzi, ludzi, którzy mają w sobie dobrą energię i których warto odkryć - zatem cykl Magda Rozmawia nie będzie miał chyba końca :)

Nie pojawią się natomiast kolejne odcinki historii o Em. Dlaczego? Moim marzeniem jest to, aby kiedyś wydać tę historię, napisać ją do końca i wydać w całości. Może się uda. Jeśli nie na papierze, to chociażby w formie e-booka. Takie mam marzenie.... To, że Wy czytaliście tę historię, pisaliście w komentarzach, w mailach, że czekacie na ciąg dalszy, dodało mi wiary, że pomimo braku warsztatu mogę realizować swoją największą pasję, jaką jest pisanie. Dziękuję Wam za to.

Czas na wyniki... Ciężko było, oj ciężko. Nie spodziewaliśmy się, że aż tyle dobrego otrzymamy, że aż tyle pozytywnej energii będzie zawarte w komentarzach. Nie raz, nie dwa wzruszenie było tak silne, że po prostu łzy płynęły u mnie, a mowa zanikała u Sebastiana. Takie wrażliwe z nas typy :) Dlatego każdej z Was dziękujemy po stokroć!!!!

Kto zatem wygrał i dlaczego? Miejsca są trzy, nagrody trzy, ale nie są one trzy ze względu na stopień na podium. Są trzy po prostu. Równorzędne. Do kogo wędrują?

poniedziałek, 3 listopada 2014

Kolumbem własnego życia być. Czy Kowalem?

Można by było pomyśleć, że temat postu wynika z przemyśleń inspirowanych dniem pierwszego listopada. Wyjątkowo jednak to nie to święto zmusza mnie ostatnio do nieustannego zastanawiania się nad własną drogą, nad wyborami, których dokonuję i nad kierunkiem, w którym dalej chcę iść. Temat postu nie jest również pomyłką - nie, nie miało być "kowalem", chociaż bardziej pasuje :)

Dużo się ostatnio dzieje. Pomimo, że ciągle dążę do życia zgodnie z ideą slow life, to zupełnie mi to nie wychodzi. Każdy dzień to nowe wyzwania, kolejne przemyślenia i często weryfikacja, czy kolejne moje kroki prowadzą mnie tam, gdzie chcę, aby prowadziły. Niemal codziennie wpadam na coś nowego i mam wrażenie, że kolejną Amerykę odkryłam. I wierzcie mi lub nie, mam wrażenie, że ostatnio jestem nieustającym Kolumbem własnego życia. Tak zwanego sloł lajfu doświadczam jedynie podczas naszych wycieczek w góry. Bo każdego innego dnia dzieje się tyle, że do slow nie ma jak tego przyporządkować.

A wszystko było uporządkowane, przewidywalne. Jeszcze rok temu każdy dzień miał swój stały rytm. Były pewne plany, marzenia były zawsze. Ale działo się to wszystko w miarę spokojnie. Co się takiego zatem stało, że teraz siedzę niczym na karuzeli i codziennie odkrywam na nowo świat?

Powołaliśmy do życia nasz blog, założyliśmy sklep wnętrzarski i po uszy wpadłam w świat tematyki wnętrzarskiej. A że naturę mam raczej ciekawską, to ciągle muszę zaglądać głębiej, iść dalej i sięgać wyżej. Nie wiem czy to zaleta czy wada. Jeśli popatrzeć z punktu widzenia potrzeby stabilizacji to wada. Bo ja ostatnio ciągle muszę robić coś nowego. Chociaż pokrętnie można to ująć również i w takie ramy: jeśli to, że ciągle robię coś nowego i podejmuję nowe wyzwania, staje się pewną stałą w moim życiu, to stabilizacja, którą bardzo cenię i do której dążę, jest w moim zasięgu. I tego się chyba będę trzymać.

Nie wolno mylić oczywiście stabilizacji ze stagnacją. Stagnacji mówię stanowczo nie. Człowiek się musi rozwijać, bo jak się nie rozwija, to najzwyczajniej w świecie się cofa. A ja się cofać nie lubię. No chyba, że o jeden krok do tyłu, by z dystansu popatrzeć, na to, co się dzieje. Z daleka lepiej czasem widać.

Do Nowego Roku, w którym zwyczajowo zapadają różne ważne postanowienia, zostały jeszcze 2 miesiące, a ja listę postanowień noworocznych mam już strasznie długą i jest ona w ciągłym procesie. Do 1 stycznia może zdążę. Co się takiego dzieje w moim życiu, że apetyt na zmiany rośnie? Co powoduje, że codziennie kolumbowy zew się we mnie odzywa? Ludzie? Wychodzi na to, że tak. Spotykam inspirujących ludzi, z którymi rozmawiam i którzy prowokują do myślenia w nieco inny sposób. Rozmawiamy o tym później z Sebastianem, daleko wychodząc poza obszary, w których do tej pory się poruszaliśmy. Czyli to ludzie, w tym mój kochany mąż, są "winni" tej mojej karuzeli. Karuzeli wyzwań, przemyśleń, decyzji.

Ostatnio nasze rozmowy wyglądają tak, że ja mówię, a Sebastian, który od dwóch tygodni boryka się z zapaleniem oskrzeli i zapaleniem krtani, milczy, bo mówić nie może. Ale dzięki temu milczeniu, ja mogę mówić i mówić i wyciągać wnioski, potem się trochę dziwić, że to tak, a nie inaczej, potem wpadać na coś nowego, zaprzeczać ostatnim wnioskom, znów mówić, mówić i rozważać rozmaite opcje. A mąż mój słucha. Jest świetnym słuchaczem i być może dzięki temu właśnie, przez te ostatnie dwa tygodnie tyle we mnie przemyśleń i odkryć :D Kolumbem własnego życia się stałam, ale tym stwierdzeniem Ameryki nie odkryłam :D

Powszechnie wiadomo przecież, że przychodzi taki czas na człowieka, w którym następuje weryfikacja wcześniej poczynionych założeń. Ale żeby tych weryfikacji było jak w kalejdoskopie jakimś, aż tyle, że niemal codziennie nowa? Co się dzieje? I tyle nowych pasji, nowych marzeń się pojawia, a każde z nich prowokuje kolejne i kolejne. A że hołduję przekonaniu, że marzenia się spełniają, to nie pozostaje mi nic innego, jak podejmować działania, które poprowadzą do ich spełnienia. Tych marzeń. Tego marzenia. Wszystkich ich? Wszystkich nie muszę spełniać, bo strach pomyśleć, jak szczęśliwym człowiekiem mogłabym zostać :)

To oczywiście z przymrużeniem oka, bo ja już jestem szczęśliwa. Pewnie dlatego, że niewiele mi do tego mojego szczęścia potrzeba, o czym pisałam już Wam nie raz. Szczęśliwa jestem, bo jest jak jest. To znaczy normalnie. Normalnie, bo mam wszystko, czego mi trzeba czyli: kochających rodziców, kochającego męża, zdrowie, plany, pasje, marzenia i chęci działania. Więcej nie potrzebuję (prócz domku w górach). Normalnie, bo pozwalam życiu, aby trochę mnie prowadziło, nie opieram się, nie walczę, nie protestuję, gdy zdarzy się coś nowego, co powoduje zmianę wcześniej ustalonego porządku. Normalnie, bo pozwalając życiu, by mnie prowadziło, czynię to z pełną premedytacją. Bo tylko wtedy umysł ma szansę otworzyć się w taki sposób, by dostrzec coś, czego się nie brało pod uwagę. Normalnie, bo na całe szczęście nie jestem człowiekiem idealnym, mam swoje wady i słabsze chwile. Normalne, bo wiem, że ta karuzela, która teraz się toczy, niedługo się zatrzyma, gdy sobie wszystko uporządkuję, nazwę i skrystalizuję kierunki, w których chcę się rozwijać.

A oto ja: szczęśliwy człowiek :) Zdjęcie zrobiła mi Ewa z SeeHome na ostatnich targach kontury. Człowiek opatulony, bo lekko przeziębiony, ale szczęśliwy. A dlaczego akurat to zdjęcie? Bo udział w konturach był dla mnie pewnego rodzaju przełomem. W związku z tym wydarzeniem spotkałam właśnie tych ludzi, o których Wam wyżej pisałam. Inspirujących, pełnych dobrej energii ludzi, z którymi prowadziłam rozmowy na łamach blogu, z którymi rozmawiałam na samych targach i z którymi jeszcze będę rozmawiać. Kontury. były dla mnie zatem pewnym przełomem.






środa, 29 października 2014

PROJEKT DOM - czy parterowy dom o małym metrażu może być komfortowy?

Czas na prezentację kolejnego ciekawego projektu z cyklu Projekt Dom. W poprzednim poście z tego cyklu przedstawiliśmy Wam Eryka - piękny, parterowy dom z fantastycznym układem funkcjonalnym i z ogromnym potencjałem. Jeśli chcecie sobie go przypomnieć, zapraszam Was tutaj.

Dzisiaj zaprezentujemy Tori - parterowy dom o ciekawym projekcie, funkcjonalnym układzie pomieszczeń, który pozwala optymalnie wykorzystać każdy metr i o klasycznej bryle. Klasyczna bryła sprawdza się zawsze i doskonale odnajduje się również w domach o małej powierzchni. 

Porównamy dzisiaj dwie wersje tego projektu: Tori III G1 Economic i Tori G1. Różnią się szczegółami, ale te szczegóły okazują się mieć istotny wpływ i na funkcjonalność i na odbiór wizualny. Ja stawiam na wielkie okna, Sebastian na większe pomieszczenie gospodarcze.

W obu projektach strefa dzienna oraz nocna, które znajdują się na jednym poziomie, są wyraźnie rozdzielone, dzięki czemu całe wnętrze jest komfortowe i funkcjonalne. Przytulne, kameralne wnętrze bardzo nam się podoba. Nie trzeba się szukać po pokojach, nie trzeba się wdrapywać po schodach (chociaż istnieje możliwość adaptacji poddasza), nie trzeba wydawać fortuny, aby mieć swój wymarzony dom. Pieniądze wolimy zainwestować w większą działkę lub w podróżowanie, niż w wielki metraż. Obie wersje projektu Tori całkiem fajnie wpisują się w nasze poszukiwania i w koncepcję naszego domku. 

Projekt Tori



wtorek, 28 października 2014

Konkurs: Daj się urządzić z Gumtree! Wygraj aranżację wnętrza o wartości 7000 zł!

Ależ się dzieje! Dzisiaj mamy dla Was wyjątkową niespodziankę :)

Zapraszamy na konkurs, któremu patronuje blog MileMaison, a który może spełnić Wasze marzenia o profesjonalnej aranżacji wnętrza. 

 


Konkurs "Daj się urządzić Gumtree!"

Konkurs "Daj się urządzić Gumtree!" jest konkursem wyjątkowym! Razem z Gumtree oraz EasyDraft, firmą zajmującą się profesjonalną aranżacją i wystrojem wnętrz, pomożemy Wam spełnić marzenia :) Jeżeli zatem marzycie o nowym wystroju mieszkania, potrzebujecie nowych mebli, nie macie pomysłu na to, jak zaaranżować przestrzeń sypialni, aby była ona przytulna, przedpokoju, aby był on funkcjonalny, pokoju dziennego, aby dodać mu charakteru - obowiązkowo dołączcie do naszej zabawy! Szanse na wygraną ma każdy, kto się zgłosi, zatem nie wahajcie się, bo na szczęśliwych zwycięzców czekają nagrody, których sponsorem jest Gumtree Polska, a które zapierają dech w piersi:


I miejsce

Aranżacja wnętrza przez profesjonalnego architekta wnętrz artykułami o wartości 7000 zł zakupionymi w serwisie Gumtree.pl - aranżacja polega na pomocy w wyborze odpowiednich mebli i akcesoriów, zaplanowaniu ich rozkładu i pomocy w ustawieniu, a nie na pracach remontowo-budowlanych;


II miejsce

Aranżacja wnętrza przez profesjonalnego architekta wnętrz artykułami o wartości 5000zł zakupionymi w serwisie Gumtree.pl - aranżacja polega na pomocy w wyborze odpowiednich mebli i akcesoriów, zaplanowaniu ich rozkładu i pomocy w ustawieniu, a nie na pracach remontowo-budowlanych;


III miejsce

2000 zł (przelew) i wskazówki dotyczące aranżacji mieszkania lub konkretnego pomieszczenia
od profesjonalnego architekta.




 Co zrobić, aby wziąć udział w konkursie? 

Po prostu przekonaj nas o tym, że to właśnie Ty potrzebujesz nowych mebli:


1. Nagraj film do długości do 3 minut lub zrób zdjęcia (min. 3, max. 10), na których pokażesz nam swoje mieszkanie lub pokój, który wymaga interwencji.

2. Napisz krótki tekst, w którym opowiesz nam, jakich mebli najbardziej potrzebujesz, co chcesz zmienić w swoim mieszkaniu lub pokoju i dlaczego. Liczymy na Twoje poczucie humoru i kreatywność :)

3. Wyślij swoje zgłoszenie do na adres: konkurs@gumtree.pl. Termin nadsyłania zgłoszeń upływa 9 listopada 2014 o godzinie 21:00. Każde zgłoszenie musi zawierać imię, nazwisko, adres i nr telefonu Uczestnika konkursu. W przypadku, gdy zgłaszane mieszkanie jest wynajmowane, uzyskanie zgody właściciela na pokazanie mieszkania leży w gestii osoby zgłaszającej mieszkanie do Konkursu.


Spośród nadesłanych zgłoszeń trzyosobowe jury, w którym zasiada między innymi Magdalena Dudzic :) kierując się kryterium kreatywności, atrakcyjności oraz oryginalności, wyłoni 3 zwycięzców, przyznając kolejno 1, 2 i 3 miejsce. Ogłoszenie zwycięzców nastąpi dnia 17.11.2014  r.

Konkurs trwa od dnia 27.10 października 2014 r.  do dnia 9.11 2014 r. do godziny 21:00, a pełny regulamin konkursu znajdziecie na stronie http://blog.gumtree.pl/?p=658




Zatem Kochani - bierzcie aparaty w dłoń i nie wahajcie się ich użyć!
Filmujcie, róbcie zdjęcia i wysyłajcie swoje zgłoszenia.
Czekamy na nie do 9 listopada do 21.00

Pozdrawiam Was :)
Magdalena Dudzic

poniedziałek, 27 października 2014

Design pełen pasji - I edycja targów kontury. we Wrocławiu wielkim sukcesem!

Ach co to był za dzień! Co to było za wydarzenie! Co za energia i pasja! I kiedy spotkamy się znów na konturach.? Kontury. to targi wyjątkowe i wierzę, że zostaną na stałe wpisane do kalendarza wrocławskich imprez - wspaniała atmosfera, świetni ludzie, klimatyczne miejsce i wyjątkowe przedmioty.

Targi kontury. we Wrocławiu

I edycja wrocławskich targów sztuki użytkowej kontury. okazała się wielkim sukcesem. Pasja tych, którzy przybyli, aby zaprezentować przedmioty, które tworzą, w połączeniu z niesamowitą energią odwiedzających, profesjonalizmem organizatorów targów i magią miejsca, w którym się one odbyły - oto przyczyna owego sukcesu. To sukces również bardzo wymierny: gości był po prostu tłum. Wrażeń, notatek i zdjęć mam tyle, że powstanie chyba wiele artykułów na temat designu pełnego pasji, designu zorientowanego na naturę, designu pełnego miłości i wiary w to, co się robi. Dzisiaj zapraszam Was na relację z tego wyjątkowego wydarzenia.


RELACJA Z I EDYCJI 
WROCŁAWSKICH TARGÓW SZTUKI UŻYTKOWEJ 
KONTURY.


Do Browaru Mieszczańskiego przybywam przed oficjalnym rozpoczęciem targów - chcę zobaczyć, jak TO wszystko wygląda "przed": jak powstają stoiska wystawców, jakie towarzyszą temu emocje i co też dzieje się wtedy, gdy jeszcze nikt "nie patrzy". Na miejscu witają mnie organizatorzy i koordynatorzy całego przedsięwzięcia oraz Pan Jakub Jarosz, który odpowiada za kontakty z mediami. Zostaje mi pokazane miejsce przeznaczone na bazę blogerów, udzielone zostają wszelkie niezbędne informacje, wydany zostaje identyfikator i konturowe gadżety. Jest też już Maria z Prostego Wnętrza. Spodziewałam się zastać chaos i sytuację nerwową, która często towarzyszy chwilom, gdy do rozpoczęcia ważnego wydarzenia zostaje niewiele czasu. Nic z tych rzeczy. Pełen profesjonalizm, opanowanie, doskonała organizacja. Wystawcy rozkładają swoje stoiska i układają produkty. Są skupieni owszem, ale uśmiechnięci i chętnie rozmawiają.


Targi kontury. we Wrocławiu
 
Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu



Zostawiam swoje rzeczy przy stoliku, robiąc przy tym nawet mały bałagan i chłonę klimat Browaru Mieszczańskiego. Każda cegła to dotyk historii. Podchodzę do jednej ze ścian, dotykam cegieł i zamykam na chwilę oczy. Czuję energię tego miejsca, moje myśli uciekają do roku 1894, kiedy to Robert Hain - właściciel piwiarni Alter Weinstock, znajdującej się przy ul. Oławskiej 23, wybudował zakład, wytwarzający piwo na potrzeby swojego lokalu. Próbuję poczuć atmosferę tamtych czasów i nie jest to trudne. Te piękne, stare budynki z czerwonej cegły są idealną przestrzenią na spotkanie z historią. Są także doskonałym miejscem na spotkania ze sztuką.


Targi kontury. we Wrocławiu

Stoję tak dłuższą chwilę, przyglądając się wystawcom, organizatorom, którzy dopinają wszystko na ostatni guzik i Marii z Prostego Wnętrza, która rozkłada swój Rollup i przygotowuje się do pracy. Dochodzi do mnie wspaniały zapach kawy, który unosi się w powietrzu za sprawą Czarnego Deszczu. Wiem już, że będzie to wyjątkowy dzień. Uzbrojona w notes, długopis wyruszam w korytarze, aby robić to, co lubię najbardziej zaraz po pisaniu: rozmawiać z ciekawymi ludźmi.

Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu




LUDZIE, PASJE, DESIGN

Targi kontury. to nie tylko piękne, wyjątkowe przedmioty. Kontury. to także ludzie i miejsce. Jeśli ludzie to Ci, którzy stworzyli te przedmioty oraz Ci, którzy przyszli je zobaczyć i poznać osobiście ich twórców. Ci którzy przyszli, przybyli naprawdę tłumnie. To była ogromna radość dla organizatorów, dla wystawców i dla nas - partnerów konturów. - jak bardzo cieszyliśmy się z Jakubem Jaroszem, który był odpowiedzialny za kontakty z mediami, z tego, że się udało, że przychodzą i młodzi i starsi, że przychodzą rodziny z malutkimi dziećmi, że przychodzą nawet ze zwierzakami -  tutaj pozdrowienia dla małego rudzielca, zwanego Maczetą, który imię to otrzymał, jak się dowiedziałam od sympatycznej jego właścicielki, dla kurażu. Piesek, który ze swojego poziomu miał całkiem niezły wgląd, w to, co się na targach działo, był tak radosny jak wszyscy odwiedzający. On swoją radość okazywał merdając ogonkiem, a ludzie uśmiechając się do siebie. Nieznajomi rozmawiali ze sobą ot tak po prostu, dzielili się ze sobą wrażeniami, pozytywną energią i wspólnie budowali niezwykłą atmosferę tych targów, którą długo będę pamiętać.

Targi kontury. we Wrocławiu


Pracownie, które pojawiły się na konturach to nie tylko lokalne firmy, ale również takie, które jechały do nas z daleka: z Zakopanego, Gdańska, Krakowa. Pracownie jednoosobowe, dwuosobowe, wieloosobowe. Pracownie, czyli ludzie, którzy je tworzą. Rozmawiałam niemal z każdym i szczerze przyznam, że jestem dzięki tym rozmowom po stokroć bogatsza, niż byłam w sobotę rano. Ludzie pełni pasji, których na konturach. spotkałam, mogą być źródłem inspiracji dla tych, którzy nie mają odwagi, by podążać drogą, o której marzą. Wielu z nich zrezygnowało z korporacyjnej pracy, aby robić to, co sprawia ich sercom radość. Nie są to łatwe wybory, nie zawsze jest to możliwe od razu. To jednak są tematy na pytania do moich kolejnych wywiadów i rozmów, których nie zawaham się wkrótce przeprowadzić z kilkoma osobami, którym "pasja z oczu patrzyła" i które mnie w pewien sposób zafascynowały. Teraz wróćmy do relacji.

Tylu pasjonatów stolarstwa i pracy z drewnem w jednym miejscu. Tyle wyjątkowych przedmiotów dookoła. Gdzie pójść, od czego zacząć? Wcześniej planowałam odwiedzać stosika zgodnie z ich kolejnością, ale odsuwam zaplanowany scenariusz na bok i postanawiam wędrować tak, jak mi serce i oczy podyktują.

Swoje pierwsze kroki kieruję zatem do stanowiska numer 12. Mapka informuje, że tam znajdę pracownię Projekt Drewno. Na stoisku Ani i Rafała spędzam najwięcej czasu. Rozmawiamy o górach, o przyrodzie i o ich najnowszym projekcie: o stoliku, którego dwie krawędzie to zachowana rzeźba okorowania. Na targach prezentują również kilka innych stolików i ław, które zachwycają oryginalną i równocześnie prostą, czystą formą oraz widocznym usłojeniem drewna, dzięki czemu każdy z nich, pomimo, że nowy, ma do opowiedzenia pewną historię. Jeśli chcielibyście sobie przypomnieć natomiast historię Projektu Drewno zajrzyjcie jeszcze raz do wywiadu tutaj.


Targi kontury. we Wrocławiu
Najnowszy projekt pracowni Projekt Drewno

Kolejnym punktem, do którego się kieruję jest stoisko numer 13, które znajduje się zupełnie w innym korytarzu. Trzynastka to pracownia Renament, którą chcę odwiedzić jako drugą. Witam się z Marysią i Michałem i podziwiam lampę Krater, którą prezentowałam Wam podczas wywiadu z jej twórcami (tutaj) i która zachwyca oryginalną formą i fantastycznym pudłem, w które jest pakowana. Moją uwagę zwraca również fantastyczny szyld.

Targi kontury. we Wrocławiu
Renament i Lampa Krater
Wracam do pierwszego korytarza, do którego przeniesiono stanowisko blogerów, żeby uporządkować pierwsze notatki i cieszę się, że to zrobiłam, spotykam bowiem Magdę z Simply about Home i dalej wędrujemy już razem.

Moją uwagę zwraca niezwykła komoda i stojące nieopodal dwa krzesła z turkusowymi siedziskami. Do odrestaurowania tych wyjątkowych mebli, przyznają się dziewczyny z pracowni Novisna. Dwie miłośniczki starych mebli dbają o to, aby wyjątkowe przedmioty nie były odsyłane na emeryturę, tylko dlatego, że są stare i zniszczone. Z szacunkiem dla ich historii, przywracają im dawny blask, odkrywając je na nowo. Zapraszam Was serdecznie do odwiedzenia ich strony tutaj, na której to czekają na właścicieli prawdziwe perełki. Tymczasem dziewczyny na konturach kuszą również pysznymi babeczkami. Dobra babka nie jest zła, a te wyglądają wyjątkowo pysznie.

Targi kontury. we Wrocławiu
Sylwia Anna Janiak i Ewa Kiernicka – Gil


Targi kontury. we Wrocławiu

Po chwili muszę ustąpić miejsca kolejnym osobom, które chcą przyjrzeć się tym wyjątkowym meblom. Odsuwam się zatem kawałek i moje oko wychwytuje ciekawe kwadratowe kostki, kóre okazują się być magnesami wykonanymi z betonu. Obok nich stoją uśmiechnięte dziewczyny ze Spółdzielni Socjalnej PANATO i opowiadają o swojej pracy jednemu z odwiedzających.

Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu



Robiąc kilka kolejnych zdjęć nieomal wpadam na coś, co wygląda jak ogromna klamerka do prania. Klamerka okazuje się być drewnianą ławą, która może służyć za stolik lub za siedzisko. Zaraz za nią stoi stolik, którego nogi wykonane są z prętów zbrojeniowych, a blat z pnia drzewa, zachowanego w oryginalnym kształcie.

Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu
KLAMERKA - dębowa ława w kształcie klamerki. Projekt i wykonanie pracownia Fernatur.
Targi kontury. we Wrocławiu
Stolik Flower znalazł się w finałowej dziesiątce konkursu NIZIO Design


Zaczynam rozmawiać z twórcami tych wyjątkowych przedmiotów i już wiem, z kim będę chciała przeprowadzić kolejny wywiad. Pasja, zamiłowanie do drewna, pracownia, która łączy pokolenia i design zorientowany i na naturę i na człowieka. Umawiam się zatem na rozmowę z twórcami pracowni FERNATUR i już nie mogę się jej doczekać.

Tymczasem odwracam się w drugą stronę i moje oczy zalewa prawdziwa feeria barw, którego źródłem jest FELT STORIES. Felt Stories to pracownia mebli z filcu, która opowiada swoje historie za pomocą kuleczek z peruwiańskiej wełny. Twórcy pracowni są doskonale przygotowani i chętnie dzielą się swoimi opowieściami. Dzielą się też fantastycznymi kuleczkami, które można wybrać z dużego szklanego pojemnika. Nie trzeba nam powtarzać dwa razy. Zarówno Magda z Simply about Home, jak i ja, wybieramy swoje kolory. Ja postawiłam na żółty i szary - idealnie będą pasować do naszego szarego fotela uszatka i szarej poduszki z żółtym plusem. Słucham opowieści o sposobie wykonania mebli i przyznaję, że jestem pod wrażeniem. Wykonać tyle kulek, następnie powiązać je specjalnym sznurkiem - prawdziwe studium cierpliwości.

Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu
Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu
Każdy może wybrać kuleczkę dla siebie :)
Targi kontury. we Wrocławiu

Po kolorowym zastrzyku energii idę dalej, mijając kolejne stoiska. Każde z nich oferuje coś ciekawego. Przyglądając się wystawcom, nie przestaję obserwować ludzi, którzy z zaciekawieniem oglądają drewniane stołki, oryginalne lampy, ręcznie wykonywaną biżuterię, przyglądają się obrazom. Wiele z wystawionych produktów znajdzie dzisiaj swój nowy dom.

Ja zmierzam w ściśle określonym kierunku. Odwiedzając Renament, zanotowałam sobie, że dokładnie naprzeciw ich stoiska znajduje się pracownia DOMOWA STOLARNIA, przy której muszę zatrzymać się dłużej. Jak postanowiłam, tak czynię.

Targi kontury. we Wrocławiu


Zachwyca mnie stół, który został wykonany ze starych desek, zachwycają lampy i absolutnie urzeka lampa z drewna, którą zaopatrzono w oryginalną żarówkę. Ujmuje mnie również entuzjazm, z jakim o swojej pracy opowiada jeden z twórców tych przedmiotów i ten błysk w oku, kiedy opowiada o historii stołu. Świetni ludzie, fantastyczna energia i pasja - to właśnie Domowa Stolarnia. Na poniższych zdjęciach w ujęciach Tomasza Podgórnego. 

Targi kontury. we Wrocławiu


Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu


Tuż obok znajduje się stoisko z designerskimi lampami Flapo. Każda kryje jakąś ciekawostkę, o których chętnie opowiada Pan Robert Szwarczyński:

Targi kontury. we Wrocławiu



Kolejnym dłuższym przystankiem było stoisko pracowni DOMIDEKO, której twórcy zajmują się artystyczną renowacją mebli. Znajdują ciekawe, stare i zniszczone meble i przywracają je do życia. Wychodzi im to naprawdę nieźle. Na konturach. prezentowali między innymi biurko wykonane ze starej maszyny, skrzynię, która niegdyś była skrzynią do przenoszenia szkła oraz.... drewniany kontenerek dla kota. Absolutnie zachwycająca okazała się przedwojenna komoda, której tabliczka znamionowa wskazuje na pochodzenie mebla z fabryki H.Buchwalda w niemieckim jeszcze Opolu:

źródło zdjęcia


W dalszej części mojego konturowego spotkania z designem spotkałam jeszcze wielu ciekawych ludzi, poznając historię ich i stworzonych przez nich przedmiotów. Siedziałam na krzesłach autorstwa pracowni QbaConcept, wykonanych przez Stolarnię Regionalną Gepetto, które na wygodne nie wyglądały, a okazały się wygodne, jak mało które. Siedziałam na krześle, odrestaurowanym przez Anitę Bartosiewicz, którego siedzisko było przeźroczyste, aby nie zakrywało ciekawego układu sprężyn dawnej tapicerki. Oglądałam obrazy wykonane z płyt winylowych, które wykonuje Aga Krysiuk i obrazy Agnieszki Nagórskiej z NAGU Decor Solutions, przedstawiające to, co ich autorka na co dzień ogląda czyli między innymi żurawie stoczni gdańskiej, a także samochody z duszą: syrenkę, malucha, które maluje, aby "nie być kojarzoną tylko ze stocznią". Przysłuchiwałam się również dziewczynom z pracowni Za Murami Za Dachami, które pomagały odwiedzającym rozwiązywać rozmaite dylematy aranżacyjne.

Targi kontury. we Wrocławiu
Po lewej stronie stoisko projektantek wnętrz z pracowni Za Murami za Dachami.
 
Targi kontury. we Wrocławiu


Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu
 NAGU Decor Solution  Aranżacja Wnętrz Obrazami Agnieszka Nagórska


Targi kontury. we Wrocławiu

Przy tym zdjęciu na chwilę się zatrzymam. Otóż stacjonarny sklep Kwiatowni znajduje się przy ulicy Hallera w miejscu/w lokalu, w którym kiedyś mieściła się Księgarnia, w której kupowałam swoje pierwsze malowanki, pierwsze książeczki do czytania, kolorowe kredki i przybory szkolne do pierwszej klasy... a było to jeszcze wtedy, gdy Hallera nazywała się Przodowników Pracy, przy której mieszkałam przez kilka pierwszych lat swojego życia... Z przyjemnością zatem zajrzę do Kwiatowni i teraz, bo w tym miejscu mogą dziać się tylko dobre rzeczy. A z tego, co udało mi się zaobserwować na konturach. twórcy Kwiatowni wiedzą jak tworzyć wyjątkowe opowieści, których głównymi bohaterami są kwiaty.


I jeszcze kilka konturowych kadrów w wykonaniu Ewy Matery:

Targi kontury. we Wrocławiu


Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu


A to ja, złapana w kadr przez Marię z Prostego-Wnętrza:

Magdalena Dudzic Targi kontury. we Wrocławiu

Dziękuję wszystkim, którzy na konturach. byli: wystawcom za ich pasję, odwiedzającym za energię, z którą na targi przybyli i którą chętnie się dzielili oraz organizatorom za perfekcyjne przygotowanie. Dziękuję również tym, dzięki którym na konturach pojawiła się pyszna kawa, pyszne ciasta, naleśniki, imbirowe napoje i wszelakie dobra do tak zwanej konsumpcji :)

Kiedy kilka miesięcy temu zostaliśmy zaproszeni do objęcia targów patronatem bloga MileMaison, uczyniliśmy to z ogromną radością. Wrocław to nasze miasto, zatem z konturami. związaliśmy się uczuciowo od pierwszej chwili. Teraz jesteśmy dumni z tych targów i jesteśmy dumni z naszego miasta, które mam nadzieję, na stałe stanie się ważnym punktem na mapie wydarzeń związanych z polskim designem.


Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu

Targi kontury. we Wrocławiu


Magdalena Dudzic